Rotria
NAUKA, KULTURA I SZTUKA => Biblioteka Narodowa => Rozważania => Wątek zaczęty przez: Śp.Felipe de Surmeña w Niedziela, 18 Mar 2012, 23:18:09
-
Głosowanie :D
-
Pozwolę sobie tutaj rozpisać moją wypowiedź.
Zacznijmy jednak od pewnego podziału. Co należy rozumieć pod pojęciem monarchia?
Monarchię taką jaką mamy w Wielkiej Brytanii, czyli "królowa Ela ładnie wyglądająca na funtach" czy mającą realny wpływ na stan państwa? Otóż ja osobiście uważam tę drugą opcję zdecydowanie za najlepszą. Z czego to wynika? Wielu z Was, drodzy bracia pewnie zaraz powie, że jestem naiwny, ale nie wierzę już w politykę ani PO, ani PiSu a tym bardziej antyklerykalnego Ruchu Palikota czy SLD. Ogromnie się zawiodłem po ostatnich wyborach. Miało się coś zmienić, a wyszło jak zwykle. Dlatego też wolę, żeby panowała jedna osoba, która skupi w swych rękach najważniejsze decyzje. Chociaż czy potrzebna jest nazwa monarchia? Zobaczmy na Rosję - tutaj mamy władzę autorytarną. Pan Putin, w mojej ocenie, będzie rządził do śmierci, albo przynajmniej do momentu kiedy mu się nie znudzi. Nie wiem czy Bracia słyszeli, ale Rosja zmieniła ostatnio swe zapisy konstytucyjne. Prezydent ma teraz zdecydowanie większe uprawnienia i poza tym - została mu wydłużona kadencja. Jak widać, jak ktoś ma zapędy absolutystyczne skrzętnie do nich dąży. Wracając do meritum sprawy - Polska powinna mieć króla, bądź królową ;)
-
Ja również jestem za, lecz jestem również realistą i uważam że wprowadzenie w Polsce
monarchii na dzień dzisiejszy jest absolutnie nierealne. Jednak kto mi zabroni marzyć? :D
A co do wyborów. Ja także żadnej z obecnych partii politycznych nie popieram,
i na głosowania nie chodzę. Dlaczego, Bracia powiecie? przecie mógłbym pójść i oddać
głos nieważny. Ano dlatego iż nie chcę aby mój głos traktowano jako nieważny, nie chcę
być stawiany w jednym rzędzie z ludźmi niepiśmiennymi, niedouczonymi, i innymi którzy
z jakichś tam względów pomylili się przy wypełnianiu karty wyborczej!
Ja bym chciał by mój głos był ważny, ponieważ świadomie podjąłem decyzję że NIKT
z tej listy mi nie odpowiada. Czy to tak trudno do karty do głosowania dołączyć
dodatkowe pole z napisem ŻADEN? Ale tak się nigdy nie stanie.
Bo wtedy wyszło by czarno na białym ile ludzi ten układ tak naprawdę popiera.
-
Ja również jestem za, lecz jestem również realistą i uważam że wprowadzenie w Polsce
monarchii na dzień dzisiejszy jest absolutnie nierealne. Jednak kto mi zabroni marzyć? :D
A co do wyborów. Ja także żadnej z obecnych partii politycznych nie popieram,
i na głosowania nie chodzę. Dlaczego, Bracia powiecie? przecie mógłbym pójść i oddać
głos nieważny. Ano dlatego iż nie chcę aby mój głos traktowano jako nieważny, nie chcę
być stawiany w jednym rzędzie z ludźmi niepiśmiennymi, niedouczonymi, i innymi którzy
z jakichś tam względów pomylili się przy wypełnianiu karty wyborczej!
Ja bym chciał by mój głos był ważny, ponieważ świadomie podjąłem decyzję że NIKT
z tej listy mi nie odpowiada. Czy to tak trudno do karty do głosowania dołączyć
dodatkowe pole z napisem ŻADEN? Ale tak się nigdy nie stanie.
Bo wtedy wyszło by czarno na białym ile ludzi ten układ tak naprawdę popiera.
Bracie, monarchia jest popularna, ale nie ma sondaży w TV pokazywanych, ale np. jak nie tak dawno jakiś sondaż widziałem to na serio więcej chce monarchii.
-
Niestety Brat Pafnucy ma rację! Wprowadzenie monarchii to trudna rzecz. Wlk. ks. Wierzchowski (dośc kontrowersyjna postać świata polskich monarchistów, ja miałem jednak przyjemnośc z nim rozmawiać i mimo wielu jego "dziwadztw", to nie mogę się z nim nie zgodzić w wielu kwestiach) powiedział, monarchię można wprowadzić obecnie legalnie poprzez trzy drogi:
a) referendum,
b) ustawą konstytucyjną Zgomoadzenia Narodowego (bodajże),
c) dekretem prezydenta (bodajże tylko w określonych sytuacjach).
Wielu monarchię uważa za powrót do pańszczyzny (naprawdę :D ) lub czołobitności panom. Trudno jest zmienić mentalność społeczną.
-
Bracie Augusto,
Nie wierzę w to żeby dekretem prezydenta można byłoby zmienić ustrój państwa z republiki na monarchię. Jest to zbyt odpowiedzialna decyzja, a jak wiadomo Prezydent RP ma co raz mniej uprawnień. I powątpiewam w to, żeby nawet za kontrasygnatą Prezesa Rady Ministrów coś takiego mógł zrobić ;)
-
Bracia, nasunęła mi się pewna myśl. Pozwólcie, że ją tutaj zaprezentuję.
Myślę, że nawet nie chodzi o to, czy Polska ma być monarchią czy też nie. Bardziej interesującym wewnętrznym sporem byłoby wybór kandydata do tronu polskiego. Z tym by już nie było tak łatwo. I co wtedy? Też referendum (prawie jak wybory elekcyjne xD) czy decyzja Zgromadzenia Narodowego? :D To jest bardziej ciekawsza sprawa. Jeżeli już by miała być monarchia to z kim na czele... :)
-
Najpierw odpowiem Bratu Filippo.
Ten sondaż to pewnie Brat gdzieś w internecie widział. To tak jak z poparciem Korwina-Mikke,
w sondażach internetowych olbrzymie, a w realu...
I Tobie Bracie Giovanni - tu nie było by chyba aż takiego wielkiego problemu.
Myślę iż któryś z potomków Fryderyka Augusta I by się nadał :)
A teraz tobie Bracie Augusto.
Co do polskich "monarchistów". Myślę iż Oni wcale nie odgrywają tak pozytywnej roli,
jak się Bratu na pierwszy rzut oka wydaje.
Są to towarzystwa często iście operetkowe, walczące ze sobą, osoby w nich uczestniczące
nadają sobie nawzajem rozmaite (często żywcem zerżnięte z komunistycznych odznaczenia),
dokonują nobilitacji dziwnych ludzi, a wręcz nadają tytuły arystokratyczne! Myślę iż taka działalność
niesamowicie szkodzi idei monarchii i ją straszliwie ośmiesza. Jak taki przysłowiowy Zenon Książę
Nowak-Kowalski wystąpi parę razy w mediach, to co wtedy zwykli ludzie mogą sobie o tym pomyśleć
- szopka - nic więcej niestety.
A co do opinii W. Ks. Wierzchowskiego, to chyba on się niestety myli.
Tak poważną zmianę ustroju można byłoby jedynie przeprowadzić poprzez
znaczącą modyfikację Ustawy Zasadniczej. A jak ciężko ową ustawę ruszyć,
to chyba wszyscy Bracia wiedzą.
Pozostają jeszcze metody "pozakonstytucyjne" lecz o nich może tutaj nie rozprawiajmy ;D
-
Bracia, nasunęła mi się pewna myśl. Pozwólcie, że ją tutaj zaprezentuję.
Myślę, że nawet nie chodzi o to, czy Polska ma być monarchią czy też nie. Bardziej interesującym wewnętrznym sporem byłoby wybór kandydata do tronu polskiego. Z tym by już nie było tak łatwo. I co wtedy? Też referendum (prawie jak wybory elekcyjne xD) czy decyzja Zgromadzenia Narodowego? :D To jest bardziej ciekawsza sprawa. Jeżeli już by miała być monarchia to z kim na czele... :)
Jeżeli byłoby referendum to zrobibym taką procedurę:
Dostajemy 2 karty i jedną wybieramy, na jednej jest podpis monarchia i oczywiście pytanie czy jesteś za czy nie, a w dolnej części umieściłbym kandydatów na króla dziedzicznego.
-
Monarchia Elekcyjna taka zła nie była... po prostu trafiliśmy na nieodpowiednich kandydatów. Choćby Walezy czy ostatni - Poniatowski.
-
Monarchia Elekcyjna taka zła nie była... po prostu trafiliśmy na nieodpowiednich kandydatów. Choćby Walezy czy ostatni - Poniatowski.
Wettyni nie byli źli, zrobili dużo dla edukacji i kultury, które były piorytetami ówczesnych państw. Mieliśmy głupią i skorumpowaną szlachtę.
-
No tak. Niestety. Ówczesną szlachtę można nazwać "służbą sakiewki, a nie służbą dla Polski". Jest to oczywiście prawda co brat mówi. Jednakże ostrożnie bym oceniał Wettynów. :)
-
Bracia, nasunęła mi się pewna myśl. Pozwólcie, że ją tutaj zaprezentuję.
Myślę, że nawet nie chodzi o to, czy Polska ma być monarchią czy też nie. Bardziej interesującym wewnętrznym sporem byłoby wybór kandydata do tronu polskiego. Z tym by już nie było tak łatwo. I co wtedy? Też referendum (prawie jak wybory elekcyjne xD) czy decyzja Zgromadzenia Narodowego? :D To jest bardziej ciekawsza sprawa. Jeżeli już by miała być monarchia to z kim na czele... :)
Wybór następcy tronu niestety byłby skąplikowany. Mamy kilka mozliwości:
a) monarchia elekcyjna (jako ostania formy wyboru władcy przed rozbiorami),
b) Wettynowie, zgodnie z zapisami Konstytucji 3 Maja (obecny ks. Maria Emanuel, niestety potmmokowie Ferdynanda Augusta już wymarli. Maria Emanuel pochodzi z innej lini i on sam nie chce uważać się za pretendenta do polskiej korony),
c) władcy zaborowi (Hochezollernowie, jako ks. poznańscy, Habsburgowie jako książęta Galicji, jednak tytułu króla polskiego używała dynastia Holstein- Gotorp- Romanow, obecna głowa rodziny to bodajże Maria Władzimirówna, ona sama jednak nie uważa się za pretendentkę do korony polskiej),
d) Windsorowie brytyjscy jako najbliżej spokrewnieni z Jagiellonami, nie jestem tego akyrat tak bardzo pewien, ale niektórzy ich wymieniają,
e) wybór przedstawiciela rodu polskiego arystokratycznego, czyli ustanowienie nowej dynastii.
Najpierw odpowiem Bratu Filippo.
Ten sondaż to pewnie Brat gdzieś w internecie widział. To tak jak z poparciem Korwina-Mikke,
w sondażach internetowych olbrzymie, a w realu...
I Tobie Bracie Giovanni - tu nie było by chyba aż takiego wielkiego problemu.
Myślę iż któryś z potomków Fryderyka Augusta I by się nadał :)
A teraz tobie Bracie Augusto.
Co do polskich "monarchistów". Myślę iż Oni wcale nie odgrywają tak pozytywnej roli,
jak się Bratu na pierwszy rzut oka wydaje.
Są to towarzystwa często iście operetkowe, walczące ze sobą, osoby w nich uczestniczące
nadają sobie nawzajem rozmaite (często żywcem zerżnięte z komunistycznych odznaczenia),
dokonują nobilitacji dziwnych ludzi, a wręcz nadają tytuły arystokratyczne! Myślę iż taka działalność
niesamowicie szkodzi idei monarchii i ją straszliwie ośmiesza. Jak taki przysłowiowy Zenon Książę
Nowak-Kowalski wystąpi parę razy w mediach, to co wtedy zwykli ludzie mogą sobie o tym pomyśleć
- szopka - nic więcej niestety.
A co do opinii W. Ks. Wierzchowskiego, to chyba on się niestety myli.
Tak poważną zmianę ustroju można byłoby jedynie przeprowadzić poprzez
znaczącą modyfikację Ustawy Zasadniczej. A jak ciężko ową ustawę ruszyć,
to chyba wszyscy Bracia wiedzą.
Pozostają jeszcze metody "pozakonstytucyjne" lecz o nich może tutaj nie rozprawiajmy ;D
Muszę się jednak z Wami Bracie zgodzić. Jest wiele partii monarchistycznych, które odstawiają szopki i rzeczywiście szkodzi to idei rojalizmu. Co do wlk. ks. Wierzchowskiego i tego co sam mi przekazał. Zmiana ustroju może właśnie nastąpić poprzez zamianę Konstytucji, której dokonuje ZN. Co do dekretu prezydenta, wydać go może, jak pisał, w sytuacjach nadzwyczajnych np.: wojny lub emigracji rządu (bodajże :D). Prawnikiem, a ni specem od konstytucji nie jestem, więc podchodźcie do tych słów Bracia z sceptycyzmem
-
Szczerze? Nie obraziłbym się gdyby np. książę William i księżna Oxford Katherina zostali parą królewską polską xD Cóż... "fantastyczna" myśl. Poza tym Elżbieta II ładnie wygląda na znaczkach :)
-
Tak na marginesie Bracia. Ale jak się wtedy żyło!
Jak to mówi przysłowie: Za Króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa! :D
-
Co do PKT E.
Nowa dynastia? Nie, to nie wchodzi w grę, pierwsi wepchali by się politycy, a ich nie chcę na króla. Najlepiej to król z zagranicy.
-
Bracie Giovanni. Księżna Cambridge chyba :)
-
Grunt że znajduję się tam sławny Uniwersytet xD
-
Erzherzog Otto von Habsburg, Titular-König von Ungarn und der Titular-Kaiser von Österreich wydawał mi się zawsze najlepszym kandydatem na Króla Polski, był godny urzędu. Człowiek skromny i wierny tradycjom. Zmarł sędziwie jakoś niedawno. Autorytet moralny dla Nas z pewnością.
-
Według Konstytucji 3 Maja na tron polski mieli wrócić Wettinowie. Dziedzicem Wettinów i prawowitym następcą tronu polskiego jest Alexander Afif Prinz von Sachsen-Gessaphe.
-
Ano właśnie Wasza Świątobliwość. Tak się składa iż właśnie ród ten do Korony Polskiej
ma największe prawo. Zresztą co uczynić inaczej? Elekcję zrobić - brrr...
Zaborcę na tronie osadzić? - Oj. Windsor-Mountbatten ma nami rządzić? Innowierca?
Nowa dynastia? A któraż to rodzina w Polsce tak naprawdę godna tego?
-
Cóż. Wierzę, że gdzież żyją godni (jeszcze) przedstawiciele rodu Potockich czy Radziwiłłów. Nawet nie pogniewałbym się za kogoś z Ossolińskich :)
-
A może by tak Sicińscy ;D
-
aaaa też podobno bardzo dobry, szlachecki ród polski.
:)
-
aaaa też podobno bardzo dobry, szlachecki ród polski.
:)
Może jakiś były monarcha europejski? Simeon de Bulgaria, Mihai I, Constantine II ?
-
Hmm... Bracie Filippo. Oni wszyscy prawosławni przecie. Nie wiem czy by tu za bardzo "pasowali" :)
-
Żeby to chociaż coś z tego gdybania wyszło, tzn. jakieś realne działania w tym kierunku... :D
-
Zamach stanu na Miłościwie nam panującego Jego Tuskowość? *.*
-
Tak, tak.. Dziś w Polsce jako republice są wieksze szopki polityczne niż za królów.
-
Zresztą prawosławny władca to też chrześcijanin, a przypominam że Borys III Coburg jako car Bułgarii, kraju prawosławnego był katolikiem, jednak to nie przeszkodziło mu w zdobyciu ogromnej popularności.
-
Żeby to chociaż coś z tego gdybania wyszło, tzn. jakieś realne działania w tym kierunku... :D
Tak, mój Bracie! Nigdy tego nie rozumiałem. Nasz naród cały czas wytyka błędy władz, jest niezadowolny, uważa się za naród uciemiezony, a jeszcze jakoś nie powstał, nie zerwał się i samemu nie zaprowadził porządku (wyjątek: ACTA).
-
Żeby to chociaż coś z tego gdybania wyszło, tzn. jakieś realne działania w tym kierunku... :D
Tak, mój Bracie! Nigdy tego nie rozumiałem. Nasz naród cały czas wytyka błędy władz, jest niezadowolny, uważa się za naród uciemiezony, a jeszcze jakoś nie powstał, nie zerwał się i samemu nie zaprowadził porządku (wyjątek: ACTA).
Bracie!
Wpierw musimy powiedzieć skąd to pesymistyczne nastawienie Narodu.
Rządy nie dbają o ludzi i nie potrafią znaleźć dobrych rozwiązań.
Nastawienie ludzi wynika z tego powodu.
Polska jako kraj słowiański w przeciwieństwie do innych Słowian nie ma swojego punktu widzenia, który określa pewne normy.
Słowacja, Czechy, Serbia, Słowenia, Chorwacja, Bułgaria i Rumunia mają swoje zdanie i nieugiętość.
Możemy PiSiorów nie znosić, ale z tym poklepaniem Tuska mają rację. Nawet Mikke o tym mówi. Przecież po przez poklepanie po plecach nie załatwi się ludziom więcej miejsc pracy, lepszej pozycji Polski i nie spłaci się jej długu publicznego.
-
Dostojny Bracie Filippo!
Odnośnie Borysa III - Proszę przeczytaj dokładnie to:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bu%C5%82garski_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Prawos%C5%82awny (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bu%C5%82garski_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Prawos%C5%82awny) ;)
Szczególnie koniec rozdziału "Bułgarskie odrodzenie narodowe" ;)
-
Przepraszam, chodziło mi o Ferdynanda Coburga, ojca Borysa.
-
Bracie Filippo.
Król ten został ekskomunikowany. De facto nie był więc katolikiem.
-
Wiem, ale miał poparcie ludu. W Rumunii Hohenzollernowie także byli bodajże nieprawosławni, a dopiero Regale Mihai I był pierwszym prawosławnym królem, a mimo to jego dziadek i ojciec mieli popularność. U Greków z kolei Oldenburgowie przeszli na prawosławie, Georgios I był popularny, ale reszta prawosławnych jego potomków nie. Religia więc nie świadczy o czynnikach popularności.
-
Bracie Filippo!
Wiem, ale miał poparcie ludu
Poparcie ludu miał też np tow. Lenin - które to nic nie znaczy - tu chodzi o tzw "legal" :)
Co do faktu, iż w dawnych czasach zdarzało się aby nowy władca jakiegoś kraju
religię inną niż większość ludności wyznawał - to się zgodzę oczywiście. Tak bywało.
Jednakże uważam iż różnica taka szkodliwa jest dla Państwa i interesu jego.
Mamy przecie różnorakie uroczystości, święta, celebracje. Czyż nie lepiej byłoby
aby władza praktykowała je razem z ludem? A przecie Król to władza nadrzędna,
symbol Ojczyzny!
-
No może racja, ale ważniejsze jest podejście Króla do Obywateli.
Ale poniekąd się zgadzam z Bratem.
-
Bracie Filippo!
Wiem, ale miał poparcie ludu
Poparcie ludu miał też np tow. Lenin - które to nic nie znaczy - tu chodzi o tzw "legal" :)
Co do faktu, iż w dawnych czasach zdarzało się aby nowy władca jakiegoś kraju
religię inną niż większość ludności wyznawał - to się zgodzę oczywiście. Tak bywało.
Jednakże uważam iż różnica taka szkodliwa jest dla Państwa i interesu jego.
Mamy przecie różnorakie uroczystości, święta, celebracje. Czyż nie lepiej byłoby
aby władza praktykowała je razem z ludem? A przecie Król to władza nadrzędna,
symbol Ojczyzny!
Pojawia się problem władzy. Demokratyczna władza nigdy nie reprezentuje ogółu narodu, bo została wybrana tylko przez większośc. Król, jeśli miałby być jakiegokolwiek wyznania, to nie powinnien go faworyzować. Dlatego opowiadam się za "świecką monarchią", czyli król stawałby się królem wtedy, gdy złożyłby przed narodem przysięgę, a dopiero potem, jesli zechciałby dopełnić to obrzedem religijnym, mógłby taki zorganizować.
-
Jeśli chodzi o kwestię religii, to ja osobiście optowałbym za rozwiązaniem przyjętym
w Królestwie Norwegii :)
http://www.amb-norwegia.pl/About_Norway/policy/Ludno/general/ (http://www.amb-norwegia.pl/About_Norway/policy/Ludno/general/)
-
Koronacja polskiego króla w katedrze przez arcybiskupa - piękne i jak najbardziej słuszne. Ale zgodzę się z Bratem Augusto: gdybym to JA miał tam być koronowany, zadbałbym, aby koronę mi włożył arcybiskup katolicki, ewangelicki podał berło itd... Przedstawicieli wszystkich wyznań bym tam chciał. I ateistę - który by mi trzymał Konstytucję, na którą bym przysięgał ;)
-
Bracie Marco!
gdybym to JA miał tam być koronowany, zadbałbym, aby koronę mi włożył arcybiskup katolicki, ewangelicki podał berło
...jabłko królewskie wręczyłby przedstawiciel Scjentologów, pierścień złoty - Satanista, gronostajowy zaś płaszcz królewski wnieśliby gimnazjaliści Emo, a przypiąłby go uroczyście Bogdan Kacmajor z sekty Niebo. Jerzy Urban przygrywałby na piszczałce, a Janusz Palikot na bębenku. W tle słychać by było chór Świadków Jehowy, połączony z porykiwaniem zespołu Behemoth, operowe solówki zaś w przerwach śpiewałaby swym tubalnym głosem Anna Grodzka. ;D
Przepraszam Eminencjo, ale dziś mam znów napad dziwnego humoru.
Mam nadzieję iż Eminencja mi wybaczy ;)
-
Koronacja polskiego króla w katedrze przez arcybiskupa - piękne i jak najbardziej słuszne. Ale zgodzę się z Bratem Augusto: gdybym to JA miał tam być koronowany, zadbałbym, aby koronę mi włożył arcybiskup katolicki, ewangelicki podał berło itd... Przedstawicieli wszystkich wyznań bym tam chciał. I ateistę - który by mi trzymał Konstytucję, na którą bym przysięgał ;)
No właśnie. To byłby symbol jedności narodu wokół monarchy :)
-
Nie szkodzi, Bracie Pafnucy :D
A EMO mają swój urok ;D
-
Zauważyłem wysoce ciekawą i interesującą dyskusję, zatem postanowiłem się do niej przyłączyć. Otóż, nie uważam by ktokolwiek miał prawo do korony polskiej. Gdzie byli wszyscy wymieniani przez Was Ekscelencje, królowie i monarchowie gdy nasz naród znajdował się pod jarzmem zaborców? Gdzie oni byli gdyśmy w czasie wojen cierpieli? Gdzie byli gdyśmy komunizm mięli?
Dlatego uważam że do tronu Polski na dzień dzisiejszy nikt nie ma prawa. Nie sądzę również by dało się wybrać króla poprzez jakieś referenda lub inne głosowania, co z resztą byłoby bezsensowne, bo wybór taki dałby nową dynastię i byłaby to decyzja nieodwołalna. Jak wiemy tłum jest głupi w tłumie, więc demokratyczny wybór odpada, gdyż zwyciężyłby pewnie ktoś najmniej odpowiedni. Nie sądzę nawet by w ogóle wybory kogokolwiek wyłoniły. Nie popieram również tego, by królem został obcokrajowiec. Wolę by Piast [Polak] nami rządził, rodem Piastowym.
Sądzę natomiast, że najbliższą drogą do królestwa, jest po prostu rewolucja? zamach stanu? Wówczas lider sam się wyłoni i sam włoży sobie koronę na głowę. Choć oczywiście miło by było, gdyby przyjął ją z rąk papieża przez ręce abp metropolity jakiegośtam. No i oczywiście, jego następca musiałby być jego potomkiem, bez elekcji, gdyż z tej mięliśmy przykre doświadczenia wielokrotne w historii. Wydaje mi się że gdy władca wiedziałby że jego syn dziedziczy po Nim królestwo, to by dbał o to by było ono jak najsilniejsze i najsprawniejsze i inne naje.
Swoją drogą J.E. Pafnucy von Pyongyang ma zabawną koncepcję koronacji :) Może w jakimś filmie fajnie byłoby to ujrzeć :)
Pozdrawiam :)
-
Bracie Arturze najdostojniejszy! Cieszę się że postanowiłeś w tej dyskusji głos swój zabrać.
Zatem postaram Ci na twoje tezy słowami swemi odpowiedzieć.
Otóż jeśli chodzi o prawa do tronu polskiego, to według mnie tak z legitymistycznego punktu
widzenia mają je Wettyni, za sprawą Fryderyka Augusta I i Konstytucji 3 Maja. Tak mi się na
zdrowy rozum wydaje. Nie jest to niestety dziedziczenie w linii prostej po mieczu, ani nawet po
kądzieli (jedyna córka władcy tego Maria Augusta zmarła bezpotomnie), ale jednak.
Pyta się Brat gdzie ci monarchowie byli kiedy kraj nasz cierpiał i w rozmaitych nieszczęściach przez
lata całe pogrążonym zostawał. Otóż np wyżej wzmiankowana Maria Augusta, córka Fryderyka,
bardzo wspierała polską emigrację popowstaniową po klęsce listopadowej. Mimo że oficjalnie robić
tego nie musiała, oficjalnie żadnych funkcji nie pełniła, to jednak to poczucie obowiązku wobec
swego kraju miała i w miarę swych możliwości pomocy różnej uchodźcom udzielała.
Jeśli zaś chodzi o obcokrajowca na tronie, to myślę że nie ma z tym najmniejszego problemu.
Nawet najbardziej oporna rodzina by się po jakimś czasie spolonizowała ;) A tak szerzej na to
spoglądając, to które obecnie małżeństwo monarsze w Europie nie jest "narodowo mieszane"?
Wielka Brytania, Szwecja, Hiszpania, Dania, Holandia, no w Norwegii jest inaczej, lecz za to
norweska dynastia też jest z "importu" :D Arystokracja to arystokracja, tu nie liczy się
narodowość. Poważniejszym moim zdaniem problemem są różnice religijne, i tu nie powinno
się "eksperymentować"
Co tyczy się postulowanego przez Brata rozwiązania siłowego, jako jedynie skutecznego, to sądzę
że nie tędy droga. Nie tak się powinno postępować, i zmieniać cokolwiek, a już zwłaszcza ustrój.
Agresja bowiem rodzi agresję, a i rewolucja zazwyczaj pożera własne dzieci. A poza tym jak uczy
historia, przywódcy takich zrywów byli często osobnikami niezrównoważonymi, raptownymi,
żeby nie powiedzieć psychopatami. Monarchia pod rządami kogoś takiego zamieniłaby się w
totalitarną despotię, a czy tego byśmy chcieli?
Uważam że tylko pokojowymi metodami, tylko przy poparciu większości społeczeństwa byłby sens
taką transformację przeprowadzić, a że to na obecną chwilę nierealne i utopijne? No cóż.
Tak bywa. Marzyć zawsze można ;)
Pozdrawiam, Pafnucy :)
-
Czcigodny Bracie Panfucy,
Brata argumenty nie przekonały mnie do oddania władzy królewskiej jakiejkolwiek rodzinie. Sądzę że koronę Polski, powinien zdobyć Piast. Myśmy są Słowianie, w krwi mamy trochę dzikości i agresji, która na marginesie wcale nie jest zła. Nie sądzę też, by siłowe zdobycie władzy było złe. Spójrzmy chociażby na Piłsudskiego, który dwukrotnie doszedł do władzy absolutnej. Raz w 1918 miał przez krótki czas pełną władzę po wojnie, jako Naczelnik Państwa, mógł wprowadzić monarchię, ale się bał i był wtedy jeszcze, ekhem... głupiej orientacji politycznej (socjalizm). Drugi raz bodajże w 1926 kiedy to dokonał zamachu stanu i znów nie wprowadził monarchii.
Chodzi mi raczej o takie przejęcie władzy. Nie bardzo chodzi mi o rozlew krwi, a raczej o to by król z woli narodu zdobył i wyszarpał koronę dla siebie z rąk tych padalców którzy teraz nami rządzą.
Jak zostało powiedziane, zawsze możemy pomarzyć.
-
Ha! Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził!
Ale do rzeczy, Czcigodny Bracie Arturze. Kwestia nowego króla. Jeślibyśmy tylko rdzennego
Polaka w tym przypadku pod uwagę brali - to niestety ale nasze potencjalne pole wyboru
diametralnie się zawęża. Bo przecie wszystkie dynastie rządzące krajem naszym onegdaj -
dawno temu już wymarły (a i one nie były tak też do końca narodowościowo jednolite ;))
W kraju prawdziwej arystokracji też już w zasadzie nie mamy, a jeśliby nawet która zacna
rodzina przed chaosem modernizmu jeszcze zdołała się uchować i dalej kultywuje starodawne
zwyczaje - to myślę iż nawet w takich przypadkach trudno byłoby znaleźć osobę naprawdę
godną aby na swych skroniach koronę Królestwa Polskiego nosić.
Nie myśl przeto Bracie iż ja jestem jakimś wielkim miłośnikiem Wettynów, czy też germanofilem
pragnącym oddać koronę Polską w obce ręce - nic z tych rzeczy! Ja też chciałbym przecie, aby
Królem naszym został Polak, urodzony w Polsce, posługujący się polskim językiem. Ale - jak to
mówi przysłowie - Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. (a tak na marginesie -
Ks. Maria Emmanuel, obecna głowa domu Wettynów, doskonale włada językiem polskim,
nawet podczas II wojny światowej był przez hitlerowców uznany za Polaka i za opór wobec
władzy ówczesnej więziony w obozie koncentracyjnym)
Co się tyczy oceny Józefa Piłsudskiego, to w pewnym procencie jestem się w stanie z Bratem
zgodzić. Otóż uważam (jak i Brat z resztą) iż olbrzymim i niezrozumiałym błędem tego
wielkiego człowieka była właśnie zgoda na wprowadzenie w Polsce demokracji parlamentarnej.
Po co? dlaczego? przecie mieliśmy powołane już Królestwo Polskie, Radę regencyjną...
A tu takie coś? Może strach przed Francją? A może poczucie Komendanta, iż On jest tym
jedynym danym przez Boga Polsce mężem opatrznościowym, i jego decyzje są bezbłędne?
Tego nie wiem.
A co do zamachu majowego, to ja mam osobiście mieszane uczucia. Wiesz Bracie, co innego
wojna, kiedy ktoś nas napada i musimy się bronić, co innego zaś bratobójcze walki
bezsensowne. To już jest przegięcie, jak dla mnie. Zdaję sobie oczywiście sprawę jak
wyglądało ówczesne "życie parlamentarne", lecz nie wiem czy wobec tego warto było wzniecać
taką owocującą w śmiertelne ofiary rewoltę - która to w efekcie nic istotnego, poza
przejęciem władzy przez sanację, sensownego nie uczyniła.
A już wprowadzanie wtedy monarchii - Toż to czysty mrożkizm ;D!
Ja myślę iż nie trzeba dokonywać żadnych rewolucji, wystarczy aż przyjdzie taki moment
(a przyjdzie) że obywatele będą musieli oddawać państwu nie połowę swoich zarobków jak
obecnie, ale dziewięćdziesiąt procent, obmierźnie wtedy im już to wszystko, zbuntują się w
końcu i wybiorą Korwina, a Korwin, jako człek szlachetny, Koronę Polską Wettynowi przekaże,
sam pierwszym ministrem zostając.
I wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie :)
I tego Wam wszystkim, jako Mecenas Patriarszy, z całego serca życzę! :D
-
Z tego co wiem, dom Potockich się jakoś trzyma jeszcze i w miarę prosperuje. Jednakże przyznać muszę rację, że lata zaborów, wojny i komunizmu zniszczyły u nas warstwę szlachty doszczętnie. A zatem, czemu nie zrobić zwrotu ku królestwu poprzez jakby wyłonienie się nowej szlachty. Jak już sobie tak marzymy, to powiem szczerze że wyobrażam sobie króla polski, jako człowieka, który stanie na czele narodu, (mógłby być jakimś mądrym wojskowym na ten przykład) w mądry sposób z przyzwoleniem narodu obali obecny system, zasiądzie na tronie i rozda tytuły szlacheckie swoim zaufanym pomocnikom. Wówczas mięli byśmy króla Polaka i własną arystokrację.
Oddawanie korony Wettynom, obrazuje mi się następująco (przepraszam za porównanie, ale tak to dla mnie wygląda): jest to jak oddawanie się stada baranów, czy małp, pod rządy lwa. Jak dla mnie, sporą ujmą dla narodu, byłby fakt oddania się w obce ręce, bo byłoby to poniekąd przyznanie "Jesteśmy stadem osłów, nie umiemy sobą rządzić, nie mamy wśród siebie autorytetów, dlatego potrzebujemy Niemca". Wettynowie w mojej opinii nie mają żadnych praw do polskiej korony, ze względu na chociażby fakt, że Konstytucja 3 Maja od dawien dawna nie obowiązuje, była zastępowana przez wiele zgodnych z prawem aktów, które dawały władzę innym osobom niż Wettyni.
Jeśli zaś chodzi o Korwina, wolałbym szczerze, aby sobie samemu koronę włożył lub swojemu synowi, miast ją oddawać komuś nieznanemu.
-
Z tego co wiem, dom Potockich się jakoś trzyma jeszcze i w miarę prosperuje. Jednakże przyznać muszę rację, że lata zaborów, wojny i komunizmu zniszczyły u nas warstwę szlachty doszczętnie. A zatem, czemu nie zrobić zwrotu ku królestwu poprzez jakby wyłonienie się nowej szlachty. Jak już sobie tak marzymy, to powiem szczerze że wyobrażam sobie króla polski, jako człowieka, który stanie na czele narodu, (mógłby być jakimś mądrym wojskowym na ten przykład) w mądry sposób z przyzwoleniem narodu obali obecny system, zasiądzie na tronie i rozda tytuły szlacheckie swoim zaufanym pomocnikom. Wówczas mięli byśmy króla Polaka i własną arystokrację.
Król - wojownik? Tia... Z całym szacunkiem Bracie Arturze, ale brzmi to zbyt fantastycznie i niewiarygodnie ;)
-
Drogi Bracie Augusto!
Zwróć uwagę jeno, iż w taki sposób właśnie każda szlachta się rodziła. Jeśli było dajmy na to jakieś
plemię, to musiało mieć też i wodza. "Stanowisko" to wywalczał sobie zazwyczaj osobnik
najsilniejszy, najsprytniejszy, najlepiej sobie w życiu radzący. Kiedy był on już tym wodzem, to
rozumie się samo przez się, że i również pozycja społeczna jego rodziny, przyjaciół wzrastała i
stawali oni w hierarchii grupy ponad innymi.
Sytuacja prawidłowa i w porządku, jeśli jednak chodzi o dzisiejsze realia, to niestety pojawia sie tu
pewien problem. Takie reguły obowiązywały i sprawdzały się owszem, ale to w bardzo, ale to
bardzo dawnych czasach. Dziś taka sytuacja, że ktoś w jakimś kraju dokonuje przewrotu,
po czym przybiera sobie tytuł królewski, swych stronników nobilitując, budziła by w kręgach
arystokratycznych jeno uśmiech politowania i porównanie do "cesarza" Bokassy co najwyżej ;D
Nikt by bowiem takiego nowego króla i szlachty nie uznał, i nie traktował poważnie. Siłą arystokracji
nie są bowiem dostojne tytuły, herby, pozycja społeczna, władza nawet, ale wielowiekowa
tradycja, ciągłość pokoleń, prastara historia i skoligacenie z innymi wielkimi rodami. Taki
przynajmniej jest mój pogląd na te sprawy.