Rotria
SPOŁECZNOŚĆ => Plac Navona => Wątek zaczęty przez: August Ludwik II w Piątek, 18 Maj 2012, 16:56:29
-
Bracia!
Piszę do Was z mojego zamku w Bari. Po ciężkim ataku choroby, która powrzechnie zwie się realiozą, powracam powoli do zdrowia. Jestem nieco jeszcze zmęczony. Mam nadzieję i liczę na to, że wybaczycie mi to. Jestem tylko słabym człowiekiem i to mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie.
Napiszcie mi proszę, co takiego mnie ominęło, a o czym wiedzieć powinienem. Jakie to ważne sprawy wydarzyły się podczas mojej choroby, a także kto nowy zawitał do naszego kraju. Będę Wam za to wdzięczny.
Już niedługo wstanę z łoża i pozwolę słońcu spojrzeć sobie w twarz.
Z przyjacielskim pozdrowieniem,
-
Umiłowany Synu!
Cieszy nas ogromnie twój powrót do zdrowia. Mamy nadzieję, że rekonwalescencja nie potrwa już długo i szybko powrócisz do aktywnego życia w naszym państwie.
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/Aleksander III
Patriarcha i Biskup Rotrii, etc, etc.
-
Wypada i mnie się podpisać!
Salve, Bracia! I mnie rozłożyło i leżałem w Milanie w ciężkiej pogrążony gorączce. Widzę, książę Augusto, mój przyjacielu, że prawda to co mówią: epidemia realiozy!
Ale już dobrze. Wirus, powszechnie zwany maturą, został usunięty z mojego organizmu. Nic, tylko wracać do życia! :)
-
Witam Brata. Jak poszła matura? :)
-
Oj wina jeno, wina Dostojnym podać! I to beczkę całą!
Tylko to ich znowu na nogi postawić naprawdę zdoła!
-
Witam Brata. Jak poszła matura? :)
Mój Drogi! Ja nie cierpiałem na chorobę powszechnie zwaną maturą :) Rodzaj reliozy, na który ja cierpiałem przyjął całkiem nieznane dotychczas objawy.
Umiłowany Synu!
Cieszy nas ogromnie twój powrót do zdrowia. Mamy nadzieję, że rekonwalescencja nie potrwa już długo i szybko powrócisz do aktywnego życia w naszym państwie.
Apostolskim Pozdrowieniem,
/-/Aleksander III
Patriarcha i Biskup Rotrii, etc, etc.
Ojcze! I ja mam taką nadzieję, że przysłużę się Rotrii jak dawniej, a może i lepiej.
Wypada i mnie się podpisać!
Salve, Bracia! I mnie rozłożyło i leżałem w Milanie w ciężkiej pogrążony gorączce. Widzę, książę Augusto, mój przyjacielu, że prawda to co mówią: epidemia realiozy!
Ale już dobrze. Wirus, powszechnie zwany maturą, został usunięty z mojego organizmu. Nic, tylko wracać do życia! :)
Ano trzeba Bracie Kardyanle! Zakasać rękawy i do roboty! :)
Oj wina jeno, wina Dostojnym podać! I to beczkę całą!
Tylko to ich znowu na nogi postawić naprawdę zdoła!
Yymm... wino, nic tak nie stawia na nogi i nie pobudza do działania :D
-
Mój Drogi! Ja nie cierpiałem na chorobę powszechnie zwaną maturą Rodzaj reliozy, na który ja cierpiałem przyjął całkiem nieznane dotychczas objawy.
Rozumiem Bracie, ale myślę, że mieszkańcy Rotrii są inteligentni, więc na pewno dobrze :).
-
Jeśli chodzi o mnie, Drogi Bracie, to ja do swego poziomu inteligencji mam poważne
zastrzeżenia poniekąd. Na dobrą sprawę, to nie wiem, czy coś takiego u mnie
występuje w ogóle...
-
Jeśli chodzi o mnie, Drogi Bracie, to ja do swego poziomu inteligencji mam poważne
zastrzeżenia poniekąd. Na dobrą sprawę, to nie wiem, czy coś takiego u mnie
występuje w ogóle...
Zbyt przesadna skromność przez Was przemawia, mój sekretarzu :)
-
Jeśli chodzi o mnie, Drogi Bracie, to ja do swego poziomu inteligencji mam poważne
zastrzeżenia poniekąd. Na dobrą sprawę, to nie wiem, czy coś takiego u mnie
występuje w ogóle...
Po poziomie wypowiedzi Brata, wyciągam odmienne wnioski :).
-
To pozory jeno, brakiem wina spowodowane ;D
-
Niee :D Chociaż ...
-
To pozory jeno, brakiem wina spowodowane ;D
*Wicekanclerz potakuje*
-
Moja matura miała się w mej opinii całkiem dobrze. Oczywiście wyników nie znam, poza ustnym polskim na chwilę obecną.
Bracie Augusto, szkoda, że nie wiedziałem o twej chorobie. Zjechałbym do Bari. Jak już chorować, to lepiej w kupie :D