Rotria
NAUKA, KULTURA I SZTUKA => Biblioteka Narodowa => Rozważania => Wątek zaczęty przez: Innocenty von Kleeberg w Wtorek, 13 Mar 2012, 21:14:24
-
Witajcie bracia i siostry!
Kieruje do was takie zapytanie:
Czy Kościół popiera doktrynalnie demokrację <tfu!>, czy też jest jej przeciwny?
Ze znajomym wpadliśmy w szał dyskusyjny i on stwierdził, że oczywiście, skoro Święta Rada wybiera kardynała.
Moglibyście bracia pomóc rozwiązać nasze wątpliwości?
-
Od czasów Leona XIII Kościół popiera demokrację.
-
I chwała Panu... Jak to powiedział kiedyś bardzo mądrze Churchill: Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu.
I tu jest 100% racji.
-
Witaj Bracie Innocenty!
Postaram się i ja odpowiedzieć na twe pytanie. Czy kościół popiera demokrację?
Popiera - nie popiera, ciężko to stwierdzić, osobiście nie słyszałem o jakowymś oficjalnym
dokumencie kościelnym wychwalającym ten ustrój, być może taki istnieje, tego nie wiem.
Kościół, Bracie stara się działać tam wszędzie gdzie mieszkają katolicy, jego struktury
funkcjonują w Wietnamie, na Kubie i w Wenezueli, w często dość specyficznych krajach
i ustrojach, przeto On raczej nie opowiada się za czy przeciw takiej czy też innej formie
rządów ze względu na dobro katolików, takt dyplomatyczny, i swój międzynarodowy
charakter. Nie tyczy się to oczywiście systemów totalitarnych i zbrodniczych, tam
Kościół jak najbardziej swą opinię wyraża, a demokracja - cóż - tu kościół wydaje się
pozostawać neutralny, wszak ustrój ten zbrodniczy nie jest - jeno durny. ;D
A co do "demokratycznych" wyborów na konklawe, to jeśliby wszyscy obywatele w państwie
byli tak światli jak kardynałowie biorący w nim udział, to demokracja byłaby znakomitym ustrojem.
Podobnie jak socjalizm, kiedy wszyscy byliby tam bezwzględnie uczciwi ;)
-
Demokracja w Kościele nie jest raczej obecna. Oczywiście wyjątek stanowić może konklawe. Nie zapomnijmy jednak o tym, że Kościół to instytucja silnie shierachizowana, bez tej hierarchii Kościół nie przetrwałby dwóch tysięcy lat. Trudno mówić o tym, że zwyczajny ksiądz jest równy kardynałowi. Oczywiście, i zwyczajny ksiądz jak i purpurat są duchownymi, ale zajmują całkiem różne szczeble.
A czy przy słowi demokracja rzeczywiście potrzebne jest to tfu? Cóż, demokarcja jaką znamy z realiów naszej spółczesności nie jest tak naprawdę demokracją. Demokrację posiadali tylko i wyłączenie starożytni Grecy ;)
-
Bracie Augusto! Pozwól że Cię zacytuję:
A czy przy słowi demokracja rzeczywiście potrzebne jest to tfu? Cóż, demokarcja jaką znamy z realiów naszej spółczesności nie jest tak naprawdę demokracją.
Otóż wydaje mi się, Bracie że jest czymś znacznie gorszym, niestety.
Proszę przeczytaj to:
http://migal.salon24.pl/384515,90-poslow-nie-wie-o-90-glosowan-czyli-demokracja-udawana (http://migal.salon24.pl/384515,90-poslow-nie-wie-o-90-glosowan-czyli-demokracja-udawana)
-
Ja tam myślę że oni wiedzą, tylko nie bardzo chce im się jeździć na te głosowania :D
Co do demokracji, Kościół oczywiście OFICJALNIE ją popiera! Dlaczego tak mówię? Bo nie można nam mylić formy sprawowania rządów z systemem. Są trzy: demokracja, autorytaryzm i totalitaryzm. W dwóch ostatnich ogranicza się prawa człowieka - w pierwszym polityczne, w drugim polityczne i osobiste. A Kościół jasno stoi na stanowisku, iż nie wolno ograniczać tych naturalnych praw ludzi.
-
A mi się wydaje, Bracie Marco że On ją jeno dla świętego spokoju toleruje. Wszak w większości państw
taki ustrój istnieje, więc cóż ma w tej sytuacji począć Kościół? Otwarcie z tym wojować?
Nie ma to sensu przecie. Jednakowoż myślę iż tęskni On za systemem bardziej porządnym,
zgodnym z prawem naturalnym, gdzie źródłem władzy jest Bóg, a nie jak w demokracji ludzie.
Zresztą demokracja demokracji nie równa. Trudno żeby Kościół miłował hiszpański Zapateryzm,
albo system holenderski, z aborcjami, eutanazjami, libertynizmem, etc. Kościół toleruje
ustrój ten, dopóki nie ma tam "przegięć" i różne udziwnienia tam dziać się nie zaczynają,
wtedy to już raczej mu się to nie podoba - jednakże nie działa On nerwowo i pochopnie,
nie potępia od razu Ex Cathedra, bowiem mogło by to dla społeczności katolików,
także dla niego samego przynieść więcej złego niż pożytku. Sprawia to wrażenie
akceptacji, lecz to tylko wrażenie...
-
W tym momencie Kościół byłby jednym, wielkim kłamstwem i oszustwem. Ja w taki Kościół nie wierzę.
-
No cóż, tak już jest ten świat skonstruowany, nigdzie a już na pewno nie w dyplomacji
nie ma podziału na białe/czarne, tylko dobre/tylko złe, tu wszystko jest względne. Jeśli chce się
skutecznie prowadzić politykę zagraniczną to trzeba nastawić się również na to, iż czasami
trzeba będzie postąpić niezgodnie z naszymi przekonaniami. Np. podpisujemy pakt z państwem
którego władz nie cierpimy, systemu politycznego nie tolerujemy etc. Dlaczego? Ano żeby np.
dzięki temu zapewnić sobie lepsze traktowanie naszej mniejszości narodowej mieszkającej w tym
państwie. Albo umożliwić kontakty biznesowe i rynek zbytu dla naszych przedsiębiorców.
Nieuczciwe to, hipokryzja, powie Brat? Cóż, takie życie...Polityka generalnie jest brudna,
szczególnie ta międzynarodowa i nic na to nie poradzimy. A wracając do Kościoła -
On jako podmiot prawa międzynarodowego musi, chcąc nie chcąc w tej polityce się nurzać,
no bo jakie ma inne wyjście? Mi osobiście nie przeszkadza że Kościół czasami politycznie
lawiruje i jego decyzje w pewnych kwestiach są niezrozumiałe i kontrowersyjne,
myślę że on robi to dla dobra Wiary, dla dobra wszystkich wiernych. Ważne
dla mnie jest to, iż On niezachwianie trzyma się Prawdy Objawionej, Wiary, tradycji
i przez TEN pryzmat go oceniam.
-
Polityka, powiada Brat... Polityk przede wszystkim (a dyplomata szczególnie) musi być powściągliwy, rozważny, ostrożny, musi ważyć słowa i dobierać je odpowiednio. Czy tak?
Zatem, u licha, CZEMU pierwszym papieżem został Piotr? Przecież ze wszystkich kandydatów on był najgorszy. W gorącej wodzie kąpany, choleryk, zawsze najpierw działał, potem myślał. Był beznadziejnym politykiem...
Gdyby Jezus chciał stworzyć siłę polityczną, obaliłby Heroda, wyzwolił Judeę i osadził jednego z Apostołów na tronie w Jerozolimie ;] Ale Jezus chciał Kościoła, a nie Królestwa. Tak więc i Kościół z polityką nic nie powinien mieć wspólnego.
-
Demokracja jest zgubą i potępieniem wszelkich wartości!
-
Dostaję szewskiej pasji jak to słyszę, przepraszam. Brat powinien pomieszkać trochę w hitlerowskich Niemczech to by nie plótł takich bzdur!
-
Oj uśmiałem się ja!
Nie wiem czemu, ale wypowiedź Brata Filippo, i Twoja odpowiedź na nią Bracie Marco,
jakoś tak mnie rozbawiły. Chodzi o kontrast. Mocne i autorytatywne stwierdzenie z jednej strony,
i trochę za ciężka do sytuacji riposta z drugiej. Razem wyglądają, jakby to powiedzieć, i nikogo nie urazić,
troszeczkę pociesznie. :D
-
Dostaję szewskiej pasji jak to słyszę, przepraszam. Brat powinien pomieszkać trochę w hitlerowskich Niemczech to by nie plótł takich bzdur!
Eminencja jako demokrata w najlpszym tego słowa znaczeniu musi wręcz tak zareagować :) Na problem demokracji musimy jednak spojrzeć inaczej. Demokracja rzeczywiście jest jedyną najlepszą formą sprawowania rządów jaka może się sprawdzić w naszych czasach. Ja osobiście nie chciałbym, aby mną rządził ktokolwiek, nawet gdyby to był sam najjaśniejszy król. Chciałbym mieć wpływ na to, co się dzieje w moim kraju i czuć za niego współodpowiedzialność.
Demokracja rónież pozwala nam szerzyć wartości, w które wierzymy. Wątpię, abym w takiej Korei Pn., czy Białorusi, gdzie swe rządy sprawuje absolutny monarcha bez namaszczenia i korony mógłbym swobodnie wygłosić swoje przekonania.
Jakkolwiek by nie było i jakakolwiek ta demokracja by nie była - to jest. Być może mogłaby być lepsza, nasz rząd mógłby nas informowac o swoich poczynaniach (patrz: A.C.T.A.) lub radzić się narodu (patrz: wiek emerytalny). No ale cóż, nie jesteśmy USA, czy Wielką Brytanią, ale nie jesteśmy Białorusią, czy Kazachstanem ;)
-
No i o to chodzi! Brat August wie, że jestem monarchistą i nie mam nic przeciwko królowi. Ale na Boga, nie może on być władcą absolutnym! To po prostu nie działa i tyle.
Monarchie skandynawskie czy Wielka Brytania - przykłady demokracji i monarchii zmiksowanej razem :)
-
Bracie Marco! Jestem w szoku! To naprawdę napisałeś TY? ;D
Jezus, Maria, Józefie Święty, Ty NAPRAWDĘ jesteś monarchistą? ;D
Chyba nie usnę dziś w nocy z wrażenia :D
-
Brat Kardynał ma zaiste dziwne poglądy, jest jednocześnie konserwatystą i liberałem, jak ja ;D
-
Bracie Augusto! Takie poglądy nie są niczym niezwykłym, wydaje mi się, iż Eminencja Marcos
popiera styl rządów powszechnie nazywanych monarchią konstytucyjną. Czyli może być monarchistą,
będąc również republikaninem. Jednak jaka to monarchia, jeśli król sprowadzony jest do symbolu jeno,
bez władzy żadnej, cyrk i operetkę dla gawiedzi i turystów często odgrywając, realnie nie znacząc
nic, poza wzniosłymi i patetycznymi zapisami w ustawie zasadniczej, bądź dokumentach podobnych.
-
Już spieszę z tłumaczeniem, Bracie :)
To NAJMˇDRZEJSZA forma monarchii :D Dlaczego? A pytałeś siebie, Bracie, czemu upadły monarchie we Francji, Niemczech, Polsce, Rumunii, Grecji...? Oto dlaczego: jak król coś schrzanił lub działał nie po myśli ludu, to się go pozbywano. Proste? Proste.
A teraz: dlaczego od dwóch tysięcy lat istnieje monarchia (i jedna dynastia!) na tronie Japonii? Oto dlaczego: cesarz niemalże NIGDY nie rządził, ale zawsze panował.
Dlaczego tak? No cóż, jak w Japonii szło nie tak, to człowiek myślał: ,,Przeklęty szogun! Wszystko jego wina! Śmierć jego klanowi! Zniszczyć ich!" I obalano dany szogunat. A w Europie: ,,Epidemia? Głód? I nowe PODATKI? Cholerny król, co on sobie myśli! Siedzi w tym Wersalu i chce forsy! Precz z nim!" I zdobywano Bastylie i inne ;D
Nie ma ludzi nieomylnych. W każdej dynastii na jednego wielkiego władcę przypadało pięciu ułomnych. Dlatego monarcha TYLKO w roli symbolu jednoczącego naród i kontynuatora tradycji jest najlepszym rozwiązaniem. A jeśli będzie przy tym człowiekiem wybitnym... Cóż, wtedy i tak da radę wpłynąć na parlament i rząd i społeczeństwo. Nieoficjalnie...
-
Bracie Mój Drogi!
Pozwól że zacytuję:
A pytałeś siebie, Bracie, czemu upadły monarchie we Francji, Niemczech, Polsce, Rumunii, Grecji...? Oto dlaczego: jak król coś schrzanił lub działał nie po myśli ludu, to się go pozbywano
Co do Francji i Niemiec, to byłbym w stanie się zgodzić. Lecz jeśli chodzi o pozostałe kraje,
to już niespecjalnie, niestety bowiem w dwóch ostatnich przypadkach to motłoch króla obalił,
a motłoch to nie lud, w pierwszym przypadku to zdegenerowana tłuszcza, a w drugim oficerowie-zdrajcy
A teraz: dlaczego od dwóch tysięcy lat istnieje monarchia (i jedna dynastia!) na tronie Japonii?
Bracie! Jeśli chodzi o historię tej dynastii, to musimy wziąć pod uwagę iż sięga ona (biorąc pod uwagę
rzetelne źródła historyczne) co najwyżej do VII -VIII wieku naszej ery. Oczywiście istnieją legendy
o władcach wcześniej panujących, lecz to jest tak, jakbyśmy my oficjalnie uznawali za prawdę
historyczną podania o Piaście Kołodzieju lub o Popielu, co to go myszy zjadły :D
Chyba że Brat szanowny twierdzi i uważa za fakt historyczny, jakoby to japońska dynastia została
założona ileś tam lat przed naszą erą przez jakiegoś boga. Wtedy to by się kupy trzymało ;D
Bracie. Jedyną monarchią istniejącą nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat jest Stolica Apostolska.
Od zawsze monarchia absolutna. I to jest fakt historyczny którego nikt nie może podważyć.
-
Co do Francji i Niemiec, to byłbym w stanie się zgodzić. Lecz jeśli chodzi o pozostałe kraje,
to już niespecjalnie, niestety bowiem w dwóch ostatnich przypadkach to motłoch króla obalił,
a motłoch to nie lud, w pierwszym przypadku to zdegenerowana tłuszcza, a w drugim oficerowie-zdrajcy
A czemu lud nie przywróci tych obalonych, jeśli ich miłuje? ;>
Bracie! Jeśli chodzi o historię tej dynastii, to musimy wziąć pod uwagę iż sięga ona (biorąc pod uwagę
rzetelne źródła historyczne) co najwyżej do VII -VIII wieku naszej ery.
Prawda. No więc, jeśli odrzucimy całkiem wcześniejsze lata, to dynastia panuje zaledwie kilkaset lat xD Proszę porównać z Piastami, Jagiellonami, Habsburgami...
Bracie. Jedyną monarchią istniejącą nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat jest Stolica Apostolska.
Od zawsze monarchia absolutna. I to jest fakt historyczny którego nikt nie może podważyć.
I podważać nie będę. ALE: Stolica Apostolska to specyficzne państwo, które obecnie jako tako nie posiada NARODU. A my mówimy o innych krajach świata, jak Polska, Rosja, Norwegia.
Zresztą, co do Stolicy Apostolskiej z kolei pozwolę sobie zauważyć, że nieraz było i czterech papieży na raz. Więc stałość władzy papieskiej też pozostawia sobie wiele do życzenia ;)
-
Bracie Ukochany, postaram się odpowiedzieć:
A czemu lud nie przywróci tych obalonych, jeśli ich miłuje? ;>
Ależ Bracie, były Król Michał jest w Rumunii Osobą niezwykle szanowaną, a przez wielką część
społeczeństwa wręcz kochaną. Jego odwiedziny w ojczyźnie po upadku komunizmu,
wywołały podobne poruszenie, jak pielgrzymki Papieskie w Polsce.
Jednak dotychczasowa klasa polityczna, która Rumunią rządzi obecnie, nigdy nie
pozwoli na to, by Król znowu stanął na czele państwa. Bo wtedy to musieliby chyba
szukać sobie zajęcia przy sprzątaniu ulic, niestety ;)
A co do Grecji. Ha! Poczekamy Bracie, zobaczymy! Tam tzw. demokracja przedstawicielska
skompromitowała się jak mało gdzie, nie wykluczam że może być i tak iż ten cały chaos
zakończy się właśnie restauracją monarchii, bowiem Król Konstantyn żyje, ma się dobrze,
i tako też jako i Michał Rumuński, osobą powszechnie szanowaną jest.
Prawda. No więc, jeśli odrzucimy całkiem wcześniejsze lata, to dynastia panuje zaledwie kilkaset lat xD Proszę porównać z Piastami, Jagiellonami, Habsburgami...
No, nie umniejszajmy tak. :) Habsburska dynastia dość długo istniała, a jeśli odwołamy
się do klimatu nam bliższego - Weźmy pod uwagę Dom Sabaudzki, też długodystansowcy ;)
Zresztą Bracie, odwoływanie się do przykładu Japonii jest chyba troszeczkę naciągane :D
Tam były kompletnie inne realia. Kraj ten był od wieków izolowany, niespecjalnie kontaktował
się z sąsiadami, był kulturowo monolityczny. Poza tym chyba nigdy nie był przez nikogo
podbity (nie licząc Amerykanów, którzy posadzili tam swoje dwa grzybki ;D) Jakże można
porównywać go do państw europejskich, które praktycznie przez cały czas wojowały ze sobą,
podbijały się, ciągle wybuchały jakieś powstania i rewolucje. Nic dziwnego zatem iż w takich
warunkach czas życia poszczególnych dynastii był krótszy, niźli w zakonserwowanej
i odciętej od świata Japonii. Nie zapominaj też Bracie, iż Cesarz Japoński był postrzegany
jako Osoba Boska, święta, i zupełnie inaczej traktowany niż jakikolwiek monarcha
europejski. Tam nie do pomyślenia było iż może panować inna dynastia, inna rodzina
nie będąca potomkami bogów.
Zresztą, co do Stolicy Apostolskiej z kolei pozwolę sobie zauważyć, że nieraz było i czterech papieży na raz. Więc stałość władzy papieskiej też pozostawia sobie wiele do życzenia
Hmm... Gdzieś czytałem iż w Japonii też był taki okres, że panowało naraz dwóch cesarzy.
Co prawda z jednej dynastii, ale jednak. ;)
-
Jak widze Brat Pafnucy opowiada się za monarchią "bardziej absolutną". Po pierwsze są różnice w monarchii parlamentalnej, a konstytucyjnej. W tej pierwszej to parlament, czyli przedstawiciele narodu mają większę władzę, i nad państwem i nad królem. Monarchia konstytucyjna jest bardziej elastyczna i nowoczesna. Wszystko określa konstytucja, kompetencje poszczególnych władz, monarchy.
A dlaczego monarchia konstytucyjna. Bracie Diakonie! Król powinien dzielić władzę z narodem, ponieważ narody Europy są obecnie już na tyle wykształcone, że chcą również decydować o własnym kraju. Absolutyzm nie może się sprawdzić, chyba, że władcą absolutnym byłby człowiek inteligenty, rozważny i silny jak Piotr Wielki.
Proszę wybaczyć, jestem zmęczony, mógłbym więcej pisać o monarchii i idei :D
A dlaczego Grecja pozbyła się króla? W grecji po 1821 r., czyli odzyskaniu niepodległomści, Święte Przymierze narzuciło monarchię Grekom, oni sami chcieli republiki.
-
Bracie Pafnucy, Japonia wcale taka odizolowana nie była. Wiedział Brat o wielu wojnach z Chonami, Koreą, o najeździe mongolskim? O "sengoku jidai" - wieku kraju ogarniętego wojną, gdzie wielka wojna domowa podzieliła Japonię? Tam też były problemy. A status władcy początkowo i w Europie był taki. Tyle, że stary porządek zburzyli Hunowie - potężni przybysze ze wschodu.
Ale w Chinach, podobnie jak Japonia sytuowanych, dynastie się zmieniały co nie przeszkadzało uznawać boskiego statusu cesarza :D
Monarchia absolutna ma tę wadę, że na jednego wybitnego trafi się dziesięciu gnuśnych królów. Tak uczy historia. I tak jest w istocie. Stąd należy uprawnienia króla wydatnie ograniczyć. Jak zaś trafi się ten wybitny - i tak swoje zrobi, użyje charyzmy i pociągnie za sobą parlament i lud. Tak sądzę.
-
Drodzy Bracia Marco i Augusto!
Odpowiem Bratu Augusto.
Jak widze Brat Pafnucy opowiada się za monarchią "bardziej absolutną".
Ależ w żadnym wypadku, Bracie! 150, 200 lat temu to i owszem, ale nie teraz!
Kilka lat i pewnie jaką rewolucją to by się skończyło! Ludzie dziś są zbyt światli, by nimi
jak dziećmi się ktoś musiał opiekować i za nich decyzje podejmować (nie wszyscy oczywiście,
dlatego też jestem zdania, by czynne prawo wyborcze nie każdemu przysługiwało). Jestem ja
jak najbardziej za istnieniem parlamentu, jednakowoż uważam też iż Osoba Króla powinna
mieć duże, o wiele większe prerogatywy niż w obecnie istniejących europejskich monarchiach.
Myślę że idealnym byłby obecny system francuski, z tym że prezydenta zastępujemy
dziedzicznym Monarchą - z takimi samymi jak prezydent uprawnieniami. I tyle. :)
A dlaczego Grecja pozbyła się króla? W grecji po 1821 r., czyli odzyskaniu niepodległomści, Święte Przymierze narzuciło monarchię Grekom, oni sami chcieli republiki.
Ja tego w żadnym razie nie neguję, Bracie. Jednak myślę ja iż widzą oni do czego ta republika
doprowadziła, i kto wie, co będzie dalej... :D
A teraz odpowiem Tobie Bracie Marco:
Bracie Pafnucy, Japonia wcale taka odizolowana nie była. Wiedział Brat o wielu wojnach z Chonami, Koreą, o najeździe mongolskim? O "sengoku jidai" - wieku kraju ogarniętego wojną, gdzie wielka wojna domowa podzieliła Japonię? Tam też były problemy.
Owszem, zgadzam się, jeno to wszystko na postrzeganie tradycji, kultury, Osoby Cesarza,
na trwałość podstawowych prawideł rządzących tym społeczeństwem
raczej nie miało wielkiego wpływu.
A status władcy początkowo i w Europie był taki.
Bracie drogi! Jeno kto to tak naprawdę brał na poważnie ;)
Ale w Chinach, podobnie jak Japonia sytuowanych, dynastie się zmieniały co nie przeszkadzało uznawać boskiego statusu cesarza
Oj, nie porównujmy. :D Chiny to był potężny tygiel kulturowo-narodowościowo-religijny,
w którym się równie intensywnie gotowało jak i w europie.
-
Już spieszę z tłumaczeniem, Bracie :)
To NAJMˇDRZEJSZA forma monarchii :D Dlaczego? A pytałeś siebie, Bracie, czemu upadły monarchie we Francji, Niemczech, Polsce, Rumunii, Grecji...? Oto dlaczego: jak król coś schrzanił lub działał nie po myśli ludu, to się go pozbywano. Proste? Proste.
A teraz: dlaczego od dwóch tysięcy lat istnieje monarchia (i jedna dynastia!) na tronie Japonii? Oto dlaczego: cesarz niemalże NIGDY nie rządził, ale zawsze panował.
Dlaczego tak? No cóż, jak w Japonii szło nie tak, to człowiek myślał: ,,Przeklęty szogun! Wszystko jego wina! Śmierć jego klanowi! Zniszczyć ich!" I obalano dany szogunat. A w Europie: ,,Epidemia? Głód? I nowe PODATKI? Cholerny król, co on sobie myśli! Siedzi w tym Wersalu i chce forsy! Precz z nim!" I zdobywano Bastylie i inne ;D
Nie ma ludzi nieomylnych. W każdej dynastii na jednego wielkiego władcę przypadało pięciu ułomnych. Dlatego monarcha TYLKO w roli symbolu jednoczącego naród i kontynuatora tradycji jest najlepszym rozwiązaniem. A jeśli będzie przy tym człowiekiem wybitnym... Cóż, wtedy i tak da radę wpłynąć na parlament i rząd i społeczeństwo. Nieoficjalnie...
Prawda Bracie, ale uwaga jedna. W Rumunii komunizm nielegalnie obalił monarchię.
-
Prawda Bracie, ale uwaga jedna. W Rumunii komunizm nielegalnie obalił monarchię.
Najczęściej (oczywiście wyjątki jakieś są) władzę obalano nielegalną drogą. :)
-
Vox populi, voź Dei Bracia i tego się trzymajmy ;)
-
Bije godzina niezapomniana
Zakręt historii - druga zmiana
Trzeba zwycięstwu drogę torować,
Marsz rozpoczęty, Partio prowadź!
[...]
Chowa spekulant worki w sklepie,
Kołtun z trwogi pacierze klepie
Warchoł w Londynie wlepia ślepie
- Przyjdzie Anders, będzie lepiej!
W maglu szepcą ciemne kumoszki
- Cukru nie będzie, chleb jest za gorzki
Wiedźmy po domach straszą dzieci,
- Masła nie ma, wzięli "Sowieci".
Tłuste dewotki straszą głodem,
- Zatruł antychryst chleb i wodę
Pasibrzuch wiejski chłopów judzi
- Na Sybir będą wywozić ludzi
[...]
Który tam? Z drogi. Partia kroczy,
Twoja partia ludu roboczy
Wspólnie pracować, wspólnie budować
Maszerować! Partio, prowadź!
Jan Brzechwa :D
-
Bracie Pafnucy, to, czy brano na poważnie boski status czy nie, to, czy coś miało wpływ na postrzeganie cesarza czy nie - to też z czegoś wynikało...
Mówisz Bracie o systemie francuskim, półprezydenckim. Ale co, jeśli monarchą zostanie głupiec? Na mocy dziedziczenia będziemy mieć szaleńca z dość szerokimi uprawnieniami, aby namieszać?
-
Ale co, jeśli monarchą zostanie głupiec?
Zawsze można otruć, Bracie Marco :D
-
Ale co, jeśli monarchą zostanie głupiec?
Zawsze można otruć, Bracie Marco :D
Wspaniały sposób sprawdzony przez wielu.
-
Ale co, jeśli monarchą zostanie głupiec?
Zawsze można otruć, Bracie Marco :D
Wspaniały sposób sprawdzony przez wielu.
Intryganci! Królobójcy! xD
-
Nie żebym ja z tego korzystał, ale znam się na truciznach :D
-
Biedny książę Tomasz powinien o tym wiedzieć... Wyślę notę :D
Oczywiście żartuję. Bracie Pafnucy: otóż to., Wtedy jedynym wyjściem będzie bezprawie. A po co ustanawiać prawo z zamiarem złamania go? ;>
-
Och, Bracie Marco! przecie ja także żartowałem :D
Ale do rzeczy. Bracie, Przecie istnieje w ustrojach monarchicznych instytucja następcy tronu.
Następca taki żyje działa, pracuje, widać kto zacz. Jeśli by był ułomny, są inne dzieci Króla,
jeśli i one przymiotów do rządzenia by nie posiadały - ktoś z dalszych krewnych może zasiąść
na tronie. Ciekawie sprawa sukcesji rozwiązana jest w Arabii Saudyjskiej. Tam król ma zupełną
dowolność w kreowaniu kogokolwiek z własnej rodziny na następce tronu (np. przez ostatnie
kilkadziesiąt lat tron tam dziedziczyli po sobie przyrodni bracia) i w tym przypadku wydaje
się że nie ma takiej możliwości, aby na tron wstąpiła osoba delikatnie mówiąc niezdolna
do kierowania państwem.
A tak poza tym.
Wtedy jedynym wyjściem będzie bezprawie.
Kto tu mówi o bezprawiu? Przecie otruć można zgodnie z prawem :D
-
Art. 15.
W przypadku, kiedy Komisja Nadzoru Monarchy uzna, iż wykazuje on ułomność w sprawowaniu władzy, ma prawo podania mu do spożycia 250 mg arszeniku.
To będzie następna proponowana przeze mnie poprawka do Bulli Exsurge Domine ;D
Oczywiście żartuję. Co zaś do rozwiązania proponowanego przez Brata Pafnucego: może by zadziałało... Ale MOŻE. Bo z drugiej strony co, jeśli ojciec, powodowany dumą i ambicją, wyznaczy na następce syna wbrew jego ułomności?
-
Monarchia zdać może zawsze egzamin, republika ponosi klapę.
-
Teoretycznie jest to możliwe, lecz bardzo mało prawdopodobne, Bracie Marco.
Który dajmy na to piekarz swoją odziedziczoną po przodkach, przez całe życie ulepszaną i wychuchaną
piekarnię durnemu synowi na zatracenie zostawi? Oj, wydaje mi się iż jeśli chodzi o zagrożenie interesu
państwa poprzez pojawienie się wariata przy władzy, to lepszym przykładem na to będzie niestety
demokracja (pamiętajmy o Niemczech 1933 r.)
-
Że się wtrącę... Bracie Pafnucy, proszę nie zapominać dlaczego pan H. doszedł do władzy. W Europie szalał światowy kryzys. Większość rządów z tamtego okresu nie wytrzymało napięć społecznych i upadało. Pan H. skrzętnie to wykorzystał i, proszę mi wybaczyć kolokwializm, zaraził swą ideologią pozostałych. Druga sprawa to nie kwestia demokracji, ale prania mózgu ludziom poprzez ogromne nakłady finansowe na propagandę. Cóż... ona jedyna w tamtym okresie potrafiła wpłynąć na ludzi :)
-
Owszem, Bracie Giovanni, ja ze wszystkim co tu powiedziałeś się zgadzam, jednak
uważam że jakby w Niemczech tamtego okresu jakimś cudem uchowali się Hohenzollernowie
przy władzy (chociaż trzeba przyznać że i jakąś część z nich naziści zdołali omotać), oraz jakaś
część dawnej administracji to pan H. najpewniej miałby nieco trudniej rozwinąć swoje skrzydła.
A bardzo możliwe że już po pierwszej próbie przewrotu zostałby powieszony.
-
Trudno zgodzić mi się z tą tezą... przez ogólną niechęć do Hohenzollernów. :)
-
Potrafię to zrozumieć, Bracie Giovanni ;D
-
Ciekawym, skąd ta niechęć? Bardzo mili ludzie ;D
-
Bracie Marco, ja mówiłem o realnej dynastii nie o uzurpatorach mikronacyjnych xDD
-
Ależ i ja również ;D
-
Owszem, Bracie Giovanni, ja ze wszystkim co tu powiedziałeś się zgadzam, jednak
uważam że jakby w Niemczech tamtego okresu jakimś cudem uchowali się Hohenzollernowie
przy władzy (chociaż trzeba przyznać że i jakąś część z nich naziści zdołali omotać), oraz jakaś
część dawnej administracji to pan H. najpewniej miałby nieco trudniej rozwinąć swoje skrzydła.
A bardzo możliwe że już po pierwszej próbie przewrotu zostałby powieszony.
Otóż Prinz Louis Hohenzolern, syn Kronprinza, a wnuk Kaisera Wilhelma II walczył w podziemiu z faszystami. Z żoną Kirą Romanov uciekali wiele razy przed Gestapo.