O ile pierwszy warunek być może byśmy spełnili, o tyle ten drugi chyba nie za bardzo jest osiągalny. Nie wydaje mi się, by w angielskim (nie wiem jak w pozostałych) mikroświecie było zapotrzebowanie na działalność kościelną - gdyby takowe było, już istniałby tam jakiś kościół odwołujący się do chrześcijaństwa czy katolicyzmu, a wówczas nasza działalność byłaby zbędna. Zaś jego nieistnienie sugeruje brak popytu.
Podsumowując myślę, że idea wspaniała, choć realizacja raczej niemożliwa. Szanse powodzenia oscylują w granicach 10%.