Rotria
NAUKA, KULTURA I SZTUKA => Biblioteka Narodowa => Rozważania => Wątek zaczęty przez: Giovanni Ganganelli w Sobota, 18 Lut 2012, 19:17:58
-
Drodzy Bracia,
kontynuując nasze rozważania, chciałbym poruszyć kolejną kwestię w historii kościoła, a mianowicie postać jaką jest "antypapież". Jakie macie odczucia, refleksje na tenże temat?
*Cóż bardzo przydatna jest tutaj znajomość Listy Mercatiego :)
-
Sam fakt, że istniała taka ,,instytucja" jak antypapież jest plamą na historii Kościoła. Pokazuje jego niegdysiejsze oblicze, gdzie walka o władzę polityczną odgrywała pierwszorzędną rolę...
-
Hmm...Bracie Marco.
Weźmy wzgląd i na najnowsze czasy. W chwili obecnej jest co najmniej kilkunastu antypapieży.
Naprawdę Bracia :D! Jeśli Was to interesuje pogrzebcie trochę w internecie, a znajdziecie :D
Nie chodzi mi tu o przypadki stricte psychiatryczne, bo takich pewnie są setki,
ale o poważnie wyglądające stronnictwa religijne, bazujące oczywiście na Kościele
Katolickim, wywodzące się z Niego, lecz jednakże z czymś tam się z Nim nie zgadzające.
Stronnictwa owe, twierdząc iż obecny Kościół zatracił swą apostolską misję, a Biskup
Rzymu sukcesję Chrystusową, obierają swoich papieży, którzy to budują dalej
własną strukturę hierarchiczną, wyświęcają biskupów i księży etc.
Dobre na długie zimowe wieczory! Naprawdę można się pośmiać! ;D
-
Miałem na myśli POWAŻNYCH antypapieży. Uznawanych przez sporą część Kościoła. Chodziło mi np. o czasy wielkiej schizmy zachodniej... Nie o głupców ogłaszających się papieżami, ale o kardynałów Kościoła Rzymskiego, którzy wybrani przez część współbraci papieżami wypowiadali posłuszeństwo prawdziwemu papieżowi i stawali przeciw niemu.
-
Brat Marco wspomina tutaj kardynałów z listy, o której mówimy w pierwszej wiadomości. No cóż... Ja sądzę, że historia "antypapieży" jest fascynująca. Przez to bowiem Kościół Katolicki podjął pewne reformy wewnętrzne. Szkoda, że stało się dopiero wtedy gdy doszło do ogromnego podziału.
-
Dlatego też mówię, iż ich pojawienie się było plamą na historii Kościoła - do tego nie powinno było dojść. Inna rzecz, że czasem owszem, prowokowało to przemiany w kościele.
-
Jednak z drugiej strony - nie wybielajmy aż tak bardzo tej karty :) Nie jest ona znów aż taka czysta. Wielu papieży i antypapieży bardzo często przekraczało swoje uprawnienia i z szerzeniem wiary chrześcijańskiej nie miało to nic wspólnego :)
-
Podobno była jakaś linia papieży, którzy byli prawowitymi głowami kościoła, zostali wygnani z Rzymu i dopiero JP II uznał ich. Coś tam było, że Nasz Papież sprowadził zwłoki z Francji tego papieża do Watykanu.
-
Nie oszukujmy się. Kościół dzieli się na dwa: Kościół - instytucję, która zarzadza pieniędzmi i jest areną walki o władzę i Kościół - ludzi, wiernych, którzy pragną dojść do Boga ;)
-
Chyba przyjdzie mi przyznać rację Bratu Augustowi :)
-
Myślę że generalizujecie, Bracia.
Weźmy na przykład bł. Jana Pawła II.
Był On przecież Arcybiskupem, rządził archidiecezją - niewątpliwie też
decydował w sprawach finansowych. Był On też kardynałem
Brał udział w Soborze, uczestniczył w Konklawe - niewątpliwie też
brał udział w rozgrywkach personalnych.
Czyż mając na uwadze powyższe, stwierdzicie Bracia,
iż nasz Papież nie był człowiekiem Bożym?
Wszędzie są ludzie chciwi i pyszni, żądni pieniędzy, władzy i
zaszczytów, także w kościele...
Lecz niestosowne jest wszystkich do ich poziomu zrównywać...
-
Być może, ale ja wcale nie generalizuję. Podział na dwa Kościoły nie oznacza, że w Kościele- instytucji nie ma ludzi, którzy pragną Boga i dobra ogółu. Prawda?
-
Kościół po przez swój zbyt mocny konserwatyzm traci, papież i biskupi powinni z wiernymi prowadzić też rozmowy na temat różnych problemów świata, prowadzić otwartość. Tego nie robią, chcą być tajemnicą, ale to się nie opłaca w czasach laicyzacji.
-
Kościół dziś oczekuje, że ludzie podporządkują się bez gadania. A ludzie CHCˇ i POTRZEBUJˇ gadać i rozwiać swe wątpliwości.
-
Ha! Bracie Drogi Mój!
cytuję:
Kościół dziś oczekuje, że ludzie podporządkują się bez gadania.
Ależ On zawsze tego oczekiwał! I między innymi że się tego twardo trzymał,
po dziś dzień istnieje. ;D
A co do rozwiewania wątpliwości, to tu masz Bracie stuprocentową
rację. Wydaje się iż coraz mniej księży potrafi to skutecznie czynić.
A szkoda. U takich protestantów na przykład, pastor po skończonej
mszy często wchodzi między wiernych i rozmawia z nimi, objaśnia
co bardziej niezrozumiałe kwestie, odpowiada na pytania.
A u nas? No cóż. Nieczęsty to widok niestety.
Z drugiej jednak strony. Czy tak aby na pewno wszystko musimy mieć
objaśnione, wyjaśnione i rozłożone na czynniki pierwsze? A jak czegoś
nie będziemy w stanie pojąć, to co wtedy? Powiemy że to bzdura?
Jeśli w książce traktującej o problemach fizycznych natkniemy się
na równanie E=mc2 to też zaczniemy je zgłębiać :D, czy też przyjmiemy
je za pewnik i będziemy czytać dalej? (a twierdzenie to ponoć tak
naprawdę rozumie jeno kilkoro ludzi na świecie ;))
Także wydaje mi się, że czasami warto posłuchać słów kogoś od
nas mądrzejszego i po prostu w nie UWIERZYĆ. Uwierzyć w Jego
mądrość i w mądrość jego słów. Tak po prostu...
-
Nie zawsze oczekiwał tego w tym samym stopniu, Bracie. Wszak Kościół zmienił zdanie co do kształtu Ziemi, co do geocentrycznego układu wszechświata... A póki twardo trzymał się bzdurnych nieudowodnionych teorii, tracił.
Tylko że Kościół miast ciągle być na bieżąco, stoi twardo, raz na sto lat przechodząc odwilż, którą dogania czasy. Na rok. Potem znowu przez 99 jest w tyle...
-
Bracie Drogi.
Wydaje mi się, że jeśli Kościół wierzenia w coś od ludzi wymagał -
także to samo głosił, co nie znaczy iż oświecony Duchem Świętym
twierdzeń swoich nie zmienił, zmieniając równocześnie swe wymagania
odnośnie tej wiary.
-
Tak jest!