Rotria
WŁADZE => Pałac Kwirynalski => Wątek zaczęty przez: Leon II w Niedziela, 25 Mar 2012, 23:36:04
-
Cari fratelli e sorelle!
Pragniemy wam przedstawić historię rodu Sforza jako potwierdzenie naszej decyzji o nobilitacji tej szlachetnej familii.
Historia rodu Sforza sięga wieku XIII. Wtedy to byli oni pogańskimi władcami jednego z plemion, które w toku swoich podbojów zostało podporządkowane większemu i silniejszemu plemieniu Nomanów. Tych samych Nomanów, z którymi walczyła później Rotria i których ostatecznie podbiła i zwasalizowała. Jeszcze w trakcie wielkiej krucjaty z lat 1617 – 1628 miasta znajdujące się we władaniu klanu Sforzów zostały uratowane przed zdobyciem i zniszczeniem poprzez chrzest głowy rodu i jego synów. Patriarcha Rotrii Paweł III zatwierdził wtedy ich książęcą godność, ptwierdzając ich władzę na terenach zamieszkiwanych przez ich plemię, Lombardów. CI zaś z kolei wykazali wszelką możliwą pomoc w chrystianizowaniu Nomanów, dzięki czemu wkrótce cały kraj stał się chrześcijański. Od tamtego czasu przeobrażała się struktura społeczeństwa Nomanów, powoli zanikały plemiona, stając się jednym, wielkim narodem. Kiedy jednak w początkach XX wieku Nomanowie zaczęli dążyć do niepodległości i zrewoltowali się przeciw Patriarsze, potomkowie XIII- i XVII-wiecznych Sforzów stanęli wiernie u boku Patriarchy, za co ten po zakończeniu wojny nagrodził ich nowym tytułem. Jako że stracili dziedziczny tytuł książąt Lombardów, otrzymali w ramach rekompensaty i nagrody za wierność tytuł książąt Milanu, leżącego na północy Państwa Kościelnego. Jednak walki w pierwszej połowie XX wieku z buntownikami nomańskimi przyniosły śmierć wielu członków rodu Sforza. Pola wielu bitew zroszone zostały ich krwią. Przetrwała ostatecznie tylko jedna odnoga dynastii, z Enrico Sforza jako głową rodu. Wkrótce potem dalsze walki i choroby zabrały mu jego rodzeństwo i przy życiu został tylko on sam jako ostatni męski potomek rodu. Jego żona Rita dała mu dwie córki, Alessię i Bonę. Bona wkrótce wyszła za Marco Medici, rotryjskiego mieszczanina (potomka książąt de Medici, przodka obecnych Medyceuszy), zaś Alessia oczarowała ówczesnego polityka surmeńskiego, Pawła Białowicza. Ze związku tego przyszło na świat dwóch synów, Tomasz i Wiktor. Alessia zmarła jednak młodo i nigdy nie doczekała tytułu Surmeńskiej królowej. Jednak krew Sforzów płynęła dzięki niej w dwóch potomkach królewskiego rodu Zeppów. Z tych dwóch Tomasz zaginął bez wieści, zaś Wiktor ma jedynego syna. I chociaż on sam również zaginął, syn jego żyje. Wobec zaś wprowadzenia republiki w Surmenii i likwidacji monarchii oraz powiązanej z tym decyzji o zamieszkaniu na stałe tylko w Rotrii, postanowił niedawno zmienić nazwisko, odwołując się do swoich rotryjskich korzeni – i przyjął nazwisko swej babki, na co wobec wymarcie rodu Sforza w linii męskiej miał przyzwolenie. Dziś działa aktywnie w Państwie Kościelnym Rotria i stoi u boku kolejnych Patriarchów, zawsze gotów do wiernej służby. Wobec faktu, iż kardynał Marco posiadał już niegdyś tytuł książęcy, a dziś nie nosi go tylko przez swoją spolegliwość i poszanowanie wobec woli Narodu Surmeńskiego, a także z uwagi na jego wierną służbę Państwu Kościelnemu od samych początków II Rotrii, za co nie otrzymał żadnego tytułu od czasów Klemensa II (bowiem już wtedy był kardynałem, a wkrótce potem przez związki rodzinne księciem Surmenii), postanawiamy niniejszym uroczyście nadać mu noszony przez jego przodków po babce tytuł księcia Milanu, hrabiego Cremony, Pawii i Mantui, oraz miasto Milan i jego okolice z Cremoną, Pawią i Matuą we władanie.
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/Aleksander III,
Biskup Rotrii, etc.
-
Wasza Świątobliwość, Najjaśniejszy Władco Rotrii!
Decyzja i wola Wasza jest najwyższą nagrodą dla mnie za służbę Państwu Kościelnemu Rotria. Przyznać mi wypada, iż miło i zaszczytnie jest ponownie pełnoprawnie nosić tytuł księcia, skoro się go kiedyś miało, lecz utraciło. Pokornie dziękuję Waszej Świątobliwości za niebywałą łaskę, jaka mnie spotkała.
Książę kardynał idzie w kierunku tronu Patriarszego, kilka kroków przed nim zatrzymuje się, wyjmuje z pochwy miecz i opierając się na nim dłońmi, klęka, skłaniając głowę i wygłaszając słowa przysięgi:
Najjaśniejszy Panie! Ja, książę Marco Sforza, władca Milanu, hrabia Cremony, Pawii i Manuti, przysięgam Ci wierność i zaręczam mym rycerskim słowem honoru, iż ja i członkowie mojego rodu zawsze wiernie będą stać przy prawowitym Biskupie Rotrii. Wzywając wszystkich na świadków przysięgam wierną służbę Waszej Świątobliwości i Waszym następcą. Tak mi dopomóż Bóg!
-
Ród Sforza w Rotrii wspaniale i w sposób patriotyczny działa dla dobra Ojczyzny! Chwała mu za to!
-
C.D
Książę Tomas apo Zep natomiast odwiedzał ojczyznę matki Alessi bardzo często. Raz będąc w Milanie na balu spotkał Marinę Scalfarro, urodziwą mieszczankę. Zakochał się w niej od pierwszego ujżenia tej pięknej i urodziwej damy. Potajemnie poślubił ją w kościele w Pawii. Książę nalegał, aby zabrać żonę wraz z sobą do Surmenii, jednak jego ona przywiązana do uroków Rotrii pozostała w swej ojczyźnie. Marina pragnęła także prywatności, której nie dałaby funkcja księżnej, dlatego ich małżeństwo było ukrywane. Kilka miesięcy przed śmiercią Tomasa, Marina odwiedziła wraz Tomasem jego ojca Króla Surmenii. Na obiedzie w Pałacu Królewskim w Kaharonei oznajmiła mężowi i teściowi, że spodziewa się dziecka. Król Paulos i książę Tomas byli bardzo zadowoleni z tego powodu. Król w prezencie synowi i jego małżonce kupił okazałą willę w Bari. Gdy Marina była drugim miesiącu ciąży jej mąż udał się na wyprawę w góry w Rezerwacie Hokuty, niestety wpadł w przepaść i zginął, zaś jego ciało znaleziono po czterech dniach. Marina była załamana, nawet narodziny syna Filippo nie zmieniły jej nastroju. Zmarła kilka dni po jego narodzinach, a opiekę nad chłopczykiem przejęła babka od strony matki Elena Scalfarro, jednak także król Paulos wspomagał finansowo osieroconego wnuka. Odwiedzał go często w Rotrii. Młody Filippo tylko dwa razy podczas życia dziadka i panowania jego jako monarchii przybywał do Surmenii, gdzie odwiedził grób ojca. Dopiero kilka miesięcy po śmierci dziadka i nawiązaniu kontaktów z kuzynem Marco wyjawił swoje prawdziwe pochodzenie i przyjął nazwisko ojca Zepp . Dziś jest studentem Wydziału Prawa na Uniwersytecie Rotryjskim.
-
Dostojni,
Jako obywatel Surmenii. Wierny poddany ŚP. JKW Paulosa i całej rodziny apo Zep stanowczo protestuję
i kategorycznie zaprzeczam jakoby JKW Paulos posiadał wnuka, za którego podaje się pan Filippo.
Jeżeli bierze w tym udział JKM Marco to skłonny jestem uznać to za spóźniony żart prima aprilisowy
i o sprawie zapomnieć.
Cum debita reverentia.
-
Umiłowani Bracia!
W takim razie musimy poczekać na wyjaśnienia Jego Książęcej Mości kardynała Sforza. Osobiście jestem zaskoczony, że do rodu Zappów przysposabia się nowych członków powołując się na v-nieżyjące osoby. W Takim przypadku przysposobiona osoba byłaby bękartem ponieważ nie znano jej na dworze za życia zmarłego księcia. Inaczej miałyby się sprawy gdyby sam książę Marco lub jego Ojciec przysposobili Brata Filipo, ponieważ są ostatnimi członkami surmeńskiej rodziny panującej. Drodzy Bracia bez poświadczenia Księcia Sforza lub jego Ojca Księcia Victora de Zepp owe oświadczenie Brata Filippo uznane będzie jako samozwańcze. Taka jest wolna nasza.
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/Aleksander III
Biskup Rotrii, etc.
-
Czcigodny Bracie Adriano! ;)
A skąd mamy wiedzieć, co tam syn najdostojniejszego króla Paulosa po nocach tajemniczego
i niecnego wyczyniał? A jeśli to wszystko prawda? Przecie byłaby to dla narodu Surmeńskiego
najradośniejsza i najpiękniejsza nowina! Wnuk królewski! Ostatni ze szlachetnego rodu Zeppów!
Sukcesor Korony Surmeńskiej! Żywię przekonanie, graniczące z pewnością, iż wieść o
odnalezieniu Dostojnego wzbudziłaby u sąsiadów naszych entuzjazm i radość wielką, a sama
Osoba księcia Filippo otoczona zostałaby miłością, estymą i bezgranicznym zaufaniem. Myślę
nawet, iż fakt ten tak dogłębnie serca wszystkich Surmeńczyków by poruszył, iż odeszli
by Oni od obecnego ustroju i na powrót prześwietną monarchię restytuowali. ;D
-
Wyobraża sobie Brat by JE Stefanosigos zgodził się na powrót Monarchii? ;>
-
Nie mam najmniejszej wątpliwości. W obliczu TAKIEGO wydarzenia?
Uważam że nie tylko by się zgodził, ale także w okresie transformacji ustrojowej zrzekłby się
na rzecz Dostojnego księcia Filippo stanowiska Archonta, jeśliby tylko czcigodny ten mąż łaskawie
funkcję tę zaszczytną objąć zechciał. Przecie innego postępowania naród by mu nie wybaczył. ;D
-
Tak Bracie Pafnucy a świstak siedzi i zawija ;D
-
O, Bracie Adriano! Nie tylko świstaki, ale też i wszystkie inne zwierzęta Hokuty i Rendeluzji z nadejścia
nowego by się radowały. Niedźwiedzie rzewnymi łzami ze szczęścia by płakały, jaskółki ludzkim głosem
wyśpiewałyby poematy na cześć przyszłych bohaterskich czynów nowego Księcia, a nad Kaharoneą
podwójna tęcza by się pojawiła.
-
Niedźwiedzie rzewnymi łzami ze szczęścia by płakały
Ja na ten przykład się popłakałem, wiec może niedźwiedzie też będą.
-
Nie wstydźmy się okazywać wzruszenia, wszak przecież to ludzkie :D
-
Bracia
Książę Marco Wam opowie i przyzna mi rację, że jestem Filippo, syn Tomasa de Zeppa.
-
Czcigodny Bracie Adriano! ;)
A skąd mamy wiedzieć, co tam syn najdostojniejszego króla Paulosa po nocach tajemniczego
i niecnego wyczyniał? A jeśli to wszystko prawda? Przecie byłaby to dla narodu Surmeńskiego
najradośniejsza i najpiękniejsza nowina! Wnuk królewski! Ostatni ze szlachetnego rodu Zeppów!
Sukcesor Korony Surmeńskiej! Żywię przekonanie, graniczące z pewnością, iż wieść o
odnalezieniu Dostojnego wzbudziłaby u sąsiadów naszych entuzjazm i radość wielką, a sama
Osoba księcia Filippo otoczona zostałaby miłością, estymą i bezgranicznym zaufaniem. Myślę
nawet, iż fakt ten tak dogłębnie serca wszystkich Surmeńczyków by poruszył, iż odeszli
by Oni od obecnego ustroju i na powrót prześwietną monarchię restytuowali. ;D
Szefem Surmeńskiej Rodziny Królewskiej jest JKM Książę Marco Sforza, a nie ja! Tylko jestem członkiem. Więc to On jest ewentualnym monarchą w razie powrotu Surmenii do korzeni monarchistycznej.
-
Widzę, że mamy tu mały bałagan...
Bracie Filippo, byłem przekonany, ze sobie to wyjaśniliśmy. Jednak widzę, iż muszę osobiście sprostować.
Jego Królewska Wysokość Tomasz DrabikPany de Zepp zaiste poznał Marinę Scalfarro w Milanie. I rzeczywiście, zapałał do niej wielkim uczuciem. Afekt ten pchnął go do objęcia uroczej damy swą możną opieką, co też wicekról surmeński uczynił. W istocie, około 9 miesięcy po ich poznaniu się powiła Marina syna, drogiego Brata Filippo. Oczywiście znaleźli się w Milanie tacy, którzy przekonani, że ojcem jest wicekról Tomasz, uznawali Filippo za syna jego...
Jednak ślubu między parą nigdy nie było, wicekról Tomasz pozostał kawalerem. Objął swą opieką mieszczkę, która w chwili poznania go JUŻ BYŁA w ciąży. Badania DNA nie potwierdzają, aby wicekról Tomasz był ojcem Brata Filippo. Nie płynie w jego żyłach królewska krew. Nieporozumienie wynika z fałszywych plotek ludzi niezorientowanych. Brata Filippo nie łączą z rodem Zeppów więzy krwi, a jedynie serdeczność, jakiej on i jego matka doświadczyli od mego wuja, który, nawiasem mówiąc, był niezwykle dobrym i honorowym człowiekiem, skoro objął opieką ciężarną wdowę - a wdową była, jak twierdził mój wuj.
Taka jest prawdziwa wersja zdarzeń. Poświadczam ją jako ostatni dziedzic Zeppów, a znam z pamiętników wuja, które zabrałem z pałacu w Mimozji. Przechowuję je wraz z kilkoma innymi rodzinnymi pamiątkami na zamku w Milanie.
-
Aby nieprawdziwość Bracie czynicie skoro mówicie, że ja nie synem swego ojca jestem. Po prostu prawa do tronu mi nie przysługują, ale krew płynie, jednak nie jest ona w pełni błękitna! Właśnie Ci Bracie przekazałem dokumenty prawdziwe, które potwierdzają ojcostwo Tomasa.
-
Ojoj, a ja myślałem że wszystkie moje proroctwa zaczynają się spełniać! :D
A tak na marginesie Bracie Filippo. Nie nazwałem Cię przecie pretendentem do korony Surmeńskiej,
lecz jeno sukcesorem, spadkobiercą praw tychże. Lecz i to także było jak mi się wydaje błędne.
Bowiem jak mnie słuchy doszły ostatnio - ojciec Wasz (domniemany? rzeczywisty? nie mnie to
osądzać ;D) Tomasz utracił ponoć swego czasu obywatelstwo surmeńskie, tytuł wicekróla,
a zatem także prawa do tronu owego.
Hmm... Trochę to wszystko zagmatwane ;)
-
No niestety, ale potwierdzam że więzy krwi są, jednak co prawda to nie mam zamiaru uzurpować sobie praw, które należą do mego krewnego Marco, zaś pragnę go wspierać w działaniach na rzecz rojalizmu w Surmenii :)
Prawdą jest, że matka moja była wdową jak poznała Ojca, ale w ciąży nie była.. Są różne wersje, jednak wiem, że płynie we mnie kroć Zeppów.
Z kolei w imię prawdy oddałem DNA do szpitala, aby wyjaśnić sprawę.
-
Bracie Filippo!
Z kolei w imię prawdy oddałem DNA do szpitala, aby wyjaśnić sprawę.
Ale chyba nie u nas, nie w Rotrii! Bo w ogromne zakłopotanie wprawiłbyś naszych
czcigodnych medyków i balwierzy, przed takim zadaniem ich stawiając :D
-
Bracie Filippo, sytuacja ta przestała mnie doprawdy bawić. Mój wuj nie potwierdza tego pokrewieństwa w swoich pamiętnikach. Chce Brat ponownych badań? DNA wicekróla pozyskać można. Materiał genetyczny był przechowywany, właśnie na tego typu okoliczności.
Oczekuję, że Brat publicznie zadeklaruje, iż nie łączą Brata z Zeppami stosunki krwi.
-
No niestety badania wykazały to co wykazały..
-
Dziękuję Bratu.
Wszystko jest więc jasne i nikt nie powinien mieć już nijakich wątpliwości.
-
Na szczęście mam dużo aktywów i pamiątek po moim opiekunie Tomasso, który był dla mnie jak ojciec :) Co ważne myślę o założeniu fundacji z jego imieniem.
-
Bracia Filippo i Marco najdrożsi! Przepraszam Braci, ale tak sobie pomyślałem, że dobrze
by było aby Bracia spróbowali swych sił w pisaniu scenariuszy do seriali brazylijskich.
Sądzę iż byłyby to hity. Jak Isaura. ;D
-
Zgadzam się! Zawsze miałem i mam bujną wyobraźnię. Byłem... Jestem...? No, jakkolwiek, pisarzem co nieco xD
-
Z tym wszystkim co mówi Marco o mnie, iż nie jestem jego kuzynem, mimo że jestem... Ale co tam! Trzeba jakoś żyć!
-
Przerywam milczenie.. Jestem w połowie surmeńczykiem, jednak nie mam zamiaru kłócić się z kuzynem.
-
Prawie jak Moda na Sukces wersja Rotria. Ciekawe, ciekawe. :)
-
Bardziej "Niewolnica Izaura" xD
-
Hahaha ;D No szkoda, że jak B&B trzeba walczyć o swe prawa.
-
Przypomina mi ta sytuacja próbę przedstawienia konfliktu na wzór italijski kiedy aż takiej nie ma.
Bój o szefostwo na władzę nad rodem di Savoia
Diuk d'Aosta, syn kuzyna ostatniego króla Włoch zaczął rościć sobie prawa do szefostwa nad rodem, tym też próbując obalić księcia Vittorio Emanuele ( Re d'Italia Vittorio IV). A to, że poślubił kobietę z ludu, Marine Dorie, znaną szwajcarską narciarkę wodną z lat 60, której lud kupiecki osiadł się w Szwajcarii w dziewiętnastym wieku. Szczęśliwie nie udało Panu d'Aosta to! :D
Ale ja natomiast nie mam zamiaru być jak Pan d'Aosta.
-
Dobrze, spoko już nic nie robię..
Tylko przedstawiam prawdę!
Wszystko przed mym odjazdem.
Chciałem powiedzieć, że emigruję do Skarlandu.
-
Jak długo zamierza Brat ciągnąć wątek z Surmenią? Przynajmniej ja już zaczynam przy tym ziewać. Wiem, ze nie muszę czytać tego co Brat tutaj wypisuje, ale naprawdę chce się Bratu skupiać czas nad czymś co już zostało wyjaśnione?
Edit: Ach, już Brat wyjaśnił. Co do emigracji. Cóż, żegnam. W końcu to Brata decyzja.
-
Prawda jest najważniejsza, tyle z mojej strony.. Zostałem oszukany, dlatego mówię.
-
Oszukany?
-
Długo by mówić..
-
Zapraszam na PW lub GG
-
Długo by mówić..
Ależ proszę się nie krępować. Sam Brat napisał:
Prawda jest najważniejsza.
-
Bracie Felipe! Nie opuszczaj nas! Może to wszystko da się jeszcze wyjaśnić! Może nasi medycy i balwierze
nie dość dokładnie zanalizowali kod DNA w waszych próbkach udostępniony. Mamy przecie przełom XV i
XVI wieku, mieli prawo się pomylić przecie...
-
Fantazja... według mnie i tutaj są pewne granice.
-
Drogi Bracie Filippo!
Nie sądzisz, że spór o twą przynależność do surmeńskiej rodziny królewskiej jest nie warty zachodu? Wież dobrze przecież, że Surmenia jest republiką i raczej nią pozostanie, a ród do którego tak bardzo chcesz przynależeć dawno stracił już swą pozycję i znaczenie w v-świecie. Jeśli chcesz przysporzyć sobie chwały i zasłużonego szacunku powinieneś go nabyć poprzez wierną i oddaną posługę dla Rotrii. Takie powoływanie się na dawne korzenie z tytułu "bo byłem" nie przyniesie bratu dobrej sławy na początek brata kariery. Szlachectwo to nie tylko pochodzenie, największe rody zdobywały swą sławę i pozycję ciężką pracą. Jak to mówi stare powiedzenie "Nie od razu Rzym zbudowano."
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/ Aleksander III
-
Wiem, ale służyć będę jedynemu rodowi, który oczywiście stracił pozycję, jednak nie dumę. Ród ponadto zasługuje, by mieć reprezentanta, a więc ja nim będę.
-
Umiłowani Bracie.
Sądzimy, że ów Ród ma swych reprezentantów w osobach Jego Książęcej Wysokości Victora de Zepp oraz Jego Książęcej Wysokości kardynała Marco Sforza.
-
I mnie też :) Właściwie Książę Marco Sforza wyrzekł się nazwiska Zepp, ja go nie przyjąłem, więc ów rodu de Zepp jako tako niema.
-
Zrzekam się oficjalnie obywatelstwa Rotrii.
-
Ha! Trudno. Lecz mimo wszystko liczę, iż będzie nas Brat czasami odwiedzał ;)
-
Na to Brat może liczyć :)
-
Cieszę się zatem. A cóż tam w tym Skarlandzie słychać? Był Brat tam już, czy ta podróż
Wasza w planach jeno na razie pozostaje? Kraj to ponoć ciekawy bardzo, o kulturze do
naszej zbliżonej. Nigdym tam jeszcze nie zawitał, lecz słyszeć wiele dobrego o nim
dane mi było onegdaj.
-
Rzeczywiście czuję egzotykę w tym kraju, bliskość i ogólnie.
Ojczyzna mego ojca, Surmenia jest pewnie równie egzotyczna, ale obawiam się, że nie byłbym tam mile powitany.. Moi przyjaciele odradzają mi tam podróż, dlatego wyjeżdżam do Skarlandu :)
-
Eee tam, Bracie. Surmenia nie gryzie. Zawsze możesz tam pojechać i się z jej mieszkańcami
podroczyć troszeczkę. :) Wątpię aby Ci co złego uczynili. A na pewno będzie wtedy wesoło i
ciekawie, jak się ciutek podenerwują. Ja bynajmniej bym tak zrobił będąc na miejscu Brata. :D
-
Na starość mam zamiar osiąść w ojczyźnie ojca, ale teraz kiedy kwestia mego ojcostwa budzi kontrowersje, kiedy wydaje się tak niektórym to wolę nie jechać..
-
ale teraz kiedy kwestia mego ojcostwa budzi kontrowersje
Ooo! Bracie ;D Czy ty w takim razie też masz jakieś dzieci??? :D
-
Chodzi o mojego ojca.
-
A w takim razie przepraszam. Opatrznie zrozumiałem Brata wypowiedź :D
-
Z kolei poślubię pewną damę niebawem :D Będzie Księżniczką jak mnie poślubi :D
-
Zatem gratuluję Bracie! Pamiętaj jeno, ile grzechów w narzeczeństwie, tyle krzyży w małżeństwie ;D
-
O tak :D
-
Chyba coś zgubiłem? Księżniczką? :) A czego? :D
Bracie Felipe, jakże mi przykro, że ma pierwotna wobec ciebie sympatia tak doszczętnie uleciała...
Pamiętam, jak ja doszedłem do tytułu. Stało się to po... Jak, Wasza Świątobliwość? Sześciu, siedmiu miesiącach ciężkiej pracy? Tyle służyłem Klemensowi II, którego byłem następcą. Dopiero wtedy przysposobiono mnie do rodu Zeppów. I, rzecz jasna, z propozycją wyszedł mój ojciec, nie ja sam.
A Medyceusze? Ile Wasza Świątobliwość działali bez tytułu? Wszak Wasza Świątobliwość od początków II Rotrii jest wśród nas. Więc mamy: 6 miesięcy za Klemensa II, 5 za Aleksandra I, 6 za Sykstusa I, 1 za Sykstusa II i wreszcie jeszcze jakiś czas za Hadriana I, który przywrócił tytuł z zamierzchłych lat - rzecz jasna, i tu inicjatywa wyszła z góry.
Cóż... chyba maleje szacunek do pracy własnej...
-
Żeby potwierdzić słowa Br. Sforzy. Ja po roku byłem dopiero co wyniesiony do godności infułata. Także u nas potrzeba długiej pracy, żeby awansować :D
-
Eee, nie wiem Bracie Marco czy jest o co kruszyć kopie :D Przecie miałbyś wtedy niejako
przyrodniego Braciszka. I Bratową za niedługim czasem także. A jakby się z tego związku dzieci
jakie urodziły, przyszłe surmeńskie Delfiny, to czy aż tak źle by było? ;D Ja myślę nawet iż
powinieneś Brata Filippo usynowić, wtedy za niedługim czasem mielibyśmy prawdziwą rodzinę
królewską, nową dynastię Sforza de Zepp! ;D
-
Umiłowani Bracia.
Temat możemy uznać za zamknięty. Brat Filippo zdecydował jaką drogą pragnie podążać. Jednocześnie informujemy, że jedyną drogą do sukcesu jest ciężka praca i umiejętności, które w szczególności cenimy. Jak któryś z Braci sądzi, że będziemy respektować tytuły same sobie nadane, które nie pochodzą z naszego nadania lub władz innych państwa przez nas uznanych grubo się myli. Tak samo będziemy karać za gnuśność w wykonywaniu swych obowiązków, chyba, że będzie ona usprawiedliwiona uzasadnionymi problemami realnymi. Już wcześniej wspominaliśmy, drogą do sukcesu jest praca, ciężka długa i żmudna, a za taką czeka nagroda.
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/ Aleksander III
Patriarcha i Biskup Rotrii, etc, etc.
-
Ja nie tytułuję się księciem, mimo pochodzenia. Jestem zwykłym obywatelem i to wszystko. Koniec kropka.
-
Już uzyskałem obywatelstwo Skarlandu. Od czasu do czasu odwiedzać będę Was, ojczyznę mojej matki i moją :)
-
Gratuluję Bracie. Niech Ci się tam szczęści. A co do odwiedzin - to trzymam za słowo! :)
-
Dziękuję Bratu :)
-
Otóż jak wiecie mieszkam w Skarlandzie. Chętnie zapraszam tam misjonarza Kościoła. Jak coś to proszę kontaktować się z moim Biurem Familia Real de Surmeña .
-
Postów wszystkich nie czytałem (mam przecież dziewięć miesięcy materiału do przejżenia), jako, że to ja jestem głową Rodu apo Zep, pozwolę sobie zabrać głos w tej sprawie. Brat Filippo nie jest żadnym pokrewieństwem ani moim, ani mojego Brata Tomasza. Brat mój nie nacieszył się byciem w rodzinie królewskiej, gdyż nie tak długo po objęciu tego zaszczytu zaginął (nie zgniął). Żadna adopcja dokonana przez mojego brata nie została zarejestrowana w surmeńskim Sądzie Najwyższym, więc żadne plotki podstaw nie mają. Obecnie Ród apo Zep wygląda następująco:
Jego Królewska Mość ś.p. Paulos Petrosigos apo Zep, mój zmarły ojciec
Jego Królewska Wysokość, Tomasz DrabikPany de Zepp, mój zaginiony brat
Viktorjos Paulosigos apo Zep, ja
Markos Paulos Viktorjosigos apo Zep, mój syn
Wszystkie inne pretensje do rodu apo Zepów należy uznać za nieważne i fałszerskie.
-
Wasza Wysokość, kłamie Pan w mojej sprawie.. Jeszcze w dodatku stanowczo o tym mówi.
Ja się zrzekłem praw rodowych, była taka umowa z JKM Księciem Marco. Natomiast ojcostwo JKM Księcia Tomasa pozostało uznane i nienaruszalne. Lecz niektórym się przewidziało co innego, ale co tam.
-
Niech Pan da już spokój, bo to już nie jest ani śmieszne ani zabawne.
-
To jest żałosne...
-
Proponuję rozwiązanie - do czasu powrotu JKW Tomasza DrabikPany de Zepp i jego oficjalnego potwierdzenia, brat Felipe ma zakaz posługiwania się nazwiskiem rodu. Bracie Felipe nie można "wchodzić" komuś do rodziny bez jego zgody. Proszę uszanować zdanie większości rodu, który się na to nie godzi. Jak JKW Tomasz wróci i potwierdzi Twe pochodzenie, wtedy spokojnie będziesz mógł się posługiwać wszystkimi tytułami należącymi do rodziny.
-
Popieram brata Giovanniego. To chyba najsensowniejsze wyjście z tej całej sytuacji.
Tym bardziej, że Brat Felipe kontaktował się już kiedyś z owym księciem. Jakiż to problem,
aby On na chwilę powrócił i to wszystko potwierdził?
-
To jest już niesłychane wprost! Bracie Felipe, żadne ojcostwo nie zostało uznane, nigdy i przez nikogo! Mój wuj by się w grobie przewracał, gdyby tak mało bystry człowiek był jego synem... Bo skoro Brat nie rozumie słowa NIE, to jaką Brat wykazuje inteligencję? Meduzy?!
-
Eminencjo Sforza,
spokojnie! Proszę nie dawać się podburzyć, proszę ze spokojem serca przyjmować wszystko to, co Bratu mówią :D. Wiem, że to trudne, jednakowoż sławetni stoicy 3000 lat temu poczęli wyznawać zasadę zachowywania spokoju w każdej chwili swojego życia ;). Niechaj intelekt weźmie górę nad emocją, wszak bowiem wszyscy znają Brata z niebywałej elokwencji i intelektualnej "gramotności", stąd też z pewnością da Eminencja radę :D.
Z pozdrowieniem,
-
Bracie Felipe,
Jak widzi Brat, wyraźnie członkowie rodu apo Zep nie życzą sobie Brata obecności w nim:) Naprawdę chcesz być takim piątym kołem u wozu? Trochę szacunku do samego siebie. Poza tym reprezentuje Brat postawę rozszczeniową, opartą etykietką: należy się mi. To jest podążanie po kruchym lodzie, co się zawsze źle kończy. Naprawdę, odradzam Bratu takie podejście do wszystkiego co Brata otacza. Chce Brat bardzo należeć do królewskiego rodu. Czy Brat jednak udowodnił, że jest godny niego? Czy się Brat czymś wykazał? Jakąś konstruktywną działalnością? Niech Brat się zastanowi nad tymi pytaniami. Jeżeli Brat ich nie rozumie, to proszę jeszcze raz sobie je przeczytać, aż do Brata one dotrą, a następnie na nie odpowie. Niekoniecznie, tutaj publicznie na forum, a w swoim sercu.
-
No dobra. Mimo że mi obiecane było i mam ojcostwo jest to zrzekam się wszelkich praw w udziale spraw rodu.
-
Głos rozsądku w duszy Brata! Nareszcie.
-
I dobrze:) Cieszę się, że Brat zrozumiał, że taką drogą się daleko nie zajdzie.
-
Gratuluję!
-
Ja myślę, iż wszyscy zainteresowani tematem powinni się spotkać i jeszcze raz tę kwestję
szczegółowo, pomału i dokładnie omówić. Szkoda Bowiem Brata Felipe tak odtrącać i samemu
zostawiać. Jest On bowiem, jak zdążyłem zauważyć, niesłychanie oddany idei surmeńskiego
monarchizmu, bardzo aktywny, cały czas działa, tworzy (chociażby to biuro w Oviedo) -
przecież taki mieszkaniec w dzisiejszych czasach to skarb! I gdyby nie ta nieszczęsna afera
z "księciem" i rodem de Zepp - wszystko byłoby w porządku. Wartałoby coś wymyślić, coś
wykoncypować, aby On dalej mógł działać na rzecz rojalizmu oraz Surmenii. Tym razem
legalnie, właściwie i z poparciem domu de Zepp.
-
Bracie Pafnucy, ale z tego co się orientuję to nikt nie zabrania nikomu w Surmenii działać na rzecz monarchii pod warunkiem, że jest to działalność konstruktywna:) Organizowany jest teraz na przykład Klub Monarchistyczny. Wystarczy się tylko zaangażować.
-
Ano właśnie. Chociażby. Może tam by się Brat Felipe odnalazł? I swą ponadprzeciętną aktywnością
Klub ten wspierał? Byłoby to doskonałe rozwiązanie! Ja myślę, iż po jakimś czasie takiej wartościowej
i twórczej działalności ród de Zepp sam by go w swe szeregi zaprosił, za wierność, lojalność i oddanie
sprawiedliwie nagradzając.
-
Dobry suchar nie jest zły 8)
-
Bracie, ale co ma piernik do wiatraka? ;D
-
W wiatraku miele się mąkę, która służy do przygotowywania pierników ::) ;D
-
Droczyć się Bratu zachciało. Jest jeszcze drugie dno tego związku frazeologicznego ::) ;D
-
Dobra, już dobra, nic nie mówię ;D
-
No dobra. Mimo że mi obiecane było i mam ojcostwo jest to zrzekam się wszelkich praw w udziale spraw rodu.
Ojcostwa (mojego brata) Brat nie ma. A zrzeknięcie się wszelkich związków z rodem przyjmuję pozytywnie.
Jeśli, jak mówi Brat Pafnucy, chce Brat działać na rzecz surmeńskiej monarchii, zapraszam do Surmenii aby właśnie działać.
-
No dobra. Mimo że mi obiecane było i mam ojcostwo jest to zrzekam się wszelkich praw w udziale spraw rodu.
Ojcostwa (mojego brata) Brat nie ma. A zrzeknięcie się wszelkich związków z rodem przyjmuję pozytywnie.
Jeśli, jak mówi Brat Pafnucy, chce Brat działać na rzecz surmeńskiej monarchii, zapraszam do Surmenii aby właśnie działać.
Ja, uważam że jest, ale zostawmy te kwestie w spokoju...
-
Nie zaczynajcie od nowa...
-
No właśnie ;)
-
Ja, uważam że jest, ale zostawmy te kwestie w spokoju...
Brata uważanie jednak nie ma mocy wiążącej... na szczęście. Dopóki w surmeńskiej Geruzji nie pojawi się akt adopcji podpisany przez mojego brata, może Brat zapomnieć o powiązaniach z rodem apo Zep.
-
Ciąg dalszy nastąpił: :D
http://foro.skarland.vot.pl/viewtopic.php?f=62&p=3043&sid=7098ca884c90d6e302c85a62d18f9df5#p3036 (http://foro.skarland.vot.pl/viewtopic.php?f=62&p=3043&sid=7098ca884c90d6e302c85a62d18f9df5#p3036)
Postaram się zdobyć to dzieło - z autografem autora oczywiście - specjalnie dla Braci
Marco i Viktorjosa! ;D
-
Haha, Maria rozwaliła system :D
-
Chryste, ileż można jeden temat wałkować? Wysoce prawdopodobne że ten cały Cristobal to nie kto inny jak Filippe de Surmenia.
-
Ja tam nic nie wiem na ten temat ;D
-
Jak już jesteśmy przy Skarlandzie, to jak wygląda tam pozycja Kościoła Rotryjskiego?
-
Ponoć prężnie działa tam Kościół Ateistyczny :D
-
Kościół Rotryjski? Ledwo dycha, niestety. Paradoksalnie - największym jego obrońcą jest tam
chyba ów Cristobal. Reszta to Ateiści obrządku Ciprofloksacyjnego, albo niezdeklarowani.
-
Cieszcie się, że nie islam, bo by was palili na stosach :D
-
Na stosach? ;) Myślę, że to my mamy w tej materii wiekszą praktykę, Książę. ;D
Ale islam też tam istnieje. Tylko taki trochę dziwny jakiś. Próbowałem się z nich
ponabijać troszkę - to ocenzurowali mi posta ;D Za nieprzyzwoity wyraz rzekomo. ;)
-
A może tą książkę wpisań na Ideks Ksiąg Zakazanych? :P
-
Nie. Znalezienie się tej pozycji obok wszystkich publikacji ateistycznych byłoby potwarzą. My waszych ksiąg nie umieszczamy na tych samych indeksach, co "bestselery". Szanujmy się mimo wszystko :D
-
Z resztą ta książka może w ogóle nie powstać. :D
Jak Brat Marco się o tym dowie, to pewnie szabelkę swą do kontusza przypasze, konia dosiądzie,
i do tego Skarlandu pojedzie (a ma przecież niedaleko ;) ). I jak tam już dotrze, jak naszego
biednego Cristobala dopadnie - to mu tą szabelką przez łeb maźnie! ;D
-
biednego Cristobala dopadnie - to mu tą szabelką przez łeb maźnie! ;D
No to to rozumiem, trza to było zrobić już Filipowi z Konopii :-)
-
Ja tam chętnie bym poczytał.
-
Żałosne ... uczepili się tematu Surmenii jak rzep psiego ogona.
-
Oj tam, Bracie Cesare. Przynajmniej coś się dzieje. ;)
-
Co to, to na pewno ;).
Co do Kościoła w Skarlandzie.
Z rozmów z Norbertem I de Catalan wiem, że tylko stronnicy Jego Królewskiej Wysokości są za ustanowieniem Kościoła Rotryjskiego krajem konkordatowym i naszą wirtualną religię pragną uznać za państwową ;). Niestety - wiem również, że Pani Maria namiętnie występuje przeciw tym pomysłom ;D. Szykuje się batalia damsko-męska ;D.
-
Szkoda, że ichniejszy król nie jest kobietą.
-
A może trzeba do nich wysłać misjonarzy aby nauczali, że jest tylko jedenm ród Zepów, którego rodzina de Surmena nie jest częścią...
-
Wasza Książęca Wysokość!
Myślę, że Patriarcha ma ważniejsze sprawy niż wysyłanie misji do Skarlandu w celu dementowania jakichś plotek rozsiewanych przez szura. To czym musimy się zająć teraz to dokończenie reformy konstytucyjnej, która czeka do zrealizowania od czasów, kiedy ja niegodny sługa Jego Świątobliwości pełniłem funkcję Kamerlinga. Nie czyńmy z takiej błahostki sprawy międzypaństwowej o wysokiej randze. Jeśli uważa WKW za ujmę na honorze tą publikację, to proponuję wysłać jakiś list do Skarlandczyków tudzież pokusić się o wydanie własnej książki o rodzie Sforzów/ apo Zepp. Zawsze też można wybrać rozwiązanie, które w każdej sytuacji życiowej jest jednym z najlepszych, czyli zignorować głupca.
Cum debita reverentia!
-
Bracie doktorze,
Ja gadam tak, żeby sobie pogadać. Oczywiście nie podoba mi się zachowanie Brata Cristobala, ale ważniejsze jest, żeby Rotryjczycy mieli o czym gadać. Aktywność przede wszystkim.