Rotria
WŁADZE => Kuria Rotryjska => Pałac Kwirynalski => Kongregacja Spraw Zagranicznych => Wątek zaczęty przez: Giovanni Ganganelli w Poniedziałek, 19 Mar 2012, 18:43:12
-
Znalazłem stary traktat odnośnie zawiązania się Konfederacji Łacińskiej.
Bracie Sekretarzu Stanu, czy będziemy kontynuować działa w celu wzowienia jej działałności?
[Link do traktatu: http://www.rotria.boo.pl/forum/index.php?topic=1057.0 ]
-
Owszem, Bracie Wicekanclerzu.
Planuję tuż po koronacji Patriarszej - dosłownie po ceremonii, w trakcie luźnych rozmów, zapoczątkować wstępne rozmowy z przedstawicielami państw Konfederacji. Może złoże tam wizyty, jeśli będzie możliwość i omówimy wizję dalszego rozwoju Konfederacji.
-
Cieszy mnie ogromnie twa postawa Bracie Sekretarzu Stanu :)
-
Dziękuję za pochwałę, Bracie Wicekanclerzu :) Robię co mogę.
-
Ciekawy pomysł i koncepcja. Warto odświeżyć kontakty :)
-
I jak wyglądają rozmowy?
-
Sprawą decyzją Jego Świątobliwości ma się zająć Brat Orsini.
-
Ponownie odświeżam wątek. Czy faktycznie brat Orsini podjął jakieś działa w związku z organizacją Konfederację Łacińską?
-
Podjął i doszedł do wniosku, że reaktywowanie KŁ nie ma żadnego sensu w chwili obecnej bo byłaby to praktycznie umowa między Rorią i Eskwilinią bo Tyrencja i Francja ledwie zipią. Tyrencja pewnie upadnie i znów się podniesie po miesiącu czy po dwóch a Francja... mam nadzieję, że kryzys aktywności ich nie zabije ;)
-
A Nordia? Król Einar wydawał się chętny do szerszej współpracy.
-
Te ambicje SA... A Surmenia, Austro-Węgry, Trizondal? Dlaczego Rotria nie zainteresuje się swoimi sąsiadami tyko sięga na Nowy Kontynent do państw, które "ciągną bo ciągną". Owszem, można wiązać się w szeroką współpracę i z Nordią i z Tyrencją i Francją. Ale zastanówmy się - czy chcemy budować i pozycję i politykę zagraniczną na podstawie "tego lubię, to z nim bądźmy sojusznikami, pomimo tego, że jego państwo ma 2 obywateli"? Nordia przecież, niezależnie od moich sympatii do tego państwa, to obecnie kraj słaby i bez posłuchu. Nie mówię, że nie mamy mieć z nim dobrych kontaktów, ale czy takie państwo ma się stawać naszym "najbliższym partnerem"? Kwestia tego co chcemy osiągnąć. Poza tym - za politykę zagraniczną odpowiada Sekretarz Stanu. Ja swoją opinię w tym temacie zaprezentowałem. Dalszego kroki to pole Sekretarza Stanu.
-
To może nie w Konfederacji Łacińskiej, ale z Nordią powinniśmy współpracować.
-
Nie chodzi, Bracie Orsini, o zwykłe ambicje. Konfederacja była dla mnie zwyczajnie dobrym pomysłem. I bynajmniej, traktat zakładający ją nie wymaga od nas wielkiego wkładu w jej działanie, cotygodniowych konferencji itp. Nie wyklucza więc i nie utrudnia współpracy z Surmenią, A-W czy Trizondalem :)
-
Z Nordią powinniśmy współpracować bo co? Mamy wobec nich zobowiązania? Są w stanie nam coś dać? To był zawsze wielki minus i największa słabość tego państwa - politykę zagraniczną opierano na sympatiach tych, którzy ją tworzyli, nie zaś na rzeczywistych potrzebach i interesach Rotrii.
I nie mówię, że z Nordią nie możemy współpracować. Zaznaczam tylko, że robienie z Nordii swojego głównego sprzymierzeńca to ogromny błąd, bo jeśli zamykamy się w kręgu państw, które nic nie znaczą to sami przestajemy znaczyć cokolwiek.
Sam traktat niczego na Nas nie wymusza. Tylko to jest prowadzenie polityki w sposób "dziś świeci słońce - będziemy sojusznikami Surmenii, jutro pada deszcz to pójdziemy do Skarandu". W polityce zagranicznej podstawą jest stałość i wyznaczanie celów. Skoro Rotria wchodzi w bliski sojusz z jakimiś państwami to zamyka sobie drogę do innych sojuszy gdzie indziej. To banalnie proste. Pytanie tylko co nam da bliski sojusz z państwami, które znaczą tyle co zeszłoroczny śnieg. Przecież gdyby dziś upadła Nordia czy Tyrencja to nikt by nawet nie wiedział o tym. No może poza NK i Rotrią. Podpisywanie umów i ich późniejsze nierealizowanie mija się z jakimkolwiek celem - bo po co je w takim razie podpisywać. A w sojuszu ze wszystkimi nie będziemy bo może na NK to zadziała, ale na Kontynencie Wschodnim państwa są o wiele bardziej wymagające. Więc pozostaje pytanie - co jest naszym celem. Zabawa w piaskownicy z państwami, których przyszłość jest skrajnie niepewna czy dorosłość z tymi, którzy charakteryzują się stabilizacją? Od takich właśnie decyzji z kim się sprzymierzamy zależy to jak nas postrzegają i ile możemy.
Podkreślę jeszcze raz - nie mam nic przeciwko współpracy z Nordią, ale uważam, że to nieodpowiednie państwo do bliższego partnerstwa.
-
Z Nordią powinniśmy współpracować bo co? Mamy wobec nich zobowiązania? Są w stanie nam coś dać? To był zawsze wielki minus i największa słabość tego państwa - politykę zagraniczną opierano na sympatiach tych, którzy ją tworzyli, nie zaś na rzeczywistych potrzebach i interesach Rotrii.
A musimy coś od nich otrzymać? Wystarczy, że utrzymujemy dobre stosunki.
I nie mówię, że z Nordią nie możemy współpracować. Zaznaczam tylko, że robienie z Nordii swojego głównego sprzymierzeńca to ogromny błąd, bo jeśli zamykamy się w kręgu państw, które nic nie znaczą to sami przestajemy znaczyć cokolwiek.
Nikt nie mówi o robieniu głównego sprzymierzeńca. Nordia okazała chęć wspólpracy, nie tylko na poziomie polityki zagranicznej. Nie widzę powodu, żeby tej współpracy nie przyjąć.
Podpisywanie umów i ich późniejsze nierealizowanie mija się z jakimkolwiek celem - bo po co je w takim razie podpisywać.
Dlatego właśnie traktat należy realizować...