Rotria
NAUKA, KULTURA I SZTUKA => Biblioteka Narodowa => Rozważania => Wątek zaczęty przez: Giovanni Ganganelli w Sobota, 18 Lut 2012, 19:22:49
-
Umiłowani Bracia w Wierze,
Co myślicie na temat Kardynała Richelieu? Jak zapatrujecie się na jego działania? Jak oceniacie ową postać?
-
Wybitny polityk. Niezwykle sprawny. Twórca francuskiego absolutyzmu, w istocie...
Jako człowiek? Cóż, nie był wiele bardziej okrutny niż inni ludzie jego wieku. Pozytywnie oceniam fakt, że, chociażby, nie dążył do ucisku hugenotów. Odebrał im ,,miejsca bezpieczeństwa", po czym zezwolił na swobodę wyznania.
-
Bracia moi. Niezwykle cenię sobie tego człowieka.
Pomyślcie, Bracia, jakżeby inaczej wyglądała dziś Polska,
gdyby czcigodny ten mąż, zrządzeniem opatrzności przyszedł na świat
tu, nad Wisłą, i tu wprowadzał wtedy swoje reformy, eech...
-
Cóż... Polska byłaby tak jak Francja - piękna z zewnątrz, a znów wewnątrz schorowana, przez którą przechodziłyby rewolucje i inne akty zrywu :)
-
Zgoda, Bracie, ale jeśli chodzi o tamte czasy, to nie porównujmy
francuskiego kataru z polskim nowotworem, że tak się
specyficznie wyrażę. :)
-
Bracie Giovanni, o ile mi wiedza historyczna pozwala stwierdzić, za czasów kardynała Richelieu - a więc króla Ludwika XIII - absolutyzm we Francji rozkwitał, a sam kraj również był mocarstwem. Owa wewnętrzna choroba zaczęła się raczej za czasów Ludwika XIV, postępowała wraz z jego panowaniem, panowaniem Ludwika XV i apogeum osiągnęła za Ludwika XVI. To, czego dokonał kardynał było znamienitym osiągnięciem i przyniosło Francji wielką siłę w ówczesnej Europie.
-
Bracie Marco, ja nie mówiłem o sytuacji politycznej - bardziej chodziło mi o sytuację kościoła, religii i metod obranych przez zacnego kardynała. :)
-
Bracie Giovanni.
metody... Prowadził on rządy silnej ręki, nie szedł na kompromisy, obce
mu były skrupuły. Jeno w tamtym czasie chyba wszyscy władcy tak
postępować próbowali. Lecz nie zawsze im to po ich myśli wychodziło.
Zwróćmy uwagę, Bracia iż wtedy niezwykle popularny był Machiawelizm,
myślę że i kardynał ów ulegał tym dość kontrowersyjnym poglądom.
Co do spraw stricte teologicznych to uważam że on się nimi
specjalnie nie zajmował i w szczegóły nie wnikał ;)
-
Absolutyzm to największe zło w historii. Kardynał Richelieu znacznie przyczynił się do "cichej apostazji" monarchów europejskich.
-
Nie zgodzę się z Bratem. Znam zła o wiele większe. W tym też takie, które wywoływał Kościół.
Nie oceniajmy zbyt surowo. I oceniajmy przez pryzmat czasów...
-
Bracie Marco. Tu się z Bratem zgodzę.
Bracie Pietro. Czy absolutyzm jest złem? Myślę że i tak i nie.
Tak, bo na dłuższą metę prowadzi do degeneracji.
Nie, bo w przypadku chaosu w państwie (mam na myśli
ówczesne czasy) jest być może jedyną metodą na jego
odratowanie.
Co do "cichej apostazji" to sądzę iż za to bardziej odpowiedzialny
jest pan Machiavelli i jego "Książę".
Ufam że w głębi duszy Kardynał Richelieu był wierzącym katolikiem,
choć być może jego podejście do niektórych spraw i
sposób postępowania sugerowałyby co innego.
-
W jedno nie można jednakże wątpić. Kardynał znał się na polityce. Jego układy i układziki przyniosły wielki pożytek Francji. Jednakże skąd taka wiara Bracie Pafnucy, że był wierzącym... (ba! gorliwym) katolikiem? Ja takowej pewności nie mam :)
-
Papież Aleksander VI też był wierzącym katolikiem, choć sposób jego postępowania był tego zaprzeczeniem. Aleksander VI słyną z hulanek, rozwiązłości oraz okrucieństwa, był bardzo skutecznym politykiem i jego pontyfikat wzmocnił pozycję Państwa Kościelnego, ale mimo tych wszystkich niegodziwości głęboko wierzył w Boga i w to, że to Bóg dał Borgiom tron papieski.
-
Bracie Giovanni, ja w to nie wierzę. Ja tylko ufam.
Ufam że ów kardynał dostąpił w końcu Zbawienia,
(swój czas oczywiście w czyścu spędzając ;))
A co do Aleksandra VI, to nie byłbym tego taki pewien.
-
O, co do papieża Aleksandra się zgadzam :) Chociaż faktycznie, często względy polityczne stawiał przed religijnymi, a nadto nie umiał pohamować żądz ciała, wierzył w Boga i chciał zapewnić siłę Jego Kościołowi. Być może jego wizerunek skażony nieco został książką ,,Rodzina Borgiów"... Jednak nie wszystko, o czym tam mowa, to fakty historyczne :)
-
Richelieu, a także poprzednik Mazarini byli dobrymi strategami jeżeli chodzi o ekonomię francuską i pozycję błękitnego Królestwa Francji na arenie międzynarodowej. Niestety ich podejście co do społeczeństwa nijak ma się z etyką katolicką.
-
Obawiam się, że ówczesne realia wymagały takiego podejścia w polityce. Kto postępował inaczej, prowadził swój kraj ku zgubie. Zresztą, widać to w historii także polskiej. Gdyby nie fakt, że Zygmunt III Waza był fanatycznym katolikiem i nie zgodził się na przejście jego syna Władysława na prawosławie, mielibyśmy Rosję pod berłem Wazów... Jednak odejście od Kościoła było dla niego grzechem, na który synowi nie mógł pozwolić, więc spotka go za jego wierność Rzymowi nagroda w przeszło sto pięćdziesiąt lat później, kiedy caryca Katarzyna podpisze traktaty rozbiorowe.
-
Obawiam się, że ówczesne realia wymagały takiego podejścia w polityce. Kto postępował inaczej, prowadził swój kraj ku zgubie. Zresztą, widać to w historii także polskiej. Gdyby nie fakt, że Zygmunt III Waza był fanatycznym katolikiem i nie zgodził się na przejście jego syna Władysława na prawosławie, mielibyśmy Rosję pod berłem Wazów... Jednak odejście od Kościoła było dla niego grzechem, na który synowi nie mógł pozwolić, więc spotka go za jego wierność Rzymowi nagroda w przeszło sto pięćdziesiąt lat później, kiedy caryca Katarzyna podpisze traktaty rozbiorowe.
Ja na pewno nie zachowałbym się jak Zygmunt III Waza. Zobaczmy na samych Bałkanach skąd były rodziny królewskie Bułgarii i Rumunii, co wyznawały.. Oczywiście byli z Niemiec, a ich przodkowie byli książętami protestanckimi.
-
Hmm...Bracie Marco.
Jak wiesz zapewne, ambicją Wazów było stworzenie czegoś na kształt unii państw
skandynawsko wschodnioeuropejskich - najlepiej oczywiście pod jednym berłem ;D
Współpraca Polski, Szwecji i Rosji przy tak ogromnych różnicach religijnych,
kulturowych, tak odmiennych systemach politycznych chyba na dłuższą metę nie
miałaby sensu. Tak więc Waza na rosyjskim tronie wiele by nie zmienił.
Przyjęcie przez niego prawosławia byłoby tylko początkiem. On musiałby oprócz
tego zacząć reprezentować rosyjską rację stanu, rosyjskie interesy. Inaczej
szybko by się go pozbyto - pamietajmy jak skończył Dymitr Samozwaniec.
Aby zapobiec rozbiorom Polski należałoby wprowadzić odpowiednio wcześnie
monarchię absolutną, ograniczyć praktycznie do zera przywileje szlachty, utworzyć
armię narodową i powszechny pobór do wojska. Wprowadzić twarde,
egzekwowane wobec wszystkich prawo i podatki.
Oraz prowadzić bez skrupułów ostrą jesli nie agresywną politykę wobec sąsiadów.
Takie były wtedy czasy i kto tego w porę nie zrozumiał i się nie dostosował ten ginął.
W polityce międzynarodowej nie działa niestety metoda nadstawiania drugiego
policzka.
Ale tak już ten świat jest urządzony...
-
Sytuacja z Wazą była taka, że Rosjanie wybrali Władysława na cara. Gdyby przyjął prawosławie, zagwarantował przywileje bojarom i przeniósł się do Moskwy, byłby carem niezależnego kraju. Może zamiast dynastii Romanowów rządziłaby tam dynastia Wazów jeszcze długo... Z szansy nie skorzystano.
-
Co wcale nie znaczy, Bracie że zrusycyzowana dynastia Wazów, mając na względzie
korzyści dla rosji nie współuczestniczyła by w rozbiorach.
Co za różnica Wasa czy Romanow - kiedy skutek taki sam...
-
Mając w Rosji przyjaznego władcę, nie musielibyśmy się z nią użerać po buncie Chmielnickiego. A kto wie, czy dysponując wsparciem syna/brata/własnych wojsk (w zależności, który z trzech Wazów byłby wtedy królem Polski), któryś z władców nie przeprowadziłby reform, wprowadzających absolutyzm? ;>
-
Zapewne Wasa zreformowaliby Rosję. Porównywanie ich z Romanovami, mającymi mentalność rosyjską i przywiązanie do absolutyzmu jest błędem. Uważam, że rozbiorów by nie było gdyby Wasa rządzili w Rosji.
-
Są Bracia optymistami :). Mogłoby też być tak iż Władysław IV, lub też jakkolwiek on
by się jako car nazywał, będąc bardzo zdolnym człowiekiem zdołałby opanować
- niekoniecznie militarnie - podzieloną między magnatów słabą rzeczpospolitą i
zbudować potężne prawosławne imperium ze stolicą w Moskwie...
Punkt siedzenia kształtuje punkt widzenia, Bracia ;)
Poza tym Bracie Filippo! Reformować Rosję? Bracie Drogi,
Rosja to nie kraj, to stan umysłu ;) - jak to kiedyś
ktoś mądry powiedział :)
-
Oj, Bracie, skoro Piotrowi I się udało... :D
-
Na polu naukowo - technicznym owszem, Bracie.
Lecz co do szeroko pojętej reszty, to nie byłbym tego taki pewien ;D
-
Jednak podjął próbę. Do pewnego stopnia udaną. Prędzej czy później nawet Rosjan można zmienić :)
-
Są Bracia optymistami :). Mogłoby też być tak iż Władysław IV, lub też jakkolwiek on
by się jako car nazywał, będąc bardzo zdolnym człowiekiem zdołałby opanować
- niekoniecznie militarnie - podzieloną między magnatów słabą rzeczpospolitą i
zbudować potężne prawosławne imperium ze stolicą w Moskwie...
Punkt siedzenia kształtuje punkt widzenia, Bracia ;)
Poza tym Bracie Filippo! Reformować Rosję? Bracie Drogi,
Rosja to nie kraj, to stan umysłu ;) - jak to kiedyś
ktoś mądry powiedział :)
Mówienie, że Rosja to nie kraj? Otóż to kraj gdzie powstały różne idee, w Rosji w XIX wieku dostrzeżono u środowisk intelektualnych walkę o humanizm, ostrzegali krwiopijców i despotów z Romanowów, że nie drogą carskiego kagańca Rosja ma zmierzać, zaś konstytucji. Car nie rozumiał, tak Aleksander II zginął, zaś wnuk Mikołaj II nie wyciągając wniosków z zabójstwa dziadka podzielił los w gorszym wydaniu. Queen Victoria w UK była monarchinią, która panowała, a nie rządziła, jeszcze wtedy kiedy cara Mikołaja II na świecie nie było. Dzięki reformom Anglia miała sukcesy, zaś Rosja pogrążyła się. Reformy jakby Mikołaj zaczął przed czarnym piątkiem z 1905 to dziś w Rosji poziom standardów życia byłby porównywalny z Zachodem, zaś Lenin i Stalin kanały by zamiatali, zamiast pławić się w luksusach i pogrążać kraj w strachu i nędzy, a idee bolszewiko-morderców nadawałyby się na śmietnik.
-
Bracie Filippo!
Rosja to nie kraj, to stan umysłu ;)
- me słowa to metafora jeno ;D
-
Rosja pod przywództwem Putina prędzej, czy później pójdzie ku demokracji otwarcie, władze nie mają wyjścia.
-
Oj Bracie. Ja sądzę że Putin wcale do demokracji nie dąży.
On doskonale zdaje sobie sprawę iż przyzwolenie na naprawdę
wolne wybory (takie w zachodnioeuropejskim stylu) byłoby dla niego
i jego petersburskich kolegów przysłowiowym gwoździem do trumny.
Co gorsza - myślę że w takich wyborach zwyciężyliby albo komuniści,
albo skrajni nacjonaliści. Jaki to miałoby skutek dla świata, dla Polski -
aż strach gdybać. Myślę że Putin, zostawszy na powrót prezydentem,
będzie raczej dążył do modelu chińskiego, do "cywilizowanej"
autokracji. I jak na ten moment, uważam że to dla Rosji
najsensowniejsze rozwiązanie.
-
On będzie dążył, ale musi się nie uda, bo społeczeństwo w coraz większej skali idzie za demokracją. To kwestia 10 lat. Putin wraz z nadejściem demokracji odejdzie.
-
Wiesz Bracie, ciężko powiedzieć jak dużo ludzi w Rosji popiera demokrację
bez ustalenia jak dużo tych ludzi rozumie pojęcie demokracji ;)
Na chwilę obecną to przecież tam demokracja jest ;D
Jednego jestem pewien - przeciętny rosjanin jak ognia boi się powrotu
liberalnej demokracji czasów Jelcyna. Kojarzy się to z chaosem, korupcją,
mafią, gangsterami, oligarchami, niewypłacaniem pensji i emerytur etc.
Nie oszukujmy się. Putin swymi autorytarnymi rządami to znacznie
ukrócił. I ludzie to widzą. A co do obecnych antyputinowskich protestów.
Uczestniczą w nich głównie wykształceni młodzi ludzie z największych
miast, korzystający z internetu, facebooka, wszystkich zdobyczy
zachodniej kultury i cywilizacji. I gdzież im do jakiegoś prostego
robotnika po pięćdziesiątce, pracownika kołchozu, albo starej babci -
A tacy właśnie ludzie Putina popierają. I jest ich znacznie,
znacznie więcej. Więc Bracie, demokracja w Rosji w stylu zachodnim
to myślę nie kwestia 10 lat, ale 100, a i to nie jest wcale takie pewne. :D
-
Rosja niestety nie ma tradycji demokratycznych... Tam nigdy nie było wcześniej czegoś takiego, więc wszystkie patologie władzy wyłażą jak się da ludziom wolność. Tak więc póki co bez Putina Rosja by chyba nie dała rady.
-
I ja pozwolę sobie zabrać głos szacowni Bracia w tej dyskusji, w której pojawiły się dwie wielkie postacie historii- kardynał Richelieu i papież Aleksander VI.
Jak dla mnie ważne jest, jak to zauważył emiencja Sforza, oceniach tych ludzi przez pryzmat ich czasów, w jakich się wychowali. Papież Aleksander pozostaje dla mnie wielkim politykiem, bynajmniej duchownym, ale z pewnością politykiem. To prawda, że często doboro Kościoła utożsamiał z dobrem Borgiów, ale czy ten papież pozbawiony wszelkiej moralności, jak się zwykło o nim mówić, nie zbudował doczestej potęgi Kościoła na ziemi, którą zniczył dopiero Leon X?
A kard. Richelieu, człowiek z pewnością inteligenty i sprytny. Dążył do umocnienia pozycji Francji i to mu się udało. Nie mógł przewidzieć, że późniejsi Ludwikowie popadną w dekadencje, pychę i lenistwo polityczne. ;)
-
Z naciskiem na lenistwo polityczne :) I brak zdolności. Wszak za Ludwika XIV jeszcze to wszystko jakoś działało, ale XV i XVI... No cóż.
-
Z naciskiem na lenistwo polityczne :) I brak zdolności. Wszak za Ludwika XIV jeszcze to wszystko jakoś działało, ale XV i XVI... No cóż.
Jakby nie patrzeć to XVI był dobrym i kochającym rodzinę człowiekiem, majsterkowaniem się zajmował. Do funkcji króla nie pasował, dlatego stało się co się stało. Za sto parę lat inny prywatnie dobry człowiek, a jako władca nieudacznik, car Mikołaj podzieli los Ludwika XVI.
-
Do funkcji króla nie pasował, dlatego stało się co się stało
Ludwik XVI obejmując tron był bardzo młody, został wychowany w bogactwie...mnie jego decyzje nie dziwią.
-
To pokazuję nieudolność i bezradność monarchów, ale pamiętajmy że monarchie niesamowicie przysłużyły się Francji i Rosji przez setki lat, trafił się jakiś władca nieudolny, ale po nim charyzmatyczny syn, który odbudował kraj i modernizował. We Francji Dom Bonaparte i Dom Orleański był moim zdaniem najlepszy, losy jednak przyniosły władcom figla. W Rosji monarchię Mikołaj mógł modernizować, już na początku 1900 książę Lwow ostrzegał przed skutkami jakie mogą przynieść jego rządy bez reform, car się uparł.. Szkoda. Dziś Rosja byłaby potęgą większą od Chin i USA, ale brak reform i skorumpowanie wyższych sfer spowodowało burzę, która przyniosła czerwoną zarazę.
W Polsce też gdyby była monarchia dziedziczna zawsze to byśmy byli potęgą. Szkoda że Konstytucja III Maja legła w gruzach, a kilka set lat wcześniej Zygmunt August nie wyznaczył spadkobiercy na tron Polski i Litwy.
-
Co do Polski, nie wiem, czy wyznaczenie następcy daoby cokolwiek, pozycja szlachty i tak była już zbyt silna. Król musiałby ją przekpupić kolejnymi przywilejami, aby jego nastepca mógł zasiąść na tronie ;)
-
Niestety, sytuację w Polsce zmienić mógł chyba tylko władca obcego państwa, wybrany w wolnej elekcji, a w swym własnym księstwie silny na tyle, by móc szlachtę postraszyć wojskiem z ojcowizny :D Pozycja szlachty była niezwykle silna już w momencie, jak Zygmunt August panował... Jagiellonom przywileje musiały się sypać jak z rękawa, aby mogli przekazać tron potomkom. No i mamy: czerwiński, warcki, jedlneńsko-krakowski, cerekwicko-nieszawski... A to wszystko tylko Jagiełło i jego syn, Kazimierz! :)
-
Z drugiej strony, czasy XVI i XVII- wiecznej Polski to czasy jak dla mnie napiekniejsze ;D Czasy dzikich wypraw, nieograniczonej wolności i swoistej sarmackiej kultury ;)
-
Oczywiście, kultura unikatowa i ciekawa. Jedyne, co było złe, to że szlachta na siłę trwała w swoim konserwatyzmie. To zaś wpływało na słabość rządów.
-
Szlachtę można było zdusić. W czasach panowania Jagiełły kiedy miał ogromną popularność, mógł użyć wojska i doprowadzić do konfrontacji ze szlachtą. Jestem przekonany, że Zygmunt August nie miał u kresu życia realnej władzy, szlachta i sejm rządziły. W innych krajach prócz Anglii gdzie był rozwinięty parlamentaryzm było to nie do przyjęcia.
Szkoda, że dziś Polska nie jest monarchią. Kto wie jakby zamiast II RP w 1918 powstało Królestwo Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy. Piłsudzki mógł Wettynów lub inny ród na tron Polski wstawić. Były ponoć snute plany, ale ugrzęzło na dyskusji. Pewnie po 1989 monarchia by wróciła, jeżeli byłaby przed wojną rodzina królewska.
-
Szlachtę można było zdusić. W czasach panowania Jagiełły kiedy miał ogromną popularność, mógł użyć wojska i doprowadzić do konfrontacji ze szlachtą. Jestem przekonany, że Zygmunt August nie miał u kresu życia realnej władzy, szlachta i sejm rządziły. W innych krajach prócz Anglii gdzie był rozwinięty parlamentaryzm było to nie do przyjęcia.
Szkoda, że dziś Polska nie jest monarchią. Kto wie jakby zamiast II RP w 1918 powstało Królestwo Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy. Piłsudzki mógł Wettynów lub inny ród na tron Polski wstawić. Były ponoć snute plany, ale ugrzęzło na dyskusji. Pewnie po 1989 monarchia by wróciła, jeżeli byłaby przed wojną rodzina królewska.
Niestety...pozostaje na tylko mikroświat i marzenia.
-
Szlachtę można było zdusić. W czasach panowania Jagiełły kiedy miał ogromną popularność, mógł użyć wojska i doprowadzić do konfrontacji ze szlachtą. Jestem przekonany, że Zygmunt August nie miał u kresu życia realnej władzy, szlachta i sejm rządziły. W innych krajach prócz Anglii gdzie był rozwinięty parlamentaryzm było to nie do przyjęcia.
Szkoda, że dziś Polska nie jest monarchią. Kto wie jakby zamiast II RP w 1918 powstało Królestwo Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy. Piłsudzki mógł Wettynów lub inny ród na tron Polski wstawić. Były ponoć snute plany, ale ugrzęzło na dyskusji. Pewnie po 1989 monarchia by wróciła, jeżeli byłaby przed wojną rodzina królewska.
Niestety...pozostaje na tylko mikroświat i marzenia.
Kto to wie? Może Polska wróci do tych planów? Duże poparcie dla monarchii jest w sondażach, ale mało co się o tym mówi.
-
No a po co? Demokracja sprzyja tym którzy szukają koryta, a tym korytem jest rząd.
-
Dokładnie Bracie Filippo...Szkoda...
Szkoda, że dziś Polska nie jest monarchią. Kto wie jakby zamiast II RP w 1918 powstało Królestwo Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy. Piłsudzki mógł Wettynów lub inny ród na tron Polski wstawić. Były ponoć snute plany, ale ugrzęzło na dyskusji. Pewnie po 1989 monarchia by wróciła, jeżeli byłaby przed wojną rodzina królewska.
Tu masz stuprocentową rację...
-
Bracia Umiłowani!
Według mnie demokracja, w takiej formie jak jest obecnie, to
najgorszy ustrój jaki sobie można wyobrazić. Zwróćcie uwagę, Bracia,
iż aby wykonywać najprostsze zajęcie nawet trzeba mieć ku temu
jakieś uprawnienia - sprzedawca w budce z hot-dogami musi mieć
ukończony nawet najprostszy kurs gastronomiczny, robotnik na
budowie, aby obsługiwać maszyny musi zaliczyć odpowiedni
egzamin, malarz nie może pracować na wysokości bez
odpowiednich uprawnień. A zwykły człowiek (zdarza się
że narkoman, alkoholik, chory umysłowo) otrzymuje
PRAWO do współdecydowania o losach państwa.
A gdzież on ma kompetencje ku temu! Obca jest mu wiedza
prawnicza, ekonomiczna, zagadnienia dyplomatyczne.
Wyobraźcie sobie Bracia jakąkolwiek firmę, korporację, nawet
instytucję państwową - gdyby tam wprowadzić demokrację -
czym by się to skończyło. ;)
A administracja państwem, na dobrą sprawę nie różni się od
administracji firmą, czy domem rodzinnym nawet, jeno jest
bardziej skomplikowana.
Reguły jednakowoż pozostają te same.
-
No a po co? Demokracja sprzyja tym którzy szukają koryta, a tym korytem jest rząd.
Król stanowiłby autorytet, jakby Księcia Kentu Georga udało się obsadzić na tronie Polski, jak planował Piłsudzki to na pewno byłoby dobrze. Zresztą Polska nie jest Rumunią czy Bułgarią, więc do nas ustrój monarchistyczny powróciłby. Zapewne ten Pan byłby królem Polski: http://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Windsor,_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_Kentu
-
Myślę, że z czasem Polacy jeżeli będą na tyle odważni to powrócą do monarchii. Niekoniecznie polskie rody, nie Windsorowie, nie Wettyni, a może Bernadotte czy Glucksburgowie? Kto wie, myślę że monarchie nie umarły. To że większość Europy to republiki, nie oznacza że będzie tak się to pogłębiało. Ludzie powrócą to idei i marzeń.
-
No proszę, proszę, nie sądziłem, że wiekszośc z Was Bracia to monarchiści :D Jestem wniebowzięty. Rodzi się więc pytanie: dlaczego jeszcze nie wprowadzono monarchii, skoro tylu młodych ludzi- obywateli jej pragnie? Wszędzie, gdzie działałem w mikroświecie napotykałem monarchistów. Jestem tym faktem zdumiony. Tym bardziej, że szerszej rzeszy ludzi monarchia kojarzy się tylko z pańszczyzną, rozpasaną szlachtą i królem w koronie. A jest jeszcze idea!
I tutaj pozwolę sobie na mały wykład propagandowy :D
Po pierwsze, mówimy o nowoczesnej monarchii. Nie zogdzę się z Bratem Diakonem, że demokracja to samo zło. Owszem, władza ludu, który nie ma wodza jest bezwartościowa. Demokracja rodzi również całe mnóstwo biurokarcji. Tak było zawsze. Lub powinien współrządzić z monarchą. Król powinien być bezpartyjny, apolityczny, powinien być symbolem jednoczącym cąłym naród. Przykładem cnót, a jednoczesnie obrońcą ludu tj. powinien wszystkich traktować równo, bez względu na poglądy, płeć, oriencję, czy religię. Król jako osoba apolityczna, nie utożsamiałby interesu partyjnego (w przeciwieństwie do prezydenta, który nigdy nie jestem prezydentem całego narodu). Król jest nieprzekupny, ponieważ jego pracą nie jest władza, on został do niej stworzony i powołany poprzez urodzenie, a przede wszystkim odpowiednie wychowanie. Król nie musi kraść, bo wie, że wszystko czym włada jest jego. W nowoczesnych monarchiach, jak w Wielkiej Brytanii, monarcha utrzymuje się z własnych królewszczyzn. I to możnaby wprowadzic również w naszym kraju...
Ale sie rozpisałem. Przepraszam :)
-
Ja z kolei jestem radykalnym republikaninem, więc proszę się aż tak nie cieszyć Bracie Augusto :P
-
W takim razie Ekscelencjo Arcybiskupie jesteś osamotniony w swych poglądach, przynajmniej na terenie SA :D Ja nie cierpię ustroju republikańskiego i podobnie jak Platon twierdzę, że demokracja to rządy motłochu.
-
W temacie monarchii już się kiedyś wypowiadałem ;)
http://www.rotria.boo.pl/forum/index.php?topic=834.msg6847#msg6847
-
Bracie Augusto.
pozwól że cię zacytuję:
Po pierwsze, mówimy o nowoczesnej monarchii. Nie zogdzę się z Bratem Diakonem, że demokracja to samo zło.
Miałem ja na myśli demokrację współczesną, Bracie. Ze z jednej strony chciwymi, obłudnymi,
niedouczonymi i pozbawionymi zasad moralnych politykami, którzy podczas rozmaitych
wystąpień publicznych składają prostym ludziom absurdalne z ekonomicznego i racjonalnego punktu
widzenia obietnice - wiedząc doskonale że jest to nieprawda - i z drugiej strony z prostymi,
podatnymi na psychomanipulację ludźmi, którzy w to wszystko wierzą i podczas wyborów
tymże politykom udzielają legitymacji do rządzenia krajem.
Bracie, Ja w żadnym razie nie jestem zwolennikiem monarchii absolutnej, gdzie pełnia władzy,
należy do króla, jego najbliższej rodziny i przyjaciół. Myślę że system taki prowadziłby do patologii.
Zamknięci w złotej klatce król i jego otoczenie szybko stracili by kontakt ze społeczeństwem
i przestali odczuwać jego problemy. Poza tym nie raz w historii zdarzało się iż król,
chociaż legalnie piastujący swój urząd, do bezpośredniego sprawowania władzy
zdolności i przymiotów nie posiadał.
Tako też myślę iż najmądrzejszym byłoby, aby król posiadał rząd i premiera, którzy to władzę
wykonawczą w jego imieniu, i za jego przyzwoleniem by sprawowali. Także powinien istnieć
parlament jako reprezentacja społeczeństwa - Jednakowoż - to ważne!
do takiego parlamentu nie każdy mógł by się dostać!
Bierne prawo wyborcze miałyby np. tylko osoby z wyższym wykształceniem i na dodatek
musiałyby swoim dotychczasowym życiem i działalnością społeczną potwierdzić że
do takiego stanowiska dojrzeli.
A co do czynnego prawa wyborczego - powinien być na to specjalny kurs, zakończony egzaminem.
-
Ja nie cierpię ustroju republikańskiego i podobnie jak Platon twierdzę, że demokracja to rządy motłochu.
Demokracja, a republika to dwa różne pojęcia.
-
Demokracja koronowana jest dziś. To Dania, Szwecja i Norwegia np.
-
Zresztą Platon ni Arystoteles nigdy nie krytykowali demokracji. Brat posługuje się dość często stosowanym przez monarchistów nadużyciem ;)
-
Idealny ustrój to państwo filozofów, o jakim marzył jeden z greckich filozofów - już nie pamiętam, Sokrates, Platon czy Arystoteles...
Aczkolwiek zgadzam się w 100% z Bratem Augustem co do jego wizji monarchii :)