Rotria
SPOŁECZNOŚĆ => Powitania => Wątek zaczęty przez: Markos Viktorjosigos w Niedziela, 28 Lis 2010, 21:07:52
-
28 listopada Anno Domini 2010, do jednego z portów Austro-Węgier wpływa okręt. Na burcie wypisana jest jego nazwa: ,,Esmeralda". Na ląd schodzi załoga, a wśród niej Marcos Victorjosigos de Zepp. Ten wsiada w samolot i jeszcze tego dnia ląduje na lotnisku w Rotrii.
Witajcie Bracia i Siostry!
Nie myli was wzrok - to ja przybywam ponownie na ziemię rotryjską. Wiele czasu spędziłem za morzami, a Wschodnich Wyspach. Szczęścliwie pędziłem tam czas, tubylcy zaś uznali mnie za swego. Ale nie byłem odcięty od świata. Od czasu do czasu docierały do mnie wieści. Ostatnia z nich doniosła mi, iż Państwo Kościelne Rotria, moje najmilsze dziecko, przeżywa kłopoty wewnętrzne. Że trwa Sobór! Mimo, iż rozkosznie było leżeć w cieniu palm na plaży, obowiązek zawładnął mym sercem i oto jestem.
Pragnę wrócić i ofiarowej moją służbę Jego Świątobliwości.
Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie między siebie i pozwolicie mi zostać na rotryjskiej ziemi. Ufam też, że któryś z moich przyjaciół raczy przyjąć mnie pod swój dach - obawiam się, iż nie mam już żadnych środków finansowych, które by pozwalały na zatrzymanie się w hotelu.
Niech będzie pochwalony, Bracia i Siostry!
/-/ Marcos Paulos Victorjosigos de Zepp
-
Witaj przyjacieeeeeeelu!!!!! ;D
Wróciła moja ostoja i port duchowy ;D!
Dobrze że jesteś - trzeba zatrzymać pewne procesy, mamy robotę, Panie de Zepp ;D!!
-
Witam Brata ponownie PKR jestem ogromnie rad z Brata powrotu. :)
-
Witam Cię serdecznie Bracie!
Mam nadzieję, że rozruszy Brat tą niemalże martwe ciało - Rotrię... ;)
-
Dziękuję za powitania, Bracia :)
Byłbym niezmiernie wdzięczny, gdyby Jego Świątobliwość udzielił mi zgody na uczestnictwo w Soborze. Chciałbym wysłuchać inicjatyw duchownych, a może i będę mógł wesprzeć was moją radą. Mam nadzieję, iż nie trzeba być duchownym? Zrzekłem się bowiem swych godności :)
-
Ja zaś Bracie o zgodę prosiłem po wielokroć - do dzisiaj jej nie dostałem ;)
-
Bracie Marcosie,
witam serdecznie :-).
Z pewnością Ojciec Generał się ze mną zgodzi, że może się Brat ulokować u nas w konwencie,
tam zawsze jest miejsce dla ubogich i podróżnych.
Bracie Ferdynandzie,
to zastanawiające z tym pozwoleniem, daje do myślenia.
Pozdrawiam
-
Bracie Adrianie, nie mieliśmy okazji się poznać. Witam jednak serdecznie! Cieszy mnie, ze nowi napływają do Rotrii, aby budować ten cudowny kraj :) Chętnie skorzystam z gościny, dziękuję.
-
Witam!
Wielce rad jestem z twego powrotu!
-
Bracie Marcosie,
mieliśmy okazję się poznać :).
Jak już się sytuacja ustabilizuje, i jeszcze będę Wielkorządcą
to wygospodaruję Bratu jakąś działkę po znajomości ;)
Pozdrawiam
-
Oczywiście cieszymy się, że Brat zamieszka u nas w konwecie. Myślę też, że zezwolenie na udział Brata Marcosa w soborze jest tylko czystą formalnością - jest bowiem osobą niezwykle zasłużoną dla naszego państwa... ;)
-
Och, Bracie Adrianie, już pamiętam! Rzeczywiście, poznaliśmy się :) Proszę o wybaczenie, pamięć mnie zawiodła :)
-
Witaj mój jedyny Synu!
Cieszę się niezmiernie, że mogę Ciebie znowu ujrzeć. Mimo iż rozlokowałeś się już u Braci Rotrjanów, to może zrobisz mi tą przyjemność i zatrzymasz się w Wierzbanach Rotryjskich, pod dachem swojego Ojca.
Mam nadzieję, że Jego Świątobliwość przyjmie Cię do Soboru, jeśli nie jako uczestnika, to przynajmniej jako obserwatora.
-
Witaj Bracie ponownie w Państwie Kościelnym :) Niezmiernie się cieszę z twojego powrotu.
-
Skoro tak, Bracia, dziękuję za waszą gościnę. Nie posiadam nic, ale zawsze mogę rzec: Bóg zapłać :)
Ojcze, będę niezmiernie szczęśliwy mogąc spędzić noc w twoim domu.
-
Nie wiem czy nie odzwyczaiłeś się, Synu, ale będę czekał na Ciebie z wystawną wieczerzą.
-
Faktycznie, na wschodzie raczej jadałem z całym plemieniem skromną wieczerzę, złożoną głównie z owoców :) Niemniej to będzie miła odmiana, jak sądzę :)