Rotria
SPOŁECZNOŚĆ => Plac Navona => Wątek zaczęty przez: Pafnucy von Pyongyang w Niedziela, 08 Kwi 2012, 18:42:58
-
Dnia wczorajszego, w Wielką Sobotę, miała miejsce na granicy Rotryjsko - Ciprofloksjańskiej
niecodzienna akcja duchowo - humanitarna. Ludność Rotryjska w imię chrzescijańskiej miłości
bliźniego postanowiła z okazji Świąt Wielkiej Nocy wesprzeć ubogie chłopstwo z zagranicy i
podzielić się z nimi swymi zapasami żywnościowymi. Bowiem na przednówku tam zwykle bieda
panuje, a smutny to widok dla każdego Rotryjczyka, kiedy głód i nieszczęście bliźniego trapi.
Zebrali się tedy naszych wsi przygranicznych mieszkańcy, i każdy ze swego gospodarstwa co tylko
mógł do koszy i toreb nawkładał, i dary te na plac główny bladym świtem dostarczył. Czekały tam
już powozy na które dobra te załadowane zostały, po czym swoista ta karawana
na południe ruszyła.
Kiedy powozy z darami dotarły do granicy, po drugiej stronie oczekiwało już dobre kilka setek
Ciprofloksjańskich chłopów i co najdziwniejsze - w rękach dzierżyli oni widać naprędce uplecione
koszyczki wypełnione produktami do poświęcenia. Dobór produktów w nich był dość skromny i
nietypowy, spowodowane było to zapewne biedą i brakiem znajomości obyczajów świątecznych,
wieloletnia ateizacja niestety musiała odcisnąć na nich swe straszliwe piętno.
Nie bacząc na to chłopi nasi poczęli rozpakowywać swe wozy i podawać przez granicę dobra,
po które z drugiej strony sięgał niekończący sie las rąk. Ciprofloksjanie podawali za to na drugą
stronę uszykowane przez siebie święconki, które to zanoszone były i stawiane
na stołach przed kapłanami.
Kler Rotryjski błogosławił ludzi i pokarmy, rozdawano chętnym dewocjonalia, obrazki i broszurki
religijne, udzielano rad oraz pouczeń moralnych, pocieszano strapionych. Lud ten mimo iż
wychowany w totalnym ateiźmie z radością i ufnością reagował na wyciągniętą do nich w
przyjacielskim geście dłoń i dziękował za okazane zainteresowanie.
Jeno kilkoro okrytych szkarłatnymi płaszczami możnych Ciprofloksjańskich siedząc na swych
ciężkich rumakach złowrogo zerkało na całe zgromadzenie z pobliskiego wzgórza.
Podsumowując - akcja cała wypadła nad wyraz pomyślnie i sprawnie. Rozdano w sumie ponad 1000
bochenków chleba, 700 gomułek sera oraz kilka ton różnorakich owoców cytrusowych i warzyw.
Wydano także 200 litrów zupy cebulowej i 100 litrów pomidorowej. Przekazano również 6 ton
paszy dla kóz Ciprofloksjańskich, aby i one także mogły cieszyć się z tych radosnych świąt.
-
Bracie Pafnucy, brat zna mój stosunek do Ciprofloksji i raczej się on nie zmieni. Cóż, proszę nie łączyć Kurii z tym wydarzeniem. :)
-
Och Bracie Giovanni, cóż ma do tego Kuria? Przecie to oddolna inicjatywa prostego ludu naszego.
Miłosierne pochylenie się nad potrzebującym :) Co do mego stosunku do Ciprofloksji, to Brat
także go zna - jest przecie zbieżny z Waszym. Lecz na Boga! Rozgraniczmy władzę od prostego
ludu! Przecie nie można ich przez ten sam pryzmat postrzegać! Wszak w Peerelu także z
zagranicy paczki do Polski przysyłano :D
A tak na marginesie: Mat 5:43-48 -Tam wszystko wyjaśnione :D
Wiedziałem że to wzbudzi kontrowersje ;D
-
To dobry gest z Braci strony : )
-
Ciprofloksja nie reprezentuje sobą jakiegoś ciekawego i wysokiego poziomu, nie powinniśmy tez tak bardzo mieszać religii realnej do wirtualnego świata. Ale to tylko moje zdanie.
-
Traktuję relację Brata Pafnucego z przymrużeniem oka.
-
Bracia Drodzy umiłowani!
Tak gwoli wyjaśnienia odnośnie powodu relacji mej powyższej napisania. Otóż tekst ten
nie powstał bynajmniej wyłącznie z mej inspiracji. Jest to odpowiedź na artykuł, na który
natrafiłem przeglądając wczoraj stronę Państwa Ciprofloksjańskiego.
http://cipronex.boo.pl/tron.php?id=285 (http://cipronex.boo.pl/tron.php?id=285)
Z zadowoleniem stwierdziłem, iż nie jest on dla nas (dla Państwa naszego w szczególności)
obraźliwy - chyba pierwszy raz zauważyłem tam iż nazwa Ojczyzny naszej nie jest wulgarnie
przekształcona - i rad z tego faktu postanowiłem żartobliwie zrelacjonować wydarzenia te
obserwowane z naszego punktu widzenia ;D
Odpowiem teraz Bratu Augusto.
Ciprofloksja nie reprezentuje sobą jakiegoś ciekawego i wysokiego poziomu
Dostojny Książę! Że państwo to nie reprezentuje sobą wysokiego poziomu to fakt jak
najbardziej słuszny. Ba, poziom ten jest tam bardzo, ale to bardzo niski. Lecz stwierdzę
pokrętnie iż w akurat tym przypadku jest to niezaprzeczalna zaleta ;)
Co do tego iż jest to nieciekawe - to tutaj muszę się z szanownym Bratem nie zgodzić.
Uważam Ciprofloksję za jedno z najciekawszych państw w mikroświecie ;D
A co do mieszania religii realnej do wirtualnej - to chyba Bratu chodzi o "święcenie pokarmów"
jak sądzę. Zwróć zatem, Bracie Drogi uwagę jakem starał się z tego taktownie wybrnąć.
W relacji mej chłopi Ciprofloksjańscy podają koszyczki do "święcenia" lecz Kler nasz
je tylko "błogosławi". Ja także uważam iż prawo do "święcenia" czegoś ma tylko
Święty Kościół Powszechny w realu, a my, jako też i każdy chrześcijanin, możemy
udzielać jeno błogosławieństwa. (Zatem Kościół Rotyjski chyba też ;))
i Eminencji de Medici -
Traktuję relację Brata Pafnucego z przymrużeniem oka.
I przecież właśnie o to chodzi! :D
-
Ciprofloksja ma chore władze, dlatego budzi nasze politowanie :(
-
Umiłowani Bracia.
Sądzimy, że nie do nas należy ocena Państwa Ciprofloksjańskiego. Przynajmniej Ciprofloksja wie kto jest matką wirtualnego kościoła :)
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/Aleksander III
Biskup Rotrii, etc.
-
Rotria locuta, causa finita.
-
Pełna zgoda ze słowami Jego Świątobliwości :) Każdy ma prawo na swoim poletku się rządzić. Oni tak samo jak i my. A relacja potraktowana z przymrużeniem oka jest jak najbardziej OK! :)
-
A ja, będąc Surmeńczykiem (choć podobno zostałem uznany za zmarłego), nadal mam uraz do Kiprów, który nie zmieni się do póki sprawiedliwość nie spotka przywódców powstania skawlandzkiego...