Rotria
NAUKA, KULTURA I SZTUKA => Biblioteka Narodowa => Rozważania => Wątek zaczęty przez: Michael apo Zep w Piątek, 13 Kwi 2012, 23:51:33
-
Mięliśmy ciekawą dyskusję o monarchii i o królowaniu w Polsce. chciałbym więc poruszyć temat równie ciekawy i trudny jak tamten zarazem. Co więc sądzicie bracia, o kresach wschodnich. Czy powinny, czy też nie należeć do Polski? Czy one się nam należą, czy może dobrze że stały się własnością Litwinów, Białorusinów, Ukraińców...
Zapraszam do dyskusji :)
-
Oczywiście, że te tereny nie powinny stać się własnością państwa polskiego. Na tych ziemiach żyją Litiwini, Ukraińcy, Białorusini, jak to raczył wymienić mój przedpiszca :) Te narody mają prawo do samostanowienia o sobie i mają prawo do własnego skrawka ziemi. Nie wyobrażam sobie tego, że moglibysmy zagarnąć te ziemie wbrew woli ludów je zamieszkujących.
-
Ciekawe stanowisko, proszę mi zatem wyjaśnić, z jakiej racji, Ukraina ma tak rozległe tereny pełne żyznych gleb, na których można wsadzić patyk w ziemię i na pewno coś wyrośnie? Proszę mi to wyjaśnić, bo nie rozumiem, dlaczego należy im się polski Lwów, oraz wiele innych miast za które przez stulecia nasi ojcowie i dziadowie przelewali krew? Dlaczego my Polacy, którzy broniliśmy Europy po wielokroć, przed Turkami, bolszewikami i całą masą innych wrogów cywilizacji białego człowieka, dlaczego mamy być zamknięci w tak małej "macierzy" jak to zostało kiedyś nazwane (powrót do macierzy- ziem piastowskich), a Ukraińcy, którzy od początków byli głównie bandą rozbójników, buntowników, przestępców i innego plugastwa masą, mają tak wielkie tereny? My mamy się na to godzić? Proszę sobie przypomnieć fragment hymnu narodowego "Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy"
-
Jako liberał powtórzę raz jeszcze: Wolność każdego narodu do samostanowienia. Nie zgodzę się z tym, że Białorusini lub Ukraińcy to banda rozbójników. Przytoczył Pan argument "pochodzenia" tych narodów, co trąci mi (podobnie jak cała wypowiedź) mocnym nacjonalizmem. Czym jest pochodzenie? Czy mamy oceniać innych ludzi tylko po tym, z jakiej rodziny pochodzą? Krew w żyłach wszystkich jest tylko czerwona, a my wszyscy jesteśmy tym samym pyłem gwiezdnym.
Co do utracenia tych ziem. Wyobraźmy sobie, że nie było Teheranu i Jałty. Polska nie utraciła Kresów. Jak Pan rozwiązałby problemy narodowościowe? Tożsamość narodowa pojawiła się u Białorusinów i Ukraińców już XIX wieku. Rządy terroru, silnej ręki?
-
Jeśli o to chodzi, to ja osobiście uważam że Wilno, Grodno, Lida, Tarnopol, Stanisławów
i Lwów oczywiście - są to miasta Polskie, i mam w głębokim poważaniu to, że tow. Stalin z
kolegami zadecydowali inaczej. Tak uważałem od zawsze, tak w moim domu uważano,
w takiej atmosferze się wychowałem, i swych poglądów raczej w tej kwestji nie zmienię.
Zdaję sobie oczywiście sprawę z obecnych uwarunkowań politycznych i nie zamierzam nikogo
namawiać, aby na koń wsiadał i te tereny z szablą w dłoni odbijał ;), jednak sentyment pozostaje.
Jeśli by mi przyszło kiedy na tereny Kresów naszych podróżować, to w żadnym razie nie miałbym
poczucia że "jadę za granicę". Wiem że takie poglądy obecnie "trącą nieco myszką",
niemniej ja przy nich pozostanę. No cóż - mówiłem żem beton :D
A tak na marginesie: zacytuję Brata Artura.
wrogów cywilizacji białego człowieka
- mógłby Brat to jakoś rozwinąć, uzasadnić? ;D
-
Otóż bracie Pafnucy,
moją wypowiedź należy rozumieć w bardzo prosty sposób. Wrogiem cywilizacji białego człowieka byli Tatarzy, cała zgraja ludzi z Imperium Osmańskiego, czyli jednym słowem muzułmanie. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Chcieli oni bowiem zniszczyć cywilizację europejską i zastąpić ją swoją, ze swoją kulturą, prawem, językiem, religiom.
Dziś wrogiem cywilizacji białego człowieka, stanowczo jest cała masa różnych socjalistów, komunistów, socjal-demokratów i innego rodzaju oszołomstwa, którego idee, zaczynają się u Karola Marksa. (Opowiem o tym dogłębniej w swojej pracy, którą udostępnię również dla szanownych braci).
Odpowiadając bratu Augusto,
Zauważyć da się u brata podejście bardzo filozoficzne. "Wszyscy mamy taką samą krew, jesteśmy tym samym gwiezdnym pyłem" etc. etc. Proszę wybaczyć, ale z całym szacunkiem, jest to dla mnie co najmniej niezrozumiałe. Jak mówiła pewna reklama telewizyjna "Pochodzenie ma znaczenie". Otóż proszę nie porównywać zacnego narodu, jakim są Polacy czy Litwini, do Ukraińców, którzy z dzikusów się wywodzą i są dzikusami. Proszę poczytać "Ogniem i mieczem" chociażby, by dowiedzieć się choćby skrawka o tym co wyprawiali Kozacy (czyli Ukraińcy) u boku Chmielnickiego. Powie Pan "to było dawno, bla bla bla". Proszę więc poczytać co robili uznawani na Ukrainie za bohaterów, zbrodniarze podczas II WŚ z Polakami, Żydami, etc.
Jestem gorącej krwi i porywczej duszy Słowianinem. Proszę więc ode mnie nie oczekiwać, że dołączę do tłumu "mężczyzn bez czci, wiary i honoru", którzy zamiast sprzeciwiać się niesprawiedliwości, godzą się na nią. Nie będę się godził na postanowienie tow. Stalina i brak stanowczości i honoru ze strony Churchill'a i Roosevelt'a, w skutek czego straciliśmy NASZE ziemie. My, którzy z Sobieskim zatrzymaliśmy Tatarów pod Wiedniem 12 września 1683 roku, przed którymi to Tatarami drżała cała Europa, my którzy u boku Piłsudskiego, powstrzymaliśmy w 1920 roku plagę bolszewicką, która również groziła Europie. My którzy własną krwią broniliśmy Europy. My którzy honoru i męstwa dowodziliśmy wielokrotnie w krwawych bojach, mamy się zgodzić na taką potwarz?
Powiedział brat że płonnym marzeniem jest myśl o koronowaniu króla- wojownika. Ja jednak sądzę, że Słowianie takiego wodza właśnie potrzebują. Mówił brat razem z bratem Pafnucym, że świat wyśmieje takiego króla. Proszę wybaczyć, ale nie sądzę żeby się zbyt długo śmiali, widząc jak król-wojownik, potrafi walczyć o interesy swojego narodu. Gorąco wierzę że Panowanie króla wróci i to szybciej niż myślicie. Po 100 latach komunizmu, zepsucia, demoralizacji, zniewieścienia, czas, by mężczyźni stali się z powrotem mężczyznami, z honorem, z "jajami" i by umieli walczyć o swój kraj, o swoją ziemię, dla siebie, swoich żon, matek, ojców i dzieci.
-
Szanowny Bracie Arturze!
Podobnie jak Pan myślały Niemcy po I wś., też zostały upokorzone, też chcieli odbić sobie "przestrzeń życiową". Proszę zauważyć, że Niemcy mogą tak samo uważać Wielkopolskę, Mazury, Pomorze i Śląsk za Niemcy. Brat, jako Słowianin chce króla - wojownika, Słowianina, być może imperium słowiańskiego? Czy to już nie było?
Ja nadal uważam, że Litwini, Ukraińcy i Białorusini mają prawo do swoich ziem. Nadal też Pan nie odparł mi, jak Pan rozwiązałby problem narodowościowy?
-
Bracie Augusto,
Otóż u podstaw działań Niemców, leżały złe założenia. Chcieli oni bowiem ograbić Polaków a nie cokolwiek odzyskać. Dlatego stracili oni pomorze, Śląsk, które istotnie do Nich należały. Zostały jednak dołączone do Polski, jako rekompensata za poniesione straty i łup wojenny. Ja natomiast, mówię o odzyskaniu tego, co się nam prawnie należy, a zostało niesprawiedliwie nam odebrane. Nie można bowiem uznać rozbiorów za cokolwiek zgodnego z prawem. To samo z traktatem w Jałcie. Były one nierzetelne i nie brały pod uwagę roszczeń Polski, czy Niemiec, czy wielu innych narodowości, które również ucierpiały.
Problem różnic narodowościowych? Ja tu nie widzę żadnego problemu. Narodowość względem państwa nie ma żadnego znaczenia, liczy się obywatelstwo. Mówił brat że jest liberałem, powinien więc wiedzieć, że w państwie liberalnym nie ma problemu narodowości. Jeśli ktoś chce uczyć dziecko po litewsku, posyła sobie dziecko do szkoły litewskiej, po polsku, to do polskiej, chce oglądać filmu i spektakle po czesku, to idzie do czeskiego kina, chce po niemiecku idzie do niemieckiego etc... Co do spraw urzędowych, nie widzę problemu w tym, aby w "rejonach litewskich" (tam gdzie jest dużo Litwinów), sprawy urzędowe były załatwiane w jęz. litewskim i polskim.
-
Och, Bracie Arturze!
Jak widzę jest Brat wielkim marzycielem i idealistą. I dobrze. Takich ludzi nigdy za wiele.
Ja także jako i Brat pragnąłbym Polski Wielkiej, potężnej, od morza do morza sięgającej, najlepiej
z potomkiem Wielkiego Piasta na tronie... Ech...
Jednakże Bracie umiłowany! Zejdźmy na ziemię i popatrzmy realnie na otaczający nas świat.
Spójrzmy na Polskę naszą współczesną, jak Ona dzisiaj wygląda, i co sobą na chwilę obecną
reprezentuje. Prawda jest taka, że jesteśmy krajem stosunkowo biednym, potężnie zadłużonym,
z wyprzedanym majątkiem narodowym, gospodarką mocno zależną od zagranicznych instytucji
kapitałowych i inwestycyjnych , nikłym potencjałem militarnym, też zresztą zależnym od
zagranicy, i na dodatek z mocno ujemnym przyrostem naturalnym.
Poza tym Polacy, a zwłaszcza ich zdecydowana większość... Jak to mądrze zauważył już wiele
lat temu, przytaczany tutaj już wcześniej Józef Piłsudski - naród to wspaniały, tylko
społeczeństwo do dupy. (przepraszam Patriarchę za wulgaryzm ;))
Czy ktoś z takim krajem tak naprawdę, tak na serio sie liczy - obawiam sie że nie. Nie jesteśmy
Chinami przecie aby wszyscy nam czapkowali, i nas się bali. Zatem w takim przypadku każda
rewolucja, o krórych tu rozprawiamy niechybnie skończyć by się musiała wielka katastrofą i klęską.
Nasi nowi "Panowie" z Zachodu nigdy by na to nie pozwolili. W takim przypadku najmądrzejszy i
największy nawet "król-wojownik" niewiele mógłby zdziałać i uczynić.
Receptą na uratowanie Polski, myślę, na czas obecny nie są jakieś zrywy, powstania, obalanie
władzy siłą (w czym to przecie mamy wielkie doświadczenie ;)), ale mozolna praca u podstaw,
nauka patriotyzmu, historii i wiary katolickiej - tak, wiary, a nie "religii" i bezmyślnego wklepywania
formułek. Także walka z konsumpcjonizmem i wyścigiem szczurów, lewactwem i anarchią,
stopniowe zmienianie świadomości ludzkiej i budowanie społeczeństwa prawdziwie
obywatelskiego.
Ale kto to ma robić, jak, i czy to w ogóle przyniesie oczekiwany skutek? Tego nie wiem niestety...
Raczej jestem pesymistą.
A jeśli chodzi o problem narodowościowy - to, Bracie Augusto, zawsze przecie można wytruć ;D
-
Lwów od 1945 roku nie jest Polskie. Te ziemie nie należą się nam. Jeżeli państwo Polskie chciałoby odzyskać kresy powinno moim zdaniem zrzec się tak zwanych Ziem Odzyskanych (na których ja mieszkam i które ja uważam za swoją ojczyznę). Bo Niemcy mają do Wrocławia takie same prawa jak my do Lwowa, Grodna, czy Wilna
-
Jednakże Bracie umiłowany! Zejdźmy na ziemię i popatrzmy realnie na otaczający nas świat.
Spójrzmy na Polskę naszą współczesną, jak Ona dzisiaj wygląda, i co sobą na chwilę obecną
reprezentuje. Prawda jest taka, że jesteśmy krajem stosunkowo biednym, potężnie zadłużonym,
z wyprzedanym majątkiem narodowym, gospodarką mocno zależną od zagranicznych instytucji
kapitałowych i inwestycyjnych , nikłym potencjałem militarnym, też zresztą zależnym od
zagranicy, i na dodatek z mocno ujemnym przyrostem naturalnym.
Pozwolę sobie nie zgodzić się z bratem. Postaram się odpowiedzieć, lecz musimy przyjąć założenie że ten nasz wymarzony król-wojownik siada na tronie.
Jesteśmy biedni, z powodu wyzysku podatkowego, przez który mamy mało pieniędzy a produkty są drogie. Lekarstwo? Obniżenie podatków. Tydzień pracy nad wprowadzeniem, obwieszczeniem i uskutecznieniem. (Królowi przecież zależy żeby zmiany na lepsze postępowały).
Długi? Nie ma problemu, wystarczy sprzedać wszystkie państwowe szpitale, zakłady i inne nie potrzebne organowi państwa rzeczy po stosunkowo dobrej cenie. Kwestia kilku miesięcy. Dlaczego sprzedać? Państwowe tj. niczyje, niczyjego się nie szanuje, a jak jest prywatne to i lepiej prosperuje. Mamy na razie tyle nie potrzebnych rzeczy że ze sprzedaży tego można spłacić emerytów i wszystkie długi kraju.
Nie widzę problemu w tym, że właścicielami firm w PL są obcokrajowcy, nie ma to znaczenia. Z resztą przy wprowadzeniu wolności gospodarczej, czystego kapitalizmu, niskich podatków, ekonomiści przewidują, że do PL w ciągu kilku lat zjechałoby tyle firm z zagranicy, że brakłoby ludzi do pracy a nie miejsc pracy.
Nikły potencjał militarny? Ośmielę się nie zgodzić. Mamy największy potencjał militarny. Przypomnę że przy przestarzałym sprzęcie, słabej komunikacji i wielu utrudniających walkę czynnikach broniliśmy się przed Hitlerem i Stalinem przez ponad miesiąc (od 1 września do 5 czy 7 października bodajże). Natomiast Francuzi, którzy mięli większą i lepiej wyposażoną armię, dobrze wyszkolonych żołnierzy, dobrą technikę komunikacyjną etc. etc., bronili się tylko przed jednym Hitlerem, niecały miesiąc. Mówi więc Pan że nie mamy potencjału? Potencjał mamy, tylko nie inwestujemy. W państwie mądrego króla, które nie wydaje pieniędzy podatników na głupoty (jak walka z globalnym ociepleniem, zasiłki i cała masa innych bzdur) są pieniądze na to, żeby uzbrajać armię. Wtedy można myśleć o stworzeniu wojska liczącego nie blisko 150 tys. ludzi z czego ponad połowa to oficerowie, którzy zamiast strzelać to siedzą za biurkiem i wypełniają papiery, ale można stworzyć armię liczącą 500 tys. ludzi, z czego około 400 tys. to żołnierze którzy codziennie strzelają, latają, skaczą ze spadochronów, pływają etc...
Ujemny przyrost naturalny? To wina emerytur i ubezpieczeń obowiązkowych. W momencie kiedy stanie się to kwestią dowolności, to myślący ludzie, którzy nie będą się ubezpieczać, będą mięli pieniądze na to żeby utrzymać kilkoro dzieci, wykształcić je i "wyprowadzić na ludzi", aby na starość zajęli się rodzicami. Będziemy mięli wtedy tzw. "BabyBum".
Ogólnie sądzę że w przeciągu kilku lat, możemy stać się ważnym graczem na arenie politycznej i gospodarczej, ale do tego trzeba odważnych działań, stanowczych decyzji, a nie mozolnej, nic nie dającej i powolnej pracy, która zamiast coś zmienić, zabiera tylko ludziom masę czasu.
Dlatego sądzę, że potrzeba działań. Ważne jest także uświadamianie ludzi, choć przy dzisiejszym natężeniu głupot w TV i poddaniu ludzi takiej "emisji" do mózgoczaszki stęku bzdur, może być to trudne.
Co temu jest winne? Demokracja. Od dawien dawna to wiadomo, że demokracja demoralizuje. To Demokratyczna Grecja upadła przed potęgą Republiki Rzymskiej. To demokracja stwarza gigantyczną administracje gdzie aż roi się od nierobów i pasożytów. Demokracja jest jak pasożyt na ciele społeczeństwa. Nic nie da skrobanie go po brzuszku, trzeba go szybko i stanowczo wyrwać. Owszem, będzie bolało i może powstać ranka, która zabliźni się dopiero po jakimś czasie, ale będzie to z korzyścią dla całego organizmu.
Więc pytanie do Was: "Wolicie siedzieć i trwonić czas na dyskusje, które niewiele wnoszą? Czy może wolicie działać, coś zmienić, przyczynić się do tego, by nasz organizm (państwo) wyzdrowiał?" Niech każdy sobie odpowie sam na to pytanie.
Jak działać? Proste. Promować normalność i zachęcać do powrotu do niej. W dzisiejszych czasach mamy taką kumulację absurdów że odejście od Nich wydaje się wręcz niemożliwe a nawet nielogiczne. Sto lat temu nikt nie uwierzyłby w to, że żeby kupić lek trzeba będzie mieć zgodę lekarza a nie pieniądze. Albo że o tym czy zapnę pasy będzie decydował kto inny. Albo że aby ściąć swoje drzewo na swojej ziemi potrzebna będzie czyjaś zgoda. Albo żeby coś zbudować na swojej ziemi potrzebna będzie zgoda. Albo że aby zbudować coś w centrum, potrzebne będzie zatwierdzenie tego przez jakiegoś urzędnika architekta, Bóg raczy wiedzieć kogo. Albo że wywieszenie swastyki będzie zakazane (nie ważne z czym się ona może kojarzyć, lub co symbolizuje). Albo że aby mieć pistolet potrzebna będzie zgoda. Lub że spożywanie czegokolwiek będzie zakazane. Lub że trzeba będzie płacić ubezpieczenie, nawet jak się zakłada że nie będzie się z niego korzystało.
Wymieniać można na prawdę bez końca. Pytanie czy chcecie żyć w takim niewolniczym świecie?
-
Bracie Williamie,
Odpowiem bratu cytując sam siebie:
Bracie Augusto,
Otóż u podstaw działań Niemców, leżały złe założenia. Chcieli oni bowiem ograbić Polaków a nie cokolwiek odzyskać. Dlatego stracili oni pomorze, Śląsk, które istotnie do Nich należały. Zostały jednak dołączone do Polski, jako rekompensata za poniesione straty i łup wojenny. Ja natomiast, mówię o odzyskaniu tego, co się nam prawnie należy, a zostało niesprawiedliwie nam odebrane. Nie można bowiem uznać rozbiorów za cokolwiek zgodnego z prawem. To samo z traktatem w Jałcie. Były one nierzetelne i nie brały pod uwagę roszczeń Polski, czy Niemiec, czy wielu innych narodowości, które również ucierpiały.
Tzw. Ziemie odzyskane zostały zgodnie z prawem nam przyznane a Niemcom zabrane. Natomiast kresy, przyznane Nam po latach zaborów i tak w okrojonej wersji (kiedyś sięgaliśmy terenem do Smoleńska i dalej) zostały odebrane w zdradzieckim układzie Hitlera ze Stalinem (pakt Ribbentrop-Mołotow). Gdy Stalin został "wyrolowany" przez Hitlera i zaczęła się między nimi wojna, Polacy stanęli po stronie ZSRR i raz zabranych ziem nie odzyskali. To oszustwo !!! SKANDAL !!!
-
Drogi Bracie Arturze!
Zatem odpowiadam Bratu.
Postuluje Brat nagłe i radykalne obniżenie podatków. Efekt - w następnym roku pojawia się olbrzymi
deficyt budżetowy, skutkiem czego następuje drastyczne obcięcie pensji policjantom, strażakom,
nauczycielom, służbie zdrowia i ogólnie szeroko rozumianej "budżetówce". Wstrzymana lub też
mocno ograniczona zostaje wszelaka pomoc społeczna, leczenie ludzi chorych na rzadkie choroby
i stosowanie drogich lekarstw zostaje zawieszone, a dotacje naukowe i stypendia zostają
zlikwidowane. Wobec braku dopłat budżetowych do ZUS emerytury wypłacane są z coraz
większym opóźnieniem, a zagraniczni wierzyciele państwa polskiego zaczynają fukać na rząd
za nieregularne spłaty poszczególnych transz rat kredytowych. Nie ma pieniędzy na wykup
obligacji skarbowych, nie ma pieniędzy na utrzymanie przedstawicielstw dyplomatycznych,
nie ma pieniędzy...Itd, itp. Można byłoby jeszcze długo wymieniać, lecz tak czy siak
skutek tego wszystkiego byłby jeden - za kilka miesięcy bardzo piękna rewolucja ;D
Co do sprzedawania szpitali - Bracie, ale przecie one nic nie warte. Często są same zadłużone
po uszy - kto normalny to kupi? Poza tym dochodzą jeszcze olbrzymie kontrowersje odnośnie
prywatyzacji tego typu przybytków. A tego biznes nie lubi. Inne państwowe zakłady sprzedawać?
Przecie to już dawno uczynione przecie. Prawie nic nie zostało.
A to że właścicielami firm inwestujących w Polsce są obcokrajowcy - to według mnie jest ważne
i to bardzo. Niechby jaki szef takiego przedsiębiorstwa był największym nawet liberałem i
kosmopolitą, i tak przede wszystkim zawsze będzie baczył na dobro własnej ojczyzny, a nie
Polski, jeśli zajdzie jaki konflikt interesów.
Zaś 500 tysięczne wojsko? Bracie toż musielibyśmy chyba ropę naftową u nas odkryć, żeby to
wszystko sfinansować. Przecież wojsko to największy pożeracz budżetowych pieniędzy! No chyba
że wprowadzimy obowiązkową brankę i żołnierze będą służyć za przysłowiową miskę zupy :D
(poza tym są międzynarodowe traktaty ograniczające liczebność sił zbrojnych)
A potencjał militarny mamy nikły, bo nie mamy dostępu do najnowocześniejszych technologii
wojskowych, które to nie są dostępne w wolnym obrocie gospodarczym. Jedyna możliwość ich
pozyskania to samodzielne ich wymyślenie i wdrożenie, a na to znowu nie pozwala nasz
potencjał naukowo-techniczny. To już naprawdę nie te czasy kiedy o potędze danej armii
decydowała liczba żołnierzy, Bracie.
A z tym to się zgadzam stuprocentowo :)
Jak działać? Proste. Promować normalność i zachęcać do powrotu do niej. W dzisiejszych czasach mamy taką kumulację absurdów że odejście od Nich wydaje się wręcz niemożliwe a nawet nielogiczne. Sto lat temu nikt nie uwierzyłby w to, że żeby kupić lek trzeba będzie mieć zgodę lekarza a nie pieniądze. Albo że o tym czy zapnę pasy będzie decydował kto inny. Albo że aby ściąć swoje drzewo na swojej ziemi potrzebna będzie czyjaś zgoda. Albo żeby coś zbudować na swojej ziemi potrzebna będzie zgoda. Albo że aby zbudować coś w centrum, potrzebne będzie zatwierdzenie tego przez jakiegoś urzędnika architekta, Bóg raczy wiedzieć kogo. Albo że wywieszenie swastyki będzie zakazane (nie ważne z czym się ona może kojarzyć, lub co symbolizuje). Albo że aby mieć pistolet potrzebna będzie zgoda. Lub że spożywanie czegokolwiek będzie zakazane. Lub że trzeba będzie płacić ubezpieczenie, nawet jak się zakłada że nie będzie się z niego korzystało.
I z tym też
Co temu jest winne? Demokracja. Od dawien dawna to wiadomo, że demokracja demoralizuje. To Demokratyczna Grecja upadła przed potęgą Republiki Rzymskiej. To demokracja stwarza gigantyczną administracje gdzie aż roi się od nierobów i pasożytów. Demokracja jest jak pasożyt na ciele społeczeństwa. Nic nie da skrobanie go po brzuszku, trzeba go szybko i stanowczo wyrwać. Owszem, będzie bolało i może powstać ranka, która zabliźni się dopiero po jakimś czasie, ale będzie to z korzyścią dla całego organizmu.
-
A jeszcze odpowiem Ekscelencji Ambasadorowi.
Niemcy bez żadnego powodu napadli na nasz kraj w 1939 i zrujnowali kompletnie i rozgrabili
naszą infrastrukturę, zrabowali i zniszczyli bezpowrotnie dobra naszej kultury narodowej,
spalili i zrównali z ziemią nasze miasta. A przede wszystkim dążyli do fizycznej eliminacji
większej części Narodu naszego, resztkę zaś na niewolników swoich planując. Zamordowali
wreszcie praktycznie cały zamieszkały w Polsce naród Żydowski - naszych Braci przecie
z którymi od wieków razem żyliśmy.
Zatem uważam iż reparacje wojenne w postaci utraconych przez nich ziem wschodnich
wcale nie są takie niesprawiedliwe. Przepraszam, ale jeśli kto swojemu sąsiadowi stolicę jego
totalnie niszczy i z ziemią zrównuje, mieszkańców jej zabijając lub też na cztery strony świata
rozpędzając, to utrata przez niego jego miasta jest karą chyba dość łagodną.
A jeśli chodzi o tereny nasze wschodnie i ich utratę, to cóżeśmy takiego złego Związkowi
Radzieckiemu uczynili, że on wobec nas tak postąpił? No chyba tylko to, że w 1920 zahamowaliśmy
pochód bolszewii na zachód. Bo innego powodu raczej sobie nie przypominam...
-
Bracie Pafnucy,
Otóż żaden głęboki kryzys by nie wystąpił, bo nie mógłby. W moim założeniu, państwo zajmuje się utrzymywaniem tylko wojska, względnej administracji (Sądownictwo + ciało doradcze króla w postaci małego Senatu, ew. policja + ministrowie od najważniejszych spraw: tj. wojsko, sprawy wew., polityka zagraniczna, min. sprawiedliwości i ew. kultura ). Sprzedać można by zadłużone szpitale, które mimo długów mogą być żyłą złota, szkoły, które powinny być prywatne, bez narzuconego programu, gdyż wtedy występuje konkurencja i szkoły dobre wybijają się na powierzchnie a złe bankrutują.
System podatkowy najsłuszniejszy dla mnie to taki:
1. Podatek na armię (płacą tylko mężczyźni) - albo płacisz około 100 zł/mies. albo idziesz do woja.
2. Podatek od ziemi - na utrzymanie administracji, policji, etc..
Służba zdrowia, edukacja i te inne bzdury prywatnie !
-
Bracie Drogi!
Owszem reformy Brata mają szansę na powodzenie, ale szoku i krachu skutkującego upadkiem
państwa można byłoby jedynie uniknąć przeprowadzając je w baaardzo długim okresie czasu.
A przede wszystkim należałoby do tego "przystosować" społeczeństwo nasze, przeprowadzając
olbrzymią kampanię informacyjną (którą i tak każdy by olewał, albo jej nie rozumiał)
Jeśliby nawet udałoby się sprzedać owe zadłużone szpitale - czy stałyby się one żyłą złota?
W Polsce? :) Bracie. Bogaci już teraz leczą się prywatnie, a biedni jeśli by nie było ubezpieczeń nie
leczyli by się wcale. Myślę że szpitale te świeciłyby pustkami.
Podobnie ze szkołami. Już teraz też istnieją uczelnie prywatne. Jeśliby skasować publiczne
i zostawić tylko te komercyjne - to dzieci biedaków przestaną chodzić do szkoły, bo albo nie będą
ich rodzice mieli za co sfinansować nauki, albo im się nie będzie chciało na "głupoty" wydawać
pieniędzy.
A co do tego:
1. Podatek na armię (płacą tylko mężczyźni) - albo płacisz około 100 zł/mies. albo idziesz do woja.
Bracie! Zaskutkuje to tym że ludzie inteligentni, wykształceni, światli mający dobrą pracę i
pieniądze (a takich jest mniejszość) od tego wojska się wykupią, a szeregi armii będą zasilać
jacyś nędzarze, nieuki, Romowie, chłoporobotnicy, bezdomni, przypominało by to armię
Ciprofloksjańską z najlepszych czasów Biednej Republiki chyba ;D O wartości "czegoś takiego"
na współczesnym polu walki taktownie nie wspomnę ;) poza tym dlaczego tylko mężczyźni?
Toż to jawna dyskryminacja przecie! ;D
A to:
2. Podatek od ziemi - na utrzymanie administracji, policji, etc..
To duży musiałby być ten podatek, oj duży. Szczególnie sporo szło by na utrzymanie policji ;D
-
Nie wiem bracie Pafnucy, czy wydatki państwa byłyby tak duże. Zauważmy, że 80% wydawanych teraz w budżecie pieniędzy jest marnowana lub wydawana na łapówki ładnie zamaskowane. Tak więc koszta utrzymania policji czy wojska są stanowczo niższe niż wyglądają na papierku. Bo jeśli buduje się w małej wiosce komendę policji jak w Warszawie, to jest przecież istne marnotrawstwo. Król, zadbałby, żeby jak najmniej pieniędzy było trwonione, a jak najwięcej zostało na jego Dwór. Poza tym, prawo, które można by zamknąć w prostych i jasnych zasadach, które łącznie zajmowałyby tyle co średniej grubości książka, sprawiłoby że masa urzędników byłaby niepotrzebna. A więc za przeproszeniem, byłoby automatycznie mniej gęb do wykarmienia.
Kampania informująca? No nie wiem. W sumie po co uczyć kogoś w zakresie rzeczy tak normalnych jak zakładanie kurtki zimą.
Jeśli chodzi zaś o ubezpieczenia, to nie mówię żeby je zlikwidować, a jedynie znieść obowiązek ubezpieczania. Kto chce niech marnuje swoje pieniądze. Bo po co mam płacąc składki utrzymywać ubezpieczyciela i lekarza, zamiast dać kasę bezpośrednio lekarzowi? Dajmy na to że zarabiam 2000 zł brutto. W dzisiejszym systemie, około 200 zł poszłoby na składkę zdrowotną. W ciągu 12 miesięcy uzbiera się nam 2400 zł ! Jeśli zachoruję 2-3 razy na grypę i ew. złamię nogę i znajdę się w szpitalu na kilka dni, to suma summarum zapłacę mniej niż rzeczone 2,4 tys. zł. Zapewne nasunie się Panu argument że leczenie rzadkich chorób kosztuje czasem i miliony złotych. Owszem. Leczenie takich chorób, pozwala najczęściej przedłużyć życie o kilka lat w najlepszym wypadku (2-3). Proszę wybaczyć, nawet jeśli miałbym te kilka milionów na przedłużenie życia o 2 lata, to wolałbym zostawić je dla gromadki dzieci i wnucząt zamiast wydać na 2 lata życia pod rurką. Natomiast gdy płaci za to społeczeństwo to chętnie skorzystam. Otóż, bracie Pafnucy, życie nie jest idealne i trzeba umieć pogodzić się z tym, że niektórzy umierają wcześniej, niektórzy później. Takie przykre prawo natury. Nie jestem jednak zwolennikiem poglądów, że życie ludzkie jest bezcenne i warte każdych pieniędzy. Jak napisałem wyżej w przykładzie, moim zdaniem nie jest.
Co się tyczy edukacji. W 2012 roku wg moich danych, subwencja na 1 ucznia wynosiła 238, 80 zł. Co znaczy, że podatnicy zapłacili za to przynajmniej 300zł (po drodze trzeba było zapłacić ministerstwu finansów i edukacji). Tak więc jeśli mam posłać dziecko do szkoły, to wolę zapłacić 238zł niż 300. Dodatkowo w państwie o niskich podatkach, szkoła kosztowałaby około 200zł. A poza tym obywatel, który otrzymywałby praktycznie tyle ile ma na papierku (żyjemy wtedy w państwie bez PIT'u CIT'u, VAT'u i akcyzy) byłby o wiele bogatszy i mógłby na to sobie pozwolić. Poza tym likwidując "przywileje pracowników", pracownicy fizyczni, pracowaliby dłużej (wg prawa pracy za długo), więc i zarabiali by więcej.
Ja wiem że dość ciężko sobie to wyobrazić i wydaje się to dość płonnym marzeniem, ale powie o tym Panu każdy mądry ekonomista :) Wystarczy wcielić prawa gospodarki w życie i im zaufać. Wolność, to na prawdę nic strasznego. Przez 4000 lat istnienie cywilizacji, ludzie byli wolni (nie wszyscy, ale większość) i jakoś z tym żyli. Rozwijaliśmy się szybciej jako wolni, ponieważ ustrój niewolniczy jest zawsze słabiej wydajny od wolnego. Oczywiście, są ludzie którzy sobie nie radzą, oraz idioci, którzy w systemie nieopiekuńczym a kapitalistycznym pewnie sobie by nie poradzili. To się nazywa selekcja naturalna, o czym mówił Darwin. To może jest brutalne, ale taki jest świat. Słabsze osobniki idą na dno, a silne do góry. Nie wolno pozwolić, aby (jak to jest w państwach opiekuńczych) ci niezdolni uwiesili się na tych zdolnych, bo wtedy nie ma rozwoju- wszyscy wiszą między dnem a szczytem.
Wiem że może się to wydawać brutalne, że idioci umrą, bo się potrują bez recept, czy wskutek przedawkowania narkotyków (które w mojej wizji, można by w każdym sklepie obok herbaty kupić, bo dlaczego zabraniać?), ale to w efekcie jest lepsze dla społeczeństwa, dla populacji, że idioci "odpadną z wyścigu" zamiast rozsiewać swoją głupotę i przekazywać ją w genach na przyszłe pokolenia.
-
O, przypomniałem sobie że nie do końca odpowiedziałem. Otóż zażartował Pan że dyskryminuję kobiety :) 80% normalnych, zdrowych kobiecych kobiet, ucieszyłoby się że nie musi płacić, ani iść do wojska. Oburzone byłyby feministki, ale jak już wielu udowodniło to idiotki :) Nie widzę problemu, ażeby kobiety służyły w wojsku, o ile będą potrafiły dorównać mężczyznom pod względem sprawności fizycznej i umysłowej (umysł kobiety i mężczyzny pracują inaczej, kobieta, co udowodniono naukowo, jest słabszym strategiem niż mężczyzna, za to ma lepszą pamięć), a nie jak jest teraz, że kobiety są traktowane łagodniej. To jeśli chodzi o bycie żołnierzem. Do kadry oficerskiej nie trzeba być super wysportowanym, wystarczy umieć dowodzić. Z całym szacunkiem do wszystkich kobiet, ale jakoś słabo mi się widzi, aby kobieta, potrafiła zarządzać stadem dzikich i nieokrzesanych (cechy raczej naturalne dla facetów) mężczyzn w trakcie bardzo stresujących zdarzeń jak wojna np. Tak samo ciężko mi sobie wyobrazić aby kobieta dorównała fizycznie mężczyźnie, ale oczywiście są nieliczne wyjątki. Pomijając fakt, że kobiety są raczej pacyfistkami i nie interesują się wojowaniem i armiom. Jeśli jakaś by jednak była chętna i odpowiednio umiejętna, to proszę bardzo.
A apropos to przypomniałem sobie jeszcze o tym :) Nic dodać nic ująć:
http://moraine.salon24.pl/318419,europa-kladzie-sie-do-trumny (http://moraine.salon24.pl/318419,europa-kladzie-sie-do-trumny)
-
Pozwolę sobie nie zgodzić się z bratem. Postaram się odpowiedzieć, lecz musimy przyjąć założenie że ten nasz wymarzony król-wojownik siada na tronie.
Jesteśmy biedni, z powodu wyzysku podatkowego, przez który mamy mało pieniędzy a produkty są drogie. Lekarstwo? Obniżenie podatków. Tydzień pracy nad wprowadzeniem, obwieszczeniem i uskutecznieniem. (Królowi przecież zależy żeby zmiany na lepsze postępowały).
Długi? Nie ma problemu, wystarczy sprzedać wszystkie państwowe szpitale, zakłady i inne nie potrzebne organowi państwa rzeczy po stosunkowo dobrej cenie. Kwestia kilku miesięcy. Dlaczego sprzedać? Państwowe tj. niczyje, niczyjego się nie szanuje, a jak jest prywatne to i lepiej prosperuje. Mamy na razie tyle nie potrzebnych rzeczy że ze sprzedaży tego można spłacić emerytów i wszystkie długi kraju.
Nie widzę problemu w tym, że właścicielami firm w PL są obcokrajowcy, nie ma to znaczenia. Z resztą przy wprowadzeniu wolności gospodarczej, czystego kapitalizmu, niskich podatków, ekonomiści przewidują, że do PL w ciągu kilku lat zjechałoby tyle firm z zagranicy, że brakłoby ludzi do pracy a nie miejsc pracy.
Sprzedać szpitale? Czyli za leczenie w nim będę musiał płacić. A co z tymi najbiedniejszymi? Będą musieli odrobić pańszczyznę na rzecz szpitala? A dzieci posyłane do szkół prywatnych? Dlaczego tym biedniejszym nie możemy dać szansy jak tym z rodzin bogatszych? Wydaje mi się, że Brat tylko uogólnia. Niestety nic nie jest takie proste, jak to Brat przedstawił. Problem jest złożony, bo tutaj każdy człowiek stanowi jego element. Pytanie: czy tylko człowiek, a może aż człowiek?
Nikły potencjał militarny? Ośmielę się nie zgodzić. Mamy największy potencjał militarny. Przypomnę że przy przestarzałym sprzęcie, słabej komunikacji i wielu utrudniających walkę czynnikach broniliśmy się przed Hitlerem i Stalinem przez ponad miesiąc (od 1 września do 5 czy 7 października bodajże). Natomiast Francuzi, którzy mięli większą i lepiej wyposażoną armię, dobrze wyszkolonych żołnierzy, dobrą technikę komunikacyjną etc. etc., bronili się tylko przed jednym Hitlerem, niecały miesiąc. Mówi więc Pan że nie mamy potencjału? Potencjał mamy, tylko nie inwestujemy. W państwie mądrego króla, które nie wydaje pieniędzy podatników na głupoty (jak walka z globalnym ociepleniem, zasiłki i cała masa innych bzdur) są pieniądze na to, żeby uzbrajać armię. Wtedy można myśleć o stworzeniu wojska liczącego nie blisko 150 tys. ludzi z czego ponad połowa to oficerowie, którzy zamiast strzelać to siedzą za biurkiem i wypełniają papiery, ale można stworzyć armię liczącą 500 tys. ludzi, z czego około 400 tys. to żołnierze którzy codziennie strzelają, latają, skaczą ze spadochronów, pływają etc...
A dlaczego tak długo się bronilismy przed Hitlerem i Stalinem? Polacy po 123 latach niewoli nagle odzyskali kraj. 20 lat wolności i udanej propagandy Piłsudskiego dało poczucie patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. Aż tu nagle 01.09.39 Niemcy zdobywają sobie "przestrzeń życiową". Polacy walczyli jak lwy, aby tylko znowu nie utracić wolności i własnego kraju. Dzisiaj, w czasach ogólnego "zniewieścienia", by to nie przeszło. Poza tym jestem całkowitym przeciwinikiem wojen :) Tak, jestem więc zniewieściałym produktem naszej cywilizacji i nie wstydzę się tego. Na przestrzni dziejów wystarczająco dużo krwi przelano z powodu religii, płci, rasy, ideologii czy orientacji seksualnej.
Ujemny przyrost naturalny? To wina emerytur i ubezpieczeń obowiązkowych. W momencie kiedy stanie się to kwestią dowolności, to myślący ludzie, którzy nie będą się ubezpieczać, będą mięli pieniądze na to żeby utrzymać kilkoro dzieci, wykształcić je i "wyprowadzić na ludzi", aby na starość zajęli się rodzicami. Będziemy mięli wtedy tzw. "BabyBum".
I tutaj się zgodze :)
Ogólnie sądzę że w przeciągu kilku lat, możemy stać się ważnym graczem na arenie politycznej i gospodarczej, ale do tego trzeba odważnych działań, stanowczych decyzji, a nie mozolnej, nic nie dającej i powolnej pracy, która zamiast coś zmienić, zabiera tylko ludziom masę czasu.
Dlatego sądzę, że potrzeba działań. Ważne jest także uświadamianie ludzi, choć przy dzisiejszym natężeniu głupot w TV i poddaniu ludzi takiej "emisji" do mózgoczaszki stęku bzdur, może być to trudne.
Podchodzę do tych słów sceptycznie.
Co temu jest winne? Demokracja. Od dawien dawna to wiadomo, że demokracja demoralizuje. To Demokratyczna Grecja upadła przed potęgą Republiki Rzymskiej. To demokracja stwarza gigantyczną administracje gdzie aż roi się od nierobów i pasożytów. Demokracja jest jak pasożyt na ciele społeczeństwa. Nic nie da skrobanie go po brzuszku, trzeba go szybko i stanowczo wyrwać. Owszem, będzie bolało i może powstać ranka, która zabliźni się dopiero po jakimś czasie, ale będzie to z korzyścią dla całego organizmu.
A więc Bracie Arturze marzycie o Polsce Królewskiej. I ja o takiej Polsce marzę, jestem jednak realistą, a może pesymiastą? Ale jak ta Polska powinna wyglądać? Czy król powinien mieć władze absolutną? I don't think so! Lud chce w dzisiejszych czasach współrządzić. Demokracja to rzeczywiście nienajlepszy wynalazek, ale jak dodtąd nie wynaleziono lepszego systemu. Król z pewnością powinien liczyć się z wolą ludu w myśl zasady vox populi, vox Dei, lud powinien współrządzić, król być najwyższym sędzią, ojcem i arbitrem. I to fakt, demokracja buduje biurokarcję ;)
Więc pytanie do Was: "Wolicie siedzieć i trwonić czas na dyskusje, które niewiele wnoszą? Czy może wolicie działać, coś zmienić, przyczynić się do tego, by nasz organizm (państwo) wyzdrowiał?" Niech każdy sobie odpowie sam na to pytanie.
Jak działać? Proste. Promować normalność i zachęcać do powrotu do niej. W dzisiejszych czasach mamy taką kumulację absurdów że odejście od Nich wydaje się wręcz niemożliwe a nawet nielogiczne. Sto lat temu nikt nie uwierzyłby w to, że żeby kupić lek trzeba będzie mieć zgodę lekarza a nie pieniądze. Albo że o tym czy zapnę pasy będzie decydował kto inny. Albo że aby ściąć swoje drzewo na swojej ziemi potrzebna będzie czyjaś zgoda. Albo żeby coś zbudować na swojej ziemi potrzebna będzie zgoda. Albo że aby zbudować coś w centrum, potrzebne będzie zatwierdzenie tego przez jakiegoś urzędnika architekta, Bóg raczy wiedzieć kogo. Albo że wywieszenie swastyki będzie zakazane (nie ważne z czym się ona może kojarzyć, lub co symbolizuje). Albo że aby mieć pistolet potrzebna będzie zgoda. Lub że spożywanie czegokolwiek będzie zakazane. Lub że trzeba będzie płacić ubezpieczenie, nawet jak się zakłada że nie będzie się z niego korzystało.
Wymieniać można na prawdę bez końca. Pytanie czy chcecie żyć w takim niewolniczym świecie?
Musze przyznać, że z większością się zgodzę :)
-
Bracie Arturze drogi!
Wizje i teorie, które Brat tu przedstawia są bardzo przekonywujące i swą logicznością oraz
spójnością czytelnika ujmują. Wyliczenia, kalkulacje i przykłady - wszystko to tu świetnie wygląda
i ze sobą współgra. Jest to wizualizacja państwa idealnego, gdzie wszystko jest na swoim miejscu
i jak kółka zębate w mechanizmie zegara dokładnie ze sobą współpracuje. Obawiam się jednak,
że w realu to niespecjalnie by sie sprawdziło. Brat bowiem zakłada, iż większość naszego
społeczeństwa jest na tyle inteligentna, aby w takim systemie się odnaleźć i tam funkcjonować.
Oj, wydaje mi się że nic bardziej mylnego!
Bracie! Jeśliby znieść powszechny obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego, to myślę że 30-40
procent społeczeństwa nie ubezpieczało by się wcale, a kolejne 30-40 tylko w niezbędnym
zakresie. Każdy by myślał - ja zachoruję?! Nic z tych rzeczy, inni tak owszem, ale JA? Nigdy. I co
wtedy robić z takimi ludźmi, kiedy dajmy na to spadną z drabiny i połamią kręgosłup? Zostawić
tam na miejscu aby z głodu i pragnienia zmarli, w myśl zasady jednego głupiego mniej? A co się
tyczy tych co by celowo się nie ubezpieczali, godząc się świadomie iż w przypadku jakiej
poważniejszej choroby bez opieki zostaną, to wydaje mi się że jeśliby już do tego doszło,
natychmiast przewartościowałby im sie cały światopogląd, instynkt zachowania zycia jest
bowiem tak silny, że tylko niektórzy spośród nich byliby zdolni ze stoickim spokojem stwierdzić
"dobra, byłem tego świadomy, wiedziałem ze tak mogło się stać, godzę sie z tym,
nie ma sprawy"
To samo się tyczy ubezpieczenia emerytalnego. Ja osobiście, a zapewne też i Brat, radowałbym się
niezwykle i byłbym wręcz przeszczęśliwy, kiedy z mego wynagrodzenia nie byłaby potrącana
składka na ten tragiczny ZUS, a za to wypłacana mi do ręki. Ja bym stokroć lepiej tymi pieniędzmi
zarządził, i tak je ulokował, że na starość miałbym pewnie ze dwa razy więcej. ALE to nie znaczy,
że wiekszość społeczeństwa postąpiłaby tak samo. Sądzę iż w tym przypadku, to dopiero byłby
niezły cyrk. Bowiem żeby liczyć na godziwą emeryturę na starość, odkładać systematycznie
trzeba dość spore kwoty pieniędzy, przy założeniu oczywiście iż będzie się inwestować w
aktywa tzw. bezpieczne, a przez to przynoszące mały zysk. A tu nowy telewizor kusi, nowa
pralka by się przydała, na wakacje by się pojechało fajne... I tak miesiąc od miesiaca, rok od
roku... I w efekcie za kilkadziesiat lat mamy tysiące głodnych zdesperowanych starych ludzi,
z którymi trzeba byłoby coś począć - czyli co mianowicie? wystrzelać?
Istnieje też coś takiego jak chrześcijańskia miłość bliźniego, są nakazy ewangeliczne aby ludziom
potrzebującym pomagać, pochylać się nad nimi, okazywać współczucie i miłosierdzie - stąd też
powinien wynikać (a nie z socjalizmu, czy też komunizmu) solidaryzm społeczny. Tępić należy
oczywiście wszelakich nierobów, pijaków, żuli i meneli wyłudzających pomoc, lecz ludzi naprawdę
potrzebujących należy otaczać opieką. Przecież każdego może dotknąć kalectwo, może mu
ciężko zachorować dziecko, dom jego strawić pożar może albo przez powódź zostać zalany.
I co wtedy?
A edukacja? Już mniejsza o to że byłaby płatna, jeśli to rzeczywiście miałoby kosztować 200 zł, to
tak strasznie to nie wygląda (niektórym i tak by było "korzystniej" wydać te pieniądze na coś
innego), chociaż nie wiem jaką subwencję Brat miał na myśli - bo inny jest "koszt utrzymania"
ucznia na etapie nauczania początkowego, a inny słuchacza wysokoprofilowanego technikum
na przykład. A może to średnia, zresztą nieważne, chodzi o co innego. Mam ja na myśli
obowiązek szkolny. Jak myślę, w tak liberalnym systemie zostałby on zniesiony. O! I dopiero
wtedy by się zaczęło! Nawet jeśli rodzice chcieli by za tą szkołę płacić, to wcale nie znaczy
że młodzież chciałaby tam uczęszczać. Jak wolność to wolność! I ponownie efekt: tysiące
młodych ludzi włóczących się po ulicach, odurzonych narkotykami (kupionymi u pani Basi w
warzywniaku za 5 zł), łączących się w gangi i rabujących co popadnie.
Właśnie między innymi to miałem na myśli pisząc powyżej że nakłady na policję wzrosnąć by musiały
wielokrotnie. Przecież ktoś musiałby to wszystko jakoś kontrolować i porządek zaprowadzać. Co
jakiś czas trzeba byłoby wysłać przecież trochę antyterrorystów na blokujące ulice głodne
staruszki, z okazji świąt państwowych skierować jakieś "neo-szwadrony smierci", aby oczyściły
parę kwartałów z młodzieżowych gangów... Nie wiem nawet, czy oddziały złożone z samych ludzi
by się z tym wszystkim uporały, myslę że niektórzy nie chcieliby wykonywać takich zadań.
Trzeba by tedy skonstruować jakiego robocopa, który to tą najbardziej "mokrą" robotę by
uskuteczniał. A wie Brat ile taki Robocop kosztuje? I kto miałby za niego zapłacić?
Poza tym wydaje mi się iż w takim systemie rozkwitłoby coś na kształt dziewiętnastowiecznego
drapieżnego kapitalizmu, tyle tylko że w nowoczesnej nieco orwellowskiej mrocznej wersji, czyli
totalne uzależnienie człowieka od jego pracodawcy, totalna kontrola nad nim, maksymalnie
wyśrubowane normy i rygor, oraz brak jakiejkolwiek instancji odwoławczej i kontrolnej. Czyli po
ludzku mówiąc - takie współczesne niewolnictwo. Z resztą uważam iż z czasem korporacje
prywatne i oligopole de facto przejęły by rządy nad takim państwem, marginalizując władzę
i uzależniając ją od siebie.
Może jestem czarnowidzem i zbyt mroczne i straszne wizje snuję, ale jednak trochę bym się
takiego świata bał... Idea owszem słuszna, lecz jej realizacja zbyt radykalna jak dla mnie.
A tak na marginesie Bracie. Miałem ja na myśli dyskryminację mężczyzn ;D
-
A jeśli chodzi o tereny nasze wschodnie i ich utratę, to cóżeśmy takiego złego Związkowi
Radzieckiemu uczynili, że on wobec nas tak postąpił? No chyba tylko to, że w 1920 zahamowaliśmy
pochód bolszewii na zachód. Bo innego powodu raczej sobie nie przypominam...
Teraz wyjdę na antypolaka którym nie jestem ale w okresie międzywojnia podobną politykę (może nie aż na taką skalę) prowadziliśmy w stosunku do Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Narody te były ów czas polonizowane, oraz dyskryminowane. O czym milczą polskie podręczniki do historii. Ponadto istniały obozy dla opozycji i wrogów politycznych za czasów wujka Piłsudskiego. Kolejna rzecz przemilczana przez naszą historię.
Co do Niemców to nie Niemcy na nas napadli, a hitlerowcy. Jednak po części zgadzam się z waszym zdaniem iż Polska niesłusznie utraciła kresy wschodnie. W latach 90. po upadku ZSRR była nawet możliwość odzyskania części, jednak polski rząd się tym nie zainteresował, a szkoda.
-
Bracie Augusto,
Wspólnie z bratem Pafnucym, napisaliście tak wiele że nie wiem od czego mam zacząć.
Może od kwestii armii. Też nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych, ale jak mawiał Platon (filozof powinien to wiedzieć) Si vis pacem, para bellum, czyli Chcesz pokoju, szykuj się do wojny.
Co do szpitali, faktycznie pewnej warstwy nie było by stać na leczenie się. Pomysł odpracowania szpitalowi leczenia, wcale nie byłby krzywdzący. Poza tym, istnienie grupy najbiedniejszej jest bardzo społeczeństwu potrzebne. Ludzie widzą wówczas, co może się z Nimi stać jeśli nie będą się uczyć i pracować. Jest to dużym motorem napędowym dla społeczeństwa by nie wylądować na dole drabiny społecznej. Poza tym, takim ludziom mogłyby pomagać fundacje, wolontariusze, bo oni od tego są a nie państwo!
A więc Bracie Arturze marzycie o Polsce Królewskiej. I ja o takiej Polsce marzę, jestem jednak realistą, a może pesymiastą? Ale jak ta Polska powinna wyglądać? Czy król powinien mieć władze absolutną? I don't think so! Lud chce w dzisiejszych czasach współrządzić. Demokracja to rzeczywiście nienajlepszy wynalazek, ale jak dodtąd nie wynaleziono lepszego systemu. Król z pewnością powinien liczyć się z wolą ludu w myśl zasady vox populi, vox Dei, lud powinien współrządzić, król być najwyższym sędzią, ojcem i arbitrem. I to fakt, demokracja buduje biurokarcję Mrugnięcie
Ależ bracie, lud zawsze współrządzi z królem. Król bowiem wie, że jeśli jego decyzje będą krzywdzące dla ludu, to ludzie ruszą na niego z karabinami, pistoletami, nożami kuchennymi i z tym co im w ręke wpadnę i zrobią mu pogrom. Dlatego swoje decyzje zawsze będzie musiał przemyśleć. To demokracja jest ustrojem totalitarnym a nie monarchia. To w demokracji większość narzuca swoją wolę mniejszości. To większość stwierdza że dla większości ubezpieczenia i emerytury są lepsze, wprowadza obowiązek i mniejszość traci. Jak Pan Korwin-Mikke kiedyś zażartował, to w demokracji, gdy na bezludnej wyspie jest 2 mężczyzn i 1 kobieta, mogą uchwalić, że ta Pani będzie z tymi Panami na zmianę obcować. To jest właśnie demokracja.
Odpowiadając bratu Pafnucemu odnośnie systemów ubezpieczeniowych i emerytalnych.
No cóż, ja uważam że każdy ma prawo podejmować błędne decyzje, ponieważ na błędach się uczymy. Ludzie muszą wiedzieć, że ich decyzja ponosi za sobą skutki, muszą je odczuwać. Wtedy ludzie są bardziej odpowiedzialni. Nie wolno w imię "dobra i bezpieczeństwa" odbierać ludziom wolności, świadomości i odpowiedzialności. Odbierając ludziom wspomniane swobody, robimy z nich stado baranów. Jak wszyscy pewnie wiemy, psychologowie uczą, że jeśli się kogoś traktuje jak idiotę, to ten człowiek zaczyna się w końcu zachowywać jak idiota.
Podam przykład. Jest takie zwierzątko jak jedwabnik. Z jego kokonów produkuje się jedwab. 5 000 lat temu, było to zwierze, które mogło latać, było wolne i decydowało o sobie. Odkąd odkryto jedwab, te zwierzątka stały się hodowlanymi. Żyją sobie bezpiecznie i spokojnie, ale zanikły im skrzydełka, do tego stopnia że nie mogą już latać. Są niewolne. To jest ewolucja.
Nie możemy zatem pozwolić, aby przez głupi system, ludzie utracili swoje cechy, jak wolność, rozum i wiele innych których nas socjalizm pozbawia w imię "bezpieczeństwa".
Z całym szacunkiem, ale dziwię się, że profesor prawa, nie wie o tak podstawowych zasadach jak prawo rzymskie. Volenti non fit iniuria , Dura lex, sed lex! , Pacta sunt servanda. i wiele innych.
Odpowiadając dalej o powstawaniu gangów. Mam na to starą, może troszkę średniowieczną, ale skuteczną metodę. Kary cielesne. Sądzę że kara chłosty, publiczna kara chłosty na rynku w tłumie ludzi, byłaby dostatecznym wyznacznikiem, że prawa należy przestrzegać. Dla przykładu. Jakiś gówniarz napadnie i obrabuje staruszka. Kara? 30 batów i odpracować straty. Przy karze 30 batów, skóra odchodzi od pleców i krew tryska, a następnego dnia trzeba iść i staruszkowi odpracować szkodę - strzyc trawniki, zamiatać ulice, etc... Nie sądzę, by taki delikwent ponowił swój wyczyn, chyba że jest samobójcą. Przynajmniej przez miesiąc musiałby spać na brzuchu :)
Dura lex, sed lex ! Powróćmy do tej zasady, a przestępczość się zmniejszy. Pozwólmy ludziom posiadać broń, przestępczość się zmniejszy.
Boże, błagam! Wróćmy do normalności !
-
Ekscelencjo Williamie!
Ależ przecie nikt Cię tu o antypolonizm nie posądza. Tym bardziej że to co piszesz
to prawda jest niestety. My także nie byliśmy aniołkami i wobec ludności niepolskiej
zamieszkującej te tereny, dopuszczaliśmy się różnych niegodnych czynów. Cóż -
żaden człowiek nie jest idealny, w każdej społeczności znajdą się "czarne owce"
które mącić będą.
Wiem jedno tylko. Mimo wszystkich przykrości, jakich to z naszej strony te ludy
doświadczyły, mimo wszystkiego co tam się wtedy działo smutnego, to i tak sądzę
iż owe narodowości tam mieszkające o niebo lepiej miały, niż ich pobratymcy po
sowieckiej stronie.
A dalsza część postu Waszego?
Ponadto istniały obozy dla opozycji i wrogów politycznych za czasów wujka Piłsudskiego.
Zgadza się. Polacy także swój obóz koncentracyjny za sanacji posiadali. Proszę poczytać o
Berezie Kartuskiej. Włos się jeży na głowie, ale tak było niestety. Także obóz w Łambinowicach
po drugiej wojnie światowej. Kolejna niechlubna karta w polskiej historii. Nie wolno tego
skrywać i zatajać, należy o czasach tych pamiętać, aby nigdy w przyszłości takie wydarzenia
już miejsca nie miały.
-
Odpowiem Bratu Arturowi.
No cóż, ja uważam że każdy ma prawo podejmować błędne decyzje, ponieważ na błędach się uczymy.
Ja osobiście uważam iż umiejętność uczenia się na błędach w naszym kraju posiadają nieliczni.
Jest to cecha bardzo, ale to bardzo rzadko spotykana wśród przedstawicieli naszego Narodu.
Ludzie muszą wiedzieć, że ich decyzja ponosi za sobą skutki, muszą je odczuwać.
To owszem, wiedzą oczywiście i skutki owe odczuwają, lecz z powodu braku umiejętności uczenia
się na błędach, ciągle podejmują te same złe decyzje i cały czas odczuwają te same przykre skutki.
Wtedy ludzie są bardziej odpowiedzialni.
Wobec powyższego teza ta staje się bezprzedmiotowa.
Odbierając ludziom wspomniane swobody, robimy z nich stado baranów.
Nie bardzo rozumiem jak z barana można zrobić barana, kiedy on już tym baranem jest?
Z całym szacunkiem, ale dziwię się, że profesor prawa, nie wie o tak podstawowych zasadach jak prawo rzymskie. Volenti non fit iniuria , Dura lex, sed lex! , Pacta sunt servanda. i wiele innych.
Profesor prawa??? To o mnie? Bracie drogi, jedyny dyplom jaki posiadam, to ten:
http://img27.imageshack.us/img27/5482/papieryx.jpg
A tych wyrazów nie po polsku, to rzeczywiście nie rozumiem. Czy przypadkiem nie są
to jakieś przekleństwa w narzeczu indian Hopi?
-
Bracie Augusto,
Wspólnie z bratem Pafnucym, napisaliście tak wiele że nie wiem od czego mam zacząć.
Może od kwestii armii. Też nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych, ale jak mawiał Platon (filozof powinien to wiedzieć) Si vis pacem, para bellum, czyli Chcesz pokoju, szykuj się do wojny.
Pokój, wojna... Co to znaczy? Ludzie posiadający rozum i intelekt nie wybierają tylko i wyłączenie rozwiązań siłowych, to było dobre za czasów, gdy jeszcze nasi przodkowie siedzieli na drzewach. Wszelka wojna, nawet gdyby była poprzedzona najwspanialszymi ideałami zawsze niesie ze sobą ból i cierpienie.
Co do szpitali, faktycznie pewnej warstwy nie było by stać na leczenie się. Pomysł odpracowania szpitalowi leczenia, wcale nie byłby krzywdzący. Poza tym, istnienie grupy najbiedniejszej jest bardzo społeczeństwu potrzebne. Ludzie widzą wówczas, co może się z Nimi stać jeśli nie będą się uczyć i pracować. Jest to dużym motorem napędowym dla społeczeństwa by nie wylądować na dole drabiny społecznej. Poza tym, takim ludziom mogłyby pomagać fundacje, wolontariusze, bo oni od tego są a nie państwo!
Nadal jednak nie powiedział mi Brat, co zrobiłby z ludźmi nieuleczalnie chorymi. Są wszak i tacy, którzy rodzą się z nieuleczalnymi wadami i całe swoje życie spędzają przykuci do szpitalnego łóżka, co z nimi? Też mają odpracowywać pańszczyznę na rzecz szpitala? A może pozbądźmy się ich? śmierć zawsze mniej kosztuje.
A więc Bracie Arturze marzycie o Polsce Królewskiej. I ja o takiej Polsce marzę, jestem jednak realistą, a może pesymiastą? Ale jak ta Polska powinna wyglądać? Czy król powinien mieć władze absolutną? I don't think so! Lud chce w dzisiejszych czasach współrządzić. Demokracja to rzeczywiście nienajlepszy wynalazek, ale jak dodtąd nie wynaleziono lepszego systemu. Król z pewnością powinien liczyć się z wolą ludu w myśl zasady vox populi, vox Dei, lud powinien współrządzić, król być najwyższym sędzią, ojcem i arbitrem. I to fakt, demokracja buduje biurokarcję Mrugnięcie
Ależ bracie, lud zawsze współrządzi z królem. Król bowiem wie, że jeśli jego decyzje będą krzywdzące dla ludu, to ludzie ruszą na niego z karabinami, pistoletami, nożami kuchennymi i z tym co im w ręke wpadnę i zrobią mu pogrom. Dlatego swoje decyzje zawsze będzie musiał przemyśleć. To demokracja jest ustrojem totalitarnym a nie monarchia. To w demokracji większość narzuca swoją wolę mniejszości. To większość stwierdza że dla większości ubezpieczenia i emerytury są lepsze, wprowadza obowiązek i mniejszość traci. Jak Pan Korwin-Mikke kiedyś zażartował, to w demokracji, gdy na bezludnej wyspie jest 2 mężczyzn i 1 kobieta, mogą uchwalić, że ta Pani będzie z tymi Panami na zmianę obcować. To jest właśnie demokracja.
Demokracja = socjalizm. Często ostanio słyszę takie poróżwnania, w szczególności wśród towarzystwa w jakim się obracam. Nie przeczę, demokracja jest źródłem wyzysku i biurokacji, ale niech Brat mi pokaże i opiszę ustrój, który byłby lepszy od demokracji. Król musi współrzadzić z ludem w sposób demokatyczny, inaczej sobie tego nie potrafię wyobrazić. Obawiam się, że jest Brat idealistą. Idea jest piękna, ale pozostaje tylko ideą.
-
Bracie Augusto!
Nadal jednak nie powiedział mi Brat, co zrobiłby z ludźmi nieuleczalnie chorymi. Są wszak i tacy, którzy rodzą się z nieuleczalnymi wadami i całe swoje życie spędzają przykuci do szpitalnego łóżka, co z nimi? Też mają odpracowywać pańszczyznę na rzecz szpitala? A może pozbądźmy się ich? śmierć zawsze mniej kosztuje.
Mi się tam wydaje, iż Brat Artur na to już rzeczowo, retorykalnie i niepoetykalnie odpowiedział ;D
Oczywiście, są ludzie którzy sobie nie radzą, oraz idioci, którzy w systemie nieopiekuńczym a kapitalistycznym pewnie sobie by nie poradzili. To się nazywa selekcja naturalna, o czym mówił Darwin. To może jest brutalne, ale taki jest świat. Słabsze osobniki idą na dno, a silne do góry.
-
Z całym szacunkiem, idea pacyfizmu jest słowem idiotyczna :) Jak najbardziej popieram pokojowe rozwiązywanie konfliktów, ale armia musi istnieć jako zabezpieczenie, jako pokrycie dla naszych słów. Proszę mi wytłumaczyć, jak zamierza Pan przeciwstawić siłę słowa, karabinom kilku milionów chińskich i koreańskich żołnierzy? Lub innego rodzaju potencjalnie wrogich wojsk?
-
REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA*REKLAMA
(http://img94.imageshack.us/img94/5018/zykklonb.jpg)
EMERYCI I RENCIŚCI, UMIERAJCIE PRZED TERMINEM,
WSPOMAGAJCIE PAŃSTWO CZYNEM!
Przepraszam Brata Artura za moje dość specyficzne poczucie humoru. ;)
-
Bracie Arturze!
Proszę mi wytłumaczyć, jak zamierza Pan przeciwstawić siłę słowa, karabinom kilku milionów chińskich
i koreańskich żołnierzy? Lub innego rodzaju potencjalnie wrogich wojsk?
Bracie drogi umiłowany, w takim przypadku pozostałoby się nam jedynie modlić, niestety,
a nie próbować przeciwstawić militarnie...
-
Bracie Arturze!
Proszę mi wytłumaczyć, jak zamierza Pan przeciwstawić siłę słowa, karabinom kilku milionów chińskich
i koreańskich żołnierzy? Lub innego rodzaju potencjalnie wrogich wojsk?
Bracie drogi umiłowany, w takim przypadku pozostałoby się nam jedynie modlić, niestety,
a nie próbować przeciwstawić militarnie...
Problem w tym, że człowiek stwarza sobie problemy. Stworzył pieniadze, karabiny i bomby atomowe. Po co?
-
Bracie Augusto! Po co? Człowiek stworzył to wszystko, aby ułatwić sobie życie przecie ;D!
-
Bracie Augusto, proszę mi nie mówić, że powinniśmy się cofnąć w rozwoju :) Pieniądze i broń jest ważnym elementem w kształtowaniu się naszej kultury i cywilizacji. Nawet Pan Bóg używa ludzkiej broni w ludzkich rękach, chociażby poprzez Naród Wybrany, który miał zabijać pogan w Ziemi Obiecanej :)
A co do emerytów, Bracie Pafnucy, to nie byłbym aż za takimi skrajnymi rozwiązaniami. Mam zupełnie inny sposób na pozbycie się problemy z emerytami- zlikwidowanie przymusu emerytów. Wówczas większość nie będzie płaciła składek emerytalnych (i dobrze) i nie będzie mogła się mienić emerytami (jak to niegodnie brzmi, fe ;/), a co najwyżej starcami (to brzmi mądrze i majestatycznie). Jestem stanowczo zwolennikiem rozwiązania tzw. po Bożemu, tzn. aby na starość wziąć rodziców do siebie do domu pod opiekę. To stanowczo lepiej, aby taka starsza babunia, siedziała w domu pełnym ludzi, pośród gromadki wnucząt, niż miałaby sama za marne grosze ledwo koniec z końcem związać. W domu pełnym ludzi aż żal umierać, ale człowiek nie czuje się samotny, a jak taki emeryt sam siedzi cały boży dzień, to pewnie i o śmierć się modli, a nawet jak umrze to go w 3 tygodnie później znajdą. Czy to nie jest lepsze rozwiązanie, zabrać do siebie swoich rodziców, zamiast kazać im w niegodny sposób żyć jako emeryt? Nie wyobrażam sobie innej sytuacji, niż zająć się swoimi rodzicami kiedyś na starość, jak już nie będą w stanie pracować :) Taka kolej rzeczy bracia.
-
Pozwólcie Bracia, że i ja włączę się do tej dysputy, która już jakiś czas temu zboczyła z głównego toru tematycznego. Moim zdaniem(czytając wcześniejsze wypowiedzi w tym temacie) każdy z piszących ma swoje racje, ja postaram się odnieść do tematu. Uważam że ziemie, które przez większość czasu w swojej historii(i nie mówię tutaj o stosunku 51% do 49%) były rządzone bądź pod władaniem naszego narodu winny zostać uznane jako część ziem Polski. Z drugiej strony każda nacja winna mieć swą suwerenność i tutaj powstaje swoisty pat w moim rozumowaniu. Jednakże dziwne jest że największe organizacje międzynarodowe raz uznają suwerenność jednych innym razem nie. Jednakże godząc się na swoistą wolność każdej nacji rozdrabniamy coraz bardziej państwa i jestem tutaj skłonny stwierdzić że mniejsze państwa to zazwyczaj słabsze państwa. Podkreślam zazwyczaj.
-
Czcigodni Bracia.
Nie ma co się rozwodzić czy kresy winny być polskie czy nie. Faktem jest, że Lwów przez wiele wieków był miastem polskim, a kresy należały do Rzeczypospolitej. Polska utraciła te ziemie, a odzyskanie ich jest raczej nie realne. Polska w zamian za kresy uzyskała uprzemysłowiony Śląsk oraz Pomorze. Coś za coś, takie są uroki wojny jedni tracą drudzy zyskują.
-
Odpowiem jeszcze bratu Arturowi :)
Co do broni. Czy naprawdę Brat popiera kompletną depenalizację posiadania jakiejkolwiek broni?
Jeśli tak, to w takim razie należałoby zaprzestać zabraniać ludziom gromadzenia materiałów
wybuchowych i konstruowania bomb w piwnicach (jak to czasami w telewizji pokazują, ewakuacja
bloku, te sprawy) Lub też amatorskich badań nad bronią biologiczną i chemiczną (oj, na pewno jakiś
zdolny i kreatywny, w tych naukach biegły uczeń - olimpijczyk by się znalazł, i pobawić zechciał ;D)
Albo prywatnego posiadania materiałów rozszczepialnych. Ha! Wiem co Brat teraz powie! A niech
człowiek ma te materiały, niech nawet z nich bombę jądrową zbuduje i ją w centrum miasta zdetonuje.
Ma do tego prawo. Jeśli coś jednak uszkodzi tym wybuchem, jaką szybę wybije czy coś, to my wtedy
go szybko złapiemy oraz przykładnie i sprawiedliwie ukarzemy. - Dura lex sed lex (Przepraszam
Patriarchę za użycie przekleństwa w narzeczu Hopi ;))
A co do losu ludzi starszych. Bracie najdroższy. Proszę przypomnij sobie moje słowa.
mozolna praca u podstaw, nauka patriotyzmu, historii i wiary katolickiej - tak, wiary, a nie "religii" i
bezmyślnego wklepywania formułek. Także walka z konsumpcjonizmem i wyścigiem szczurów,
lewactwem i anarchią, stopniowe zmienianie świadomości ludzkiej i budowanie społeczeństwa
prawdziwie obywatelskiego.
Myślę iż właśnie takie postępowanie pomału przywróciłoby prawidłowe znaczenie słowa "rodzina".
A czy ktoś się ubezpiecza, czy nie - to nie ma tu nic do rzeczy. Jeśliby nie było takiego obowiązku -
mądry inwestowałby sobie na własną rękę, głupi zaś nie robił nic i wszystko przejadał. Jeśliby oni
nie mieli, lub co też bardziej prawdopodobne, nie umieli odpowiednio wychować swych dzieci,
na starość byliby jednakowo samotni... Tu problem tkwi w mentalności ludzkiej Bracie, niestety...
A jeszcze co do kar cielesnych i "walk z gangami" ;)
Bracie, to co Brat postuluje to niestety jest leczenie skutków a nie przyczyn. W dodatku leczenie
nieskuteczne, jak sądzę. Bo czy w dawnych czasach, kiedy to stosowano kary cielesne, o wiele, wiele
drastyczniejsze od tych proponowanych przez Brata, przestępczośći w ogóle nie było, lub też była ona
od obecnej mniejsza? Nie sądzę.
Myślę że takie metody zaogniłyby tylko wzajemną nienawiść po oby stronach barykady, bowiem agresja
w odpowiedzi na agresję, musi skutkować jeszcze większą agresją i chęcią odwetu. Bracie, bicie kogoś,
a tym bardziej czynienie tego publiczne odziera człowieka z godności, wystawia na pośmiewisko.
Człowiek taki nie odczuwa tego jako sprawiedliwej kary, z którą mógłby się pogodzić i ją
zaakceptować, ale postrzega to jako zemstę, wobec której należy się odwet. I kółko się zamyka.
Kara, Bracie, może (a nawet powinna) być dotkliwa i dolegliwa, ale żeby była skuteczna musi być
wykonywana w sposób godny. Chociaż w co niektórych przypadkach z życia wziętych, to bym był
w stanie metody Brata nawet wbrew sobie poprzeć. ;D
A jak za to "leczyć" przyczyny? Spójrz Bracie na mój powyższy cytat. Do tego problemu
też doskonale pasuje :D
-
Czcigodni Bracia.
Nie ma co się rozwodzić czy kresy winny być polskie czy nie.
Z jednej strony się zgodzę z drugiej niekoniecznie od tego jest to "forum romanum", aby dyskutować o sprawach ważnych i tych trochę mniej. Bez tego ta inicjatywa zwana PKR umrze czyż nie?
-
Najumiłowańszy Bracie Ambroży! Jesteś tu nowy i widzę że jeszcze pewnych prawideł obowiązujących
w Państwie naszym twa Osoba do końca nie rozumie. Zatem zechciej proszę, abym jako bardziej
doświadczony już, lecz przecie ciągle nowy mieszkaniec w pewnych kwestjach Cię po Bratersku
oświecił.
Otóż Bracie. W sprawie powyższej zechciał się wypowiedzieć sam Patriarcha. I z jego słów jasno wynikało
abyśmy na ten temat dyskusję już zakończyli. A Patriarcha, Bracie, jest u nas Osobą najdostojniejszą,
z jego słowami się nie dyskutuje, nie polemizuje, każde jego życzenie powinno być traktowane jako
rozkaz, jest On władcą Absolutnym Państwa naszego.
I właśnie, moim zdaniem, stąd bierze się siła i stabilność Rotrii, Bracie.
-
W takim razie niech życzeniom Jego Świątobliwości stanie się za dość. Skończmy tą dyskusję. Każdy z nas ma swoje racje i swoje idee, w które wierzy. I niech tak zostanie ;)
-
Ja myślę Książę, iż należałoby naszego gościa z Rzeczypospolitej na zamek Bari zaprosić,
wołu upiec, beczkę najprzedniejszego wina z piwnic wytoczyć i wręczajac wielmożnemu
kulawkę - ucztę rozpocząć!
-
Umiłowani Bracia!
Nie chcemy byście czuli się skrępowani w wymienianiu waszych poglądów, liczymy jedynie, iż każda wasza konwersacja będzie na wysokim poziomie godnym rotryjskiego duchownego oraz obywatela. Wierzymy, iż takich ciekawych dysput będzie więcej. Czasami jednak pewne kwestie prowadzą do niezgody i niepotrzebnych niesnasek. Czcigodni Bracia mamy nadzieję, że nasza wcześniejsza wypowiedź nie została odebrana jako atak na wolność słowa.
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/Aleksander III
Biskup Rotrii, etc.
-
Umiłowany Ojcze, ja słowa Wasze odebrałem jako wyraz troski o ład, porządek i pokój na forum, oraz
zalecenie aby tę bezowocną dyskusję ukrócić, ponieważ mimo wzajemnej wymiany racji i argumentów,
nadal twardo obstajemy przy swoim, i widać że żaden innego poglądów jako swoich nie przyjmie.
Dzielą nas bowiem olbrzymie różnice w postrzeganiu świata i światopoglądzie.
Że tak pokrótce to ujmę i usystematyzuję. Otóż. Socjalizm zakłada że wszyscy ludzie są głupi totalnie,
nie myślą kompletnie, i powinnością urzędników jest nimi kierować i za rączkę prowadzić,
"aby żyło sie lepiej" :D
Ideologia liberalna (którą to popiera Brat Artur) twierdzi zaś, iż zdecydowana większość ludzi potrafi
zadbać o własne interesy sama, państwo powinno kompletnie przestać się interesować człowiekiem jako
takim, bo on sam doskonale da sobie radę. A jakiś tam minimalny marginesik, co to sobie jednak nie
poradzi? No cóż, takie życie. (zresztą oni pewnie i tak menele i pijacy)
A moje postrzeganie jest gdzieś pośrodku. Są ludzie mądrzy i inteligentni którzy by sobie bez
jakiegokolwiek interwencjonizmu państwowego doskonale poradzili - ba, w państwie naprawdę
liberalnym by wreszcie odetchnęli (chociaż tu mam duże zastrzeżenia odnośnie modelu
gospodarczego), ale jest też olbrzymia rzesza - w polsce tak na oko - połowa, (jak nie lepiej)
ludzi którzy w takim ustroju prędzej czy później pomarłaby z głodu lub chorób. (między innymi
to wina socjalizmu właśnie, i tak przez niego ukształtowanego społeczeństwa)
I na to ja, jako chrześcijanin wyrazić zgody oczywiście nie mogę. Bo przecie muszę się do nakazów Pana
mojego Jezusa Chrystusa stosować. Czy mi się to podoba czy nie, czy to będzie dla mnie na tym
świecie korzystne czy nie. A w ewangeliach jest jak wół napisane (nie będę przytaczał przykładów,
jest ich cała masa) że należy miłować bliźniego swego jak siebie samego! Przepraszam Brata Artura,
ale ja sobie bardziej cenię przyszłe swoje życie wieczne w raju, niźli kilkadziesiąt lat spędzonych na
marnym ziemskim padole, wraz tymi wszystkimi ziemskimi dobrami materialnymi, pieniędzmi,
majątkami etc. Może to się wydawać na dzisiejsze czasy głupie i niedorzeczne, ale ja tak właśnie
uważam, i nic na to nie poradzę.
Co nie znaczy oczywiście że poglądów, czy też Osoby Brata Artura nie szanuję, wręcz przeciwnie!
Jest dla mnie zaszczytem iż poznałem i mam przyjemność dyskutować z tak wytrawnym intelektualnie
interlokutorem! Dziękuję Bracie Arturze!
A tak na marginesie. Niezmiernie ciekaw jestem poglądów stricte gospodarczych Brata, które to myślę
ważniejsze są od wszystkiego, nad czym tu do tej pory rozprawialiśmy. Ale to może przedyskutować
w innym temacie...
-
Nie sądzę, by należało zaśmiecać forum, myślę że powinniśmy pisać dalej tu, jedynie zmieniając temat dyskusji :)
Co do polityki społecznej. Pięknie Brat przedstawił moje poglądy i pięknie powiedział o chrześcijaństwie. Zgadzam się z bratem, że ludziom słabszym (z chrześcijańskiego punktu widzenia) należy pomóc. Nie jest jednak pomocą, kiedy ktoś zabierze mi w podatkach i różnych składkach 100 zł i da je żebrakowi. Nie mam ja wtedy zasługi. Dobry uczynek jest wtedy, kiedy ja sam wyjmę 100 czy 200 zł z portfela i dam komuś w potrzebie. Jak mam jednak to zrobić, gdy państwo mnie okrada na milion sposobów? Nie mam ani dobrych uczynków ani kasy na koncie. Nie dość że zabiera się mi około 40 % moich pieniędzy, to jeszcze wszystko co chciałbym kupić, poprzez podatki różnorakie, kosztuje też 40% więcej niż powinno. Po prostu mnie nie stać. W ustroju wolnym, dostałbym więcej pieniędzy, mniej bym wydał i miałbym nadwyżkę na pomoc potrzebującym :)
Co się tyczy gospodarki. Jestem za totalną wolnością rynku. Dlaczego? Jest masa dowodów, że wolnych rynek rozwija się stanowczo szybciej niż rynek kontrolowany. Stany Zjednoczone w XIX wieku osiągały wiele dzięki wolności rynkowej. To Amerykanie pierwsi jeździli samochodami, jako jedni z pierwszych podróżowali w kosmosie. Idźmy dalej. Kraje azjatyckie wiodą prym aktualnie, dzięki liberalnemu modelowi rynkowemu. Jestem za zerową ingerencją państwa w gospodarkę, czy to poprzez regulacje czy normy, SANEPID'y i inne głupoty. Volenti non fit iniuria !
-
Owszem, Bracie, co do obniżenia podatków, to ja się z tym zgadzam oczywiście. Jeno nie tak radykalnie
jak Brat :) Ja uważam, iż powinno się zmniejszać wydatki budżetowe poprzez walkę z durnościami
(np taki Senat -po co on tak naprawdę istnieje?, albo po co nam tylu posłów w sejmie? Po co tylu
generałów w wojsku?), i marnotrawstwem państwowych pieniędzy (np przez wypłacanie odszkodowań
z publicznych pieniedzy za osobiste błędy różnej maści biurokratów i urzedników, hojne dawanie
rozmaitych zasiłków osobom które wcale tego nie potrzebują, nieudolność w urządzaniu przetargów
publicznych (sztandarowy przykład - zakup myśliwców F-16, albo te nieszczesne autostrady),
i ogólnie takiego lekceważącego podejścia przez decydentów do wydawania naszych
wspólnych pieniędzy)
A z resztą. Jak można wymagać od takich polityków często po rolniczej zawodówce, albo czymś
podobnym, aby mieli pojęcie o makroekonomii i finansowym zarządzaniu państwem...
Kłaniają się uroki naszej demokracji, niestety...
Co do pomagania najbardziej potrzebującym, to nadal uważam, iż w tej dziedzinie najlepiej sprawdziłoby
się Państwo. Lecz Państwo w osobie kompetentnych, fachowych i odpowiedzialnych ludzi (np księży z
Caritasu - dlaczego nie?), którzy tę pomoc rozdysponowywaliby wśród obywateli najbardziej
potrzebujących. Ty Bracie, mimo najszczerszych chęci nawet, nie zawsze dotarłbyś do takich osób,
nie zawsze wiedziałbyś jak im tej pomocy udzielić i czy ona jest im w ogóle potrzebna.
A na to tylko czekają różni "biedni" cwaniaczkowie spod budki z piwem.
Istnieją też oczywiście rozmaite organizacje charytatywne, które też się tym problemem zajmują,
lecz funkcjonowanie ich jest często niestabilne, opierają się bowiem one na dobrowolnych datkach
ludności, a przez to raz mają więcej pieniedzy, a raz mniej.
Przechodzac jednak do meritum, czyli do gospodarki.
Jestem oczywiście takiego samego, jak i Brat zdania, że nic tak skutecznie nie hamuje gospodarki
(oprócz potężnych podatków i głupiego prawa oczywiście) jak niejasne, różnorako interpretowane
przez poszczególnych urzędników przepisy podatkowe, obowiązek pielgrzymki po stu urzędach w celu
założenia najprostszej nawet działalności gospodarczej, dalej - bezsensowne, niczemu nie służące
ograniczenia, nakazy i zakazy, lub też niekończące się korowody kontrolerów z przeróżnych
dziwacznych instytucji. - Tak, z tym się oczywiście nie zgadzam, i uważam iż z patologiami tymi
powinno sie walczyć bezwzględnie.
Ale Bracie! Mi chodziło o co innego! Np o zakres własnosci gospodarczej, czy wszystko powinno być
prywatne? Strategiczne, kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa przedsiębiorstwa
również? A ochrona praw pracowniczych - z tego też rezygnujemy totalnie? A polityka mieszkaniowa
i "lewackie" hasło "mieszkanie prawem, nie towarem"?
A jeszcze co do żebraków. Jesli chodzi o mnie, to ja nie tylko im nic nie daję, ale chętnie pozabierałbym
im to co mają. Za karę. W olbrzymiej większości są to bowiem ludzie zdolni do pracy, lecz gnuśni i
leniwi. Cechuje ich za to niebywały spryt i wyrachowanie, który to w perfidny sposób wykorzystują,
aby na miłosierdziu ludzkim żerować. Może nieco generalizuję, lecz takie mam odczucia.
Och za długo piszę na poważnie. Zauważyłem u siebie taką dziwną przypadłość. Po napisaniu
dziewiątego - dziesiątego akapitu tekstu w temacie ważkim jakim, zaczynam odczuwać swego rodzaju
niepokój i delikatne lęki. ;D Aby to zniwelować muszę napisać głupotę. ;) Zastanawiam się jak temu
zaradzić. Może czas zrobić sobie autolobotomię? :D
-
(np taki Senat -po co on tak naprawdę istnieje?, albo po co nam tylu posłów w sejmie? Po co tylu
generałów w wojsku?)
Senat jest potrzebny, w liczbie około 40 osób, by doradzał królowi, Sejm całkowicie do zlikwidowania, a wojskiem ktoś przecie musi dowodzić. Jednakże tych dziadków skierowałbym do odpoczynku, ew. na jakieś doradztwo, a miejsce zwolnił młodym oficerom. Wojsko musi być sprawne, ponieważ jak mawiał Platon Si vis pacem, para bellum !, czyli Chcesz pokoju, szykuj się do wojny!
Nie będę poruszał kwestii polityki społecznej, bo nie to jest istota rozmowy. Skupię się na odpowiedzi na zagadnienia tyczące się gospodarki.
Osobiści sądzę, że nawet te strategiczne sektory powinny być sprywatyzowane. Będą one stanowczo lepiej zagospodarowane przez osobę, której zależy na zyskach, a zależy osobie prywatnej, nie urzędnikowi. Jak mówiłem, państwo powinno się skupiać na następujących sektorach moim zdaniem:
-Ministerstwo Sprawiedliwości (egzekucja prawa, sądy)
-Ministerstwo Spraw Wew. (mała administracja, policja)
-Ministerstwo Spraw Zagr. (dyplomacja, ambasady)
-Ministerstwo Wojny (wojsko)
-Ministerstwo Skarbu i Finansów (zarządzanie pieniędzmi i majątkiem państwowym)
* ew. Ministerstwo Kultury (muzea, dorobek narodowy) - tutaj sam się waham, ale bardziej na plus niż na minus :)
Nie sądzę by kontrola gospodarki w jakimkolwiek zakresie była komukolwiek potrzebna :)
Co brat sądzi na ten temat?
PS.: Mnie też się świetnie z bratem rozmawia. Dziękuję, jest brat na prawdę dobrym rozmówcą. Mało jest takich :)
-
Bracie drogi!
Osobiści sądzę, że nawet te strategiczne sektory powinny być sprywatyzowane. Będą one stanowczo lepiej zagospodarowane przez osobę, której zależy na zyskach, a zależy osobie prywatnej, nie urzędnikowi.
Ano widzi Brat. Owemu właścicielowi zależy przede wszystkim na zyskach, a nie na interesie państwa
i obywateli. Czy nie sądzi Brat że oddanie takich kluczowych gałęzi gospodarki wyłącznie w ręce
prywatne nie spowoduje w dalszym okresie czasu zagrożenia dla państwa? Często bowiem firmy
takie są na rynku monopolistami, i to takimi których monopol trudno jest z przyczyn technicznych
przełamać (np firma zarządzająca torami kolejowymi, albo właściciel sieci energetycznych), czyż
wtedy szefostwo firmy takiej nie będzie posiadać większej władzy nad danym krajem niźli rząd jego?
Oczywiście pośrednio, ale jednak? A co by było jeśliby właściciele owi sprzedali swe udziały
innemu zagranicznemu koncernowi, będącemu własnością państwa wrogiego?
Wiesz Bracie, jeśli w jednym sklepie będzie drogo, to pójdziesz do innego, lecz jeśli przyjdzie Ci z
prywatnego zakładu energetycznego zawiadomienie (a pewnie przyjdzie, bo ten sektor już
sprzedaliśmy) że od jutra masz płacić dwa razy tyle za energię, bo właściciel sobie tego tak
zażyczył (analogicznie może być np z wodą lub ściekami) to chyba nie będziesz miał innego
wyjścia jak płacić, niestety... ;D
A co do senatu, to miałem na myśli ten dzisiejszy, obecny ;)
-
Na wolnym rynku, nawet monopole muszą mieć konkurencyjne ceny, by móc pozostać monopolem. Wiadomo że monopolistę stać na to żeby proponować cenę niższą od małego przedsiębiorcy. Więc aby nie pojawiła się im konkurencja, będą musieli proponować konkurencyjną cenę. Gdyby przekroczyli pewien prób, ludzie zaczęli by kupować agregaty prądotwórcze lub znaleźliby masę innych rozwiązań :)
Polecam także artykuł o wolności rynkowej:
http://moraine.salon24.pl/318419,europa-kladzie-sie-do-trumny (http://moraine.salon24.pl/318419,europa-kladzie-sie-do-trumny)
-
Hmm... Chyba nie bardzo zrozumiałem wypowiedź Brata. Monopolista to monopolista. Rozumie się samo
przez się, że nie posiada on konkurencji, a jeśli nawet jakakolwiek próbowałaby się pojawić, to on tak
steruje rynkiem, że dusi ją w zarodku. Bracie umiłowany! Dla monopolu jedyną barierą, jedynym
ogranicznikiem apetytów takiego koncernu jest kres wydolnośći finansowej ludzi odnośnie odbioru
jego produktów/usług. Albo jakieś ograniczenia z zewnątrz, ale zakładamy że w naszym
hipotetycznym państwie liberalnym takowych nie ma. ;)
Weźmy tak za przykład wielkie koncerny farmaceutyczne i produkowane przez nich specyfiki na bardzo
rzadkie choroby, raka etc, często się słyszy że taka terapia kosztuje setki tysięcy, miliony euro -
dlaczego, się pytam? Ano dlatego że koncern taki jest monopolistą w produkcji konkretnego leku,
nikt inny nie potrafi (albo z uwagi na patenty nie może) produkować czegoś podobnego.
A popyt kształtuje podaż przecie. I ceny oczywiście.
A odnośnie agregatów prądotwórczych. Czy wyobraża sobie Brat użycie takiego urządzenia np w
mieszkaniu na ósmym piętrze w wieżowcu? :D Oj, myślałem że to ja tu mam najdziwniejsze poczucie
humoru - a tu proszę. :D Na to wygląda, że się niestety myliłem ;D A tak poza tym - śmieci, ścieki?
Do reklamóweczek, i przez okno? Oj, Bracie, to nieekologiczne. I oprócz tego, proszę pamiętać,
zapachy mają to do siebie że zazwyczaj unoszą sie ku górze niestety... :D
Albo prościej. Wykupić by mógłby przecie taki koncern energetyczny prawa do patentów, i ograniczyć
przez to produkcję tychże agregatów. I po krzyku :D
Poza tym do takiego agregatu potrzebne jest paliwo. A co będzie jeśli producent energii umówi się z
producentem paliw w taki sposób: Wy producencie paliw nie sprzedajecie benzyny inaczej niż
bezpośrednio do baków samochodów, a my w zamian nie będziemy np ładować prądem
elektrycznych pojazdów. I co wtedy? :D
A tu takie coś żartobliwe. Wiem, wiem, przyczyny inne ale skutki podobne.
http://www.youtube.com/watch?v=yWrwlXZJJ5o
I jeszcze co do artykułu poleconego przez Brata.
Gurgaon rozwijał się poza mackami zarządzanego przez nieefektywne władze jednego z najbardziej skorumpowanych krajów świata.
Ano właśnie Bracie. A co by było, gdyby te władze były światłe, uczciwe i kompetentne? Czy też różnice
między tymi enklawami byłyby aż tak duże? Czyż nie lepiej byłoby wyrzucić to całe dotychczasowe
nieudolne biurowo - urzędnicze tałatajstwo (biurwy i biurfonsów, jak ja to nazywam ;D) na zbity pysk
(przepraszam za mocne określenia) i zastąpić ich ludźmi normalnymi (ale może tam takich brak,
tego nie wiem) niźli budować obok taką hiperliberalną "osadę"?
A tak pozatym sądzę, iż miejsce to stało się "oazą" dla jeno najbogatszych, wszyscy inni musieli się
stamtąd prędzej czy później wynieść niestety.
I tu mamy problem. Bowiem w tym przypadku wszyscy którzy "nie pasowali" do nowego Gurgaon,
pewnie wrócili z powrotem do tego Faridabad'u. ALE jeśli wprowadzilibyśmy takie regulacje na terenie
całego kraju, to gdzie oni mieli by się oni wynosić? Do slumsów jeno, albo na cmentarz. ;D
I czy to jest postępowanie po chrześcijańsku?
-
Widzę jest brat zwolennikiem teorii spiskowych. Rzeczy o których brat mówi są niemożliwe do zrealizowania. Nie da się stworzyć tak wielkiego monopolu żeby sięgał na tyle wielkich gałęzi. Mamy zbyt wiele koncernów naftowych. W wolnym rynku monopole mają ciężko, zbyt wielu "maluchów" próbuje się wybić i oferuje konkurencyjne warunki :) Te agregaty to był tylko przykład. Ludzkość już wielokrotnie udowodniła że jest pomysłowa. Człowiek który wymyśliłby coś co mogłoby złamać monopol, nie sprzedałby patentu, gdyż wiedziałby że to nieopłacalne :) O stabilność wolnego rynku się nie boję :D
A co do biedoty. To jak już gdzieś mówiłem- od pomagania są instytucje charytatywne a nie państwo :)
-
Oj Bracie Arturze!
Obawiam się, że jednak da się, tylko obecne uwarunkowania gospodarczo - polityczne na to nie
pozwalają. Co do dużej liczby koncernów naftowych - Bracie! A dlaczegóż one mają ze sobą
konkurować! Umawiają się co do ceny sprzedawanego produktu, tworzą oligopol i tyle. Po cóż niby
mają sobie uprzykrzać życie jaką walką pomiędzy sobą?
A co do tego:W wolnym rynku monopole mają ciężko, zbyt wielu "maluchów" próbuje się wybić i oferuje konkurencyjne warunki
Bracie drogi! Stań proszę pod Tesco, albo innym Carrefourem i spróbuj sprzedawać np marchewkę ;)
A co do teorii spiskowych, to jestem ich zwolennikiem jak najbardziej!
Są one niebywale interesujące! ;D
-
Bracie drogi! Stań proszę pod Tesco, albo innym Carrefourem i spróbuj sprzedawać np marchewkę Mrugnięcie
Jeśli nie byłoby w tej kwestii ograniczeń prawnych, to sprzedawałbym. Gwarantuję Panu że sprzedałaby się zanim zdążyłby rozłożyć towar. Dlaczego? Stanowczo lepsza jakość z mojego prywatnego podwóreczka :) Bracie Pafnucy, skoro sądzi brat że pewne sektory należy kontrolować, co zatem Pan proponuje?
-
Bracie! :D Ograniczeń prawnych? Przecie teraz też można sobie kupić dostawczaka i warzywami z niego
nielegalnie handlować. Ba, wszak tak wiele osób czyni. Lecz żeby byłyby z tego jakie wielkie profity, to
raczej nie sądzę. Handel żywnością ekologiczną sprawdza się bowiem jeno na małą skalę, jeśli robi się
z tego "masówka" to zaczyna budzić to podejrzenia co do wiarygodnośći. Poza tym hipermarket przebił
by cię Bracie cenami, a większość konsumentów zwraca uwagę w pierwszej kolejności zwłaszcza
na ceny przecie.
Według mnie Bracie, sektor energetyczny, paliwowy, transportowy, zbrojeniowy oraz służba
zdrowia, straż pożarna, policja powinny zostać państwowe, oczywiscie nie jestem przeciwny temu żeby
były np prywatne szpitale, stacje benzynowe, taksówki albo linie autobusowe, czy też że ktoś
wybuduje sobie minielektrownię wodną albo postawi na swym polu wiatraki i prąd do sieci będzie
sprzedawał, takie inicjatywy oczywiście też są potrzebne, owszem, nie mniej jednak uważam że taka
podstawowa infrastruktura powinna pozostać w rękach państwa.
A jak to zrobić żeby jakość zarządzania tymi wszystkimi dobrami była porównywalna, a myślę
że i nawet lepsza od prywatnego "managementu" który tylko zysk ma za boga? No, tu już jest
trudniejsze zadanie, co nie znaczy że niemożliwe. Żeby się nie powtarzać - zacytuję sam siebie
raz jeszcze. Otóż receptą na to byłaby
mozolna praca u podstaw, nauka patriotyzmu, historii i wiary katolickiej - tak, wiary, a nie "religii" i
bezmyślnego wklepywania formułek. Także walka z konsumpcjonizmem i wyścigiem szczurów,
lewactwem i anarchią, stopniowe zmienianie świadomości ludzkiej i budowanie społeczeństwa
prawdziwie obywatelskiego.
To tyle, i aż tyle. :)
-
Według mnie Bracie, sektor energetyczny, paliwowy, transportowy, zbrojeniowy oraz służba
zdrowia, straż pożarna, policja powinny zostać państwowe, oczywiście nie jestem przeciwny temu żeby
były np prywatne szpitale, stacje benzynowe, taksówki albo linie autobusowe, czy też że ktoś
wybuduje sobie minielektrownię wodną albo postawi na swym polu wiatraki i prąd do sieci będzie
sprzedawał, takie inicjatywy oczywiście też są potrzebne, owszem, nie mniej jednak uważam że taka
podstawowa infrastruktura powinna pozostać w rękach państwa.
Jak dla mnie państwowe pozostawiłbym: wojsko, policję. Natomiast wyrabianiem broni powinna zajmować się firma prywatna. W państwowym jest miejsce na tonę łapówek i przekrętów. Prywatnie będzie taniej. Oczywiście powinno być to kontrolowane przez państwo, aby całe zbrojenie szło tylko dla państwa, a nie dla krajów sąsiednich, czy ludności cywilnej. Dla cywilów przewidywałbym broń jednostrzałową- pistolety, rewolwery, karabiny.
Służba zdrowia sądzę że całkowicie prywatna powinna być, to samo z resztą straż pożarna, energetyka i paliwo powinny być prywatne. Sam brat odpowiedział na walkę z monopolem. Można sobie postawić na podwórku wiatrak, baterie słoneczne czy wykonać odwiert i geotermalne ogrzewanie wykonać. Nie ma firmy, która mogłaby zmonopolizować sektor sprzedaży takich urządzeń, więc byłby spokojny. Poza tym zawsze znajdzie się ktoś, kto postanowi zrobić sobie małą elektrownię dla siebie i sąsiadów by przełamać monopol :) Przemysł paliwowy powinien też być prywatny, nie widzę sensu państwowości w tym :) Państwowe jest gorsze od prywatnego. Na świecie są znane przypadki prywatnej policji i więziennictwa pod kontrolą państw i działa to świetnie :) Proszę poczytać wypowiedzi ekonomistów :P Oni są bardzo optymistycznie nastawieni do prywaty :)
-
Oczywiście powinno być to kontrolowane przez państwo, aby całe zbrojenie szło tylko dla państwa, a nie dla krajów sąsiednich, czy ludności cywilnej.
Kontrolowane przez państwo? Bracie! Socjalista przez Brata przemawia! ;D
Dla cywilów przewidywałbym broń jednostrzałową- pistolety, rewolwery, karabiny.
Z tym się zgodzę oczywiście :)
A co do korupcji.
Mi tam się wydaje że "tony łapówek i przekrętów" są wtedy, kiedy to właśnie strona państwowa od
prywatnej coś zamawia. Wtedy te firmy prywatne aby zdobyć zamówienie i wygrać przetarg korumpują
przedstawicieli władz - czyż nie tak? A jeśli mielibyśmy firmę państwową, na dodatek kierowaną przez
odpowiednich ludzi to ten problem nie miałby szans zaistnieć...
Sam brat odpowiedział na walkę z monopolem. Można sobie postawić na podwórku wiatrak, baterie słoneczne czy wykonać odwiert i geotermalne ogrzewanie wykonać.
Bracie, no dobrze, ale to są rozwiązania niszowe, marginalne. Kogo na to stać? Kto się na tym zna?
A w miastach - cóż uczynić - za oknem te wiatraki umieszczać, czy co? :D
Nie ma firmy, która mogłaby zmonopolizować sektor sprzedaży takich urządzeń, więc byłby spokojny.
A, że na dzisiejszą chwilę nie ma, to nie znaczy że w najbliższej przyszłości nie będzie :)
Na świecie są znane przypadki prywatnej policji i więziennictwa pod kontrolą państw i działa to świetnie
A mógłby Brat powiedzieć gdzie? Z tego co wiem prywatne więzienia istnieją w niektórych południowych
stanach USA, i cieszą się dość ponurą sławą niestety. Bardziej przypominają obóz koncentracyjny,
niźli zakład resocjalizacyjny. A co do prywatnej policji - to tego typu "półlegalne" firmy działają w
niektórych krajach ameryki łacińskiej, choćby pamiętne kiedyś "szwadrony śmierci" albo też
ta słynna firma "Blackwater" z Iraku. Reputacja tego typu organizacji - hmm...
-
Cywilizacja istnieje jakieś 4-5 tys. lat i jakoś przez ten szmat czasu nie powstał nigdy taki monopol ogólnoświatowy. Jest to po prostu niemożliwe do wykonania :) Z wielu względów. Jest tylu cwanych ludzi, którzy chcą coś osiągnąć, wybić się, stworzyć coś nowego. Ludzie młodzi, kreatywni, pełni zapału. Przykładem może być chociażby Steve Jobs, który przełamał monopol firmy IBM swoimi Macintoshami. IBM było wielkim monopolem na skalę światową, a Steve składał swoje pierwsze komputery w garażu. Można? Można!
Przy tak wielkim rynku jak mamy dziś nie da się stworzyć globalnego monopolu. Dzięki liberalnej wolności rynku, jest to tym bardziej utrudnione, poprzez łatwość dostępu produktów z zagranicy, lub dzięki możliwości samodzielnego działania :)
Każdy monopol da się przełamać Bracie :) Byłbym spokojny o wolny rynek.
Myślę że z obu stron wszystko zostało powiedziane. Sądzę że abyśmy w kółko nie powtarzali się, powinniśmy zmienić temat dyskusji lub ją zakończyć :)