Rotria
OFFTOPIC => Zabawy i zainteresowania => Wątek zaczęty przez: Michael apo Zep w Poniedziałek, 20 Sie 2012, 17:43:02
-
Jesteśmy państwem kościelnym, nawiązujemy do tradycji renesansowego Rzymu. Pomyślałem sobie że może warto by nauczać na naszym UR łaciny, w stopniu chociaż minimalnym (nauczyć podstawowych zwrotów i sentencji, oraz ich używania). Dałoby to klimat Rotrii, gdyby chociaż w pewnym stopniu posługiwać się tu łaciną. Ja łaciny uczyłem się w liceum wieki temu, może ktoś z Braci i Sióstr może zna jednak łacinę i chciałby podjąć się takiego przedsięwzięcia? Moim zdaniem warto ;)
-
Moim zdaniem to zależy, jak to ma wyglądać. Bo jeśli ma być to uczeniem się na pamięć końcówek, koniugacji itd., to kompletnie mija się to z celem. Raz, że wystarczy kupić sobie podręcznik do łaciny, albo poczytać Wikipedię, a dwa, że to byłoby nużące i zwyczajnie przykre. Ja bym to raczej ugryzł od strony historycznej, bardziej popularnonaukowej niż stricte filologicznej. Dodałbym też kilka co ciekawszych sentencji wraz z ich omówieniem.
-
Wersja Brata Aleksandra jest ciekawa :)
-
Bracie Aleksandrze, wydaje mi się że chodzi nam mniej więcej o to samo. Chciałbym bowiem, by Rotryjczycy umieli swobodnie w konwersacji użyć zwrotów łacińskich, wiedząc co one oznaczają. Oczywiście miłym by było ich wytłumaczenie i opisanie, tj. skąd się wzięły, co oznaczają, w jakich sytuacjach należy ich używać. Naukę łaciny w formie mówienia, pisania referatów, ogólnej znajomości łaciny, jak np. Angielskiego, pozostawiłbym również w kwestii prywatno-realnej :D
-
Tutaj pojawia się zatem pytanie, co z łaciny wybrać. Wbrew pozorom jest to trudne, bo z jednej strony istnieje nieprzebrane bogactwo cytatów różnych mówców i trybunów rzymskich. Z drugiej, istnieją określenia fachowe, tj. medyczne albo prawnicze. Z tym wszystkim zazębiają się paremie prawnicze, których jest całkiem sporo. Do tego jeszcze dochodzą rzeczowniki pospolite, które także się przewijają w wypowiedziach różnych osób. No i oczywiście łacina kościelna. Wyłuskać z tego clou będzie bardzo ciężko, a uczyć wszystkiego też nie ma sensu.
-
Moim zdaniem najbardziej przydatne to cytaty i utarte sentencje. Do tego można wpleść troszkę z tych formuł prawniczych :)
-
Tylko wybierzmy jakieś ciekawe, a nie te najpowszechniejsze ;)
-
Ach, jak cudownie, że mam to za sobą ;D
Dla przyjemności to to wygląda zupełnie inaczej niż na lekcjach czy na wykładach :P
-
Umiłowani Bracia,
jeśli nikt nie wyrazi ku temu chęci, to mogę spróbować przygotować wykład dotyczący łaciny kościelnej oraz podstawowych zwrotów, które - jak zauważył brat Artur - odzwierciedlą charakter renesansowego Państwa Kościelnego ;).
-
Tylko żeby Eminencji nie wyszło jak ostatnio z sentencjami.
-
Umiłowania Bracia,
jeśli nikt nie wyrazi ku temu chęci, to mogę spróbować przygotować wykład
Krztuszę się to czytając. ::) ???
-
Co macie Eminencjo na myśli ;)?
Jeśli chodziło o błąd w "Umiłowani", to wybaczcie. Obecnie korzystałem z telefonu ;).
-
Co macie Eminencjo na myśli ;)?
To co mam na myśli z pewnością Eminencji nie ucieszy.
Jeśli chodziło o błąd w "Umiłowani", to wybaczcie. Obecnie korzystałem z telefonu ;).
Bardzo bym chciało, aby tak było. Niestety nie mogę potraktować sformułowania Umiłowani jako błąd. Błędem by było gdyby Eminencja wrócił na nasz Uniwersytet Rotryjski.
-
Hmm. A czymże to Eminencja Radziwiłł zasłużył sobie na taką w ustach Eminencji ocenę?
-
Nigdzie nie zaproponowałem powrotu, Eminencjo ;).
Zaproponowałem przygotowanie jedynie prezentacji odnoszącej się do meritum tematu ;).
Na chwilę obecną mam zbyt dużo spraw, by ponownie angażować się w wykładanie na katedrach ;).
Proszę tylko darować sobie uszczypliwość względem dawnych spraw, bowiem nie godzi się starych ran rozdrapywać ;). Z chwilą wstąpienia na tron Ojca Eminencji nastał nowy okres, chwalebny dla Stolicy Apostolskiej i prowadzenie polityki, którą propagowaliśmy za czasów Ewarysta I i innych ... nie godzi się kontynuować ;). Pozwolę sobie również wysunąć twierdzenie, że i Jego Świętobliwość chciałby jak najszybciej zapomnieć o dawnych sprawach, Eminencjo ;). Dlatego proszę przy wszystkich, byście odpuścili ;).
-
Umiłowani Bracia,
jeśli nikt nie wyrazi ku temu chęci, to mogę spróbować przygotować wykład dotyczący łaciny kościelnej oraz podstawowych zwrotów, które - jak zauważył brat Artur - odzwierciedlą charakter renesansowego Państwa Kościelnego ;).
Sugeruję jednak, by wykładaniem łaciny w Rotrii zajął się ktoś kto ma o niej pojęcie wykraczające poza translator i Wikipedię. W dodatku ktoś komunikatywny, dojrzały. Zdaje się że Eminencja nie spełnia tych warunków ;) Profesorowie od wszystkiego i niczego na raz nie są chyba w Rotrii potrzebni. Wykładowca na Uniwersytecie Rotrii powinien bazować na wiedzy i rzetelnych źródłach, a nie internecie lub osiągnięciach innych v-wykładowców.
-
Bracie Arturze,
już Bratu coś mówiłem - nie będę komentować Brata negatywnych wypowiedzi, całkowicie personalnych i nieuzasadnionych. Jest brat nowym obywatelem w Stolicy Apostolskiej więc ze zwykłej przyzwoitości nie powinien Brat zabierać głosu w sprawach, które brata nie dotyczą. Antagonizmy związane z Rzeczpospolitą nie powinny tutaj mieć miejsca. To inny kraj i inne życie, zaś Brat mojej działalności w nim nie ma prawa znać z racji czasu, który się z nią wiąże. Proszę się zatem powstrzymać od uszczypliwości. Jeśli ma mi Brat coś do zarzucenia, co nie jest związane z Rzeczpospolitą - zapraszam na PW, nie zaś na publiczne forum, bowiem mija się to z jego przeznaczeniem.
Patrząc na czas, który minął, jedynymi osobami uprawnionymi do krytyki mojej działalności w Stolicy Apostolskiej jest Jego Świętobliwość, książę Victor i książę Marcos. To kolokwialna "stara gwardia", która pamięta moje wybryki i inne działania, bowiem towarzyszyli mi od pierwszych dni w tym kraju kilka lat temu. Brat Victor był promotorem pierwszej mojej profesury na Katedrze Prawa, zaś ówczesny kard. du Vallon na katedrze teologii (częściowo) i historii (całkowicie). Można by jeszcze wspomnieć o abp Miotke, jednakowoż jego wkład był symboliczny. Sądzę, że to tyle, ile mogę powiedzieć w tej kwestii ;). Nie mam nic więcej do dodania - zajmijmy się meritum, a nie ciągłą krytyką mojej burzliwej przeszłości ;).
-
Proszę tylko darować sobie uszczypliwość względem dawnych spraw, bowiem nie godzi się starych ran rozdrapywać ;). Z chwilą wstąpienia na tron Ojca Eminencji nastał nowy okres, chwalebny dla Stolicy Apostolskiej i prowadzenie polityki, którą propagowaliśmy za czasów Ewarysta I i innych ... nie godzi się kontynuować ;). Pozwolę sobie również wysunąć twierdzenie, że i Jego Świętobliwość chciałby jak najszybciej zapomnieć o dawnych sprawach, Eminencjo ;). Dlatego proszę przy wszystkich, byście odpuścili ;).
Eminencjo de Medici, mogę jednak prosić o rozwinięcie tematu? Wydaje się to ciekawym zagadnieniem, z resztą społeczeństwo powinno wiedzieć kto pod czerwonym biretem się chowa. Chodzi jedynie o historię, nic więcej.
-
Pozwolę sobie jedynie ostrzec, że temat jest bardzo burzliwy i najpewniej jego ponowne "wyciągnięcie" nie zadowoli Ojca Świętego, podobnie jak brata złośliwość, Bracie Czartoryski. Moje błędy są znane wszystkim zainteresowanym, zarówno jak błędy innych osób, związanych z tematem ;). Przyznałem się do moich błędów i osoby nimi urażone przeprosiłem. Nie mam niczego ani do ukrycia, ani do tłumaczenia. Tyle w temacie. Pragnę również przypomnieć, że wątek dotyczy czegoś innego, Bracie Arturze ;).
-
Racja, Ad meritum. Jasnym chyba jest że Eminencja Radziwiłł kursu nie poprowadzi. Kto zatem oprócz znajomości łaciny (chociaż pobieżnej) ma jakiś pomysł na to jak owy kurs miałby wyglądać?
Moim zdaniem kurs dotyczący łaciny powinien znaleźć się w programie Liceum Salezjańskiego - tworzenie osobnej katedry jest chyba zbędne.
I jeszcze jedno: Eminencjo, nie wszyscy monarchowie mają paniczne uczulenie na prawdę i krytykę. Odnoszę wrażenie, że Jego Świątobliwość zalicza się raczej do tych co stoją w prawdzie, a nie w cieniu własnych kłamstw, jak robi to Eminencja ;)
-
Nigdzie nie zaproponowałem powrotu, Eminencjo ;).
Kamień z serca mi spadł. Naprawdę.
Proszę tylko darować sobie uszczypliwość względem dawnych spraw, bowiem nie godzi się starych ran rozdrapywać ;).
Uszczypliwości? Człowieku... Wyraźnie Eminencji wytłuściłem (celowo), że chodzi mi wyłącznie o Uniwersytet Rotryjski. Przecenia się (jak zwykle zresztą) Eiminencja sądząc, że będę teraz poświecał swój czas i poświecał swoje wypowiedzi temu jaką osobą jest Eminencja i co było kiedyś.
Z chwilą wstąpienia na tron Ojca Eminencji nastał nowy okres, chwalebny dla Stolicy Apostolskiej i prowadzenie polityki, którą propagowaliśmy za czasów Ewarysta I i innych ... nie godzi się kontynuować.;).
Jaki ma to związek z tym tematem? Bardzo chętnie się dowiem. Według mnie nie ma żadnego. Zwykła papka ze strony Brata. A poza tym ziewać się mi chce czytając te Brata historie, w której zawarta jest tylko jedna strona medalu. Do mnie to nie dociera. Bo są DWIE strony medalu Mój Drogi.
Pozwolę sobie również wysunąć twierdzenie, że i Jego Świętobliwość chciałby jak najszybciej zapomnieć o dawnych sprawach, Eminencjo;).
Niech każdy mówi za siebie Eminencjo. Po za tym Jego Świątobliwość to część Rotrii, a nie całóść. Dlatego nie może decydować o tym kto ma co zapomnieć jak najszybciej.
Dlatego proszę przy wszystkich, byście odpuścili;).
Cóż... akurat mój szerszy komentarz jest zbędny jak sądzę. To wszystko wyjaśnia.
-
Doprawdy zabawne, Bracie ;).
Proszę już nie opłakiwać odmowy nadania togi profesorskiej, Bracie Arturze ;).
Nie została nadana przez sprzeciw jednego profesora, który stwierdził, że habilitant upominający się o togę profesorską nie jest godzien honoru, który ona przynosi - brak w nim pokory i świadomości dorobku intelektualnego. Miał rację, dlatego otrzymał Brat odmowę. Ani słowa więcej już w kwestii Brata i Rzeczpospolitej z mojej strony ;). Alieni temporis flores ;).
Twoje błędy, Eminencjo de Medici, jasno "wytłuścił" Sobór Gnieźnieński I, zwołany na rozkaz Twojego ojca, kardynała Lorenzo de Medici. Moim celem było ukazanie, że "każdy ma coś za uszami". Nie jesteś Bracie święty, na jakiego usiłujesz się kreować. Konstytucja Soborowa "Lumen ad Revelationem Gentium Tuum" została podpisana przez Ojców Soborowych, będących dzisiaj obywatelami Stolicy Apostolskiej i jasno przedstawia zarzuty wobec niektórych obywateli.
Pozwólcie Bracia, ale zobligowałem się do niewywlekania dawnych niesnasek, w związku z czym z chęcią zakończę we własnym wymiarze temat przeszłości obywateli Wiecznego Miasta ;). Powróćmy do tematu ;).
-
Doprawdy zabawne, Bracie ;).
Proszę już nie opłakiwać odmowy nadania togi profesorskiej, Bracie Arturze ;).
Nie została nadana przez sprzeciw jednego profesora, który stwierdził, że habilitant upominający się o togę profesorską nie jest godzien honoru, który ona przynosi - brak w nim pokory i świadomości dorobku intelektualnego. Miał rację, dlatego otrzymał Brat odmowę. Ani słowa więcej już w kwestii Brata i Rzeczpospolitej z mojej strony ;). Alieni temporis flores ;).
Gdyby nie majestat miejsca w którym się znajdujemy, mówiłbym do Ciebie innym językiem ;) Niemniej, jesteś żałosny, używałeś tego argumentu zawsze odmawiając nadania mi słusznych, ciężko wypracowanych tytułów i godności. "Nie mogę nadać togi profesorskiej, bo tajemniczy nieznajomy to na mnie wymusza", "nie nadam Ci tytułu szlacheckiego, bo tajemniczy nieznajomy kręci nosem że szybko awansujesz", "nie nadam ci orderu, bo ktoś...." Jesteś żałosny. Niszczysz RON, ale nie rób tego samego z Rotrią. Nie pozwoli Ci na to nikt, bo nie masz tu ślepych naśladowców, czy choćby jednego przyjaciela.
-
Powiedziałem, że nie odpowiem na Twoje zaczepki, chłopcze, więc tego będę się trzymać ;). Swoją drogą - ciekawa interpretacja zasad Pisma Świętego i przykazań, jak na v-kapłana ;).
-
Myślę, że kardynał honorowy, który ze względu na drugą część tytułu nie jest kapłanem, nie ma prawa do krytykowania innych kapłanów. Tak więc Synu, odjedź w pokoju.
-
Ot i się zaczęło.
Eminencje, księże Arturze. Może odrzucicie swe żale i uprzedzenia na jakiś inny wątek np. "Dlaczego nie lubię A", albo "Dlaczego B mnie denerwuje". Tu, o ile pamiętam, mieliśmy ustalić jak będzie wyglądał ów proces nauczania łaciny i kto się tego podejmie. Eminencja Radziwiłł się zadeklarował - niech spróbuje. Nie oceniajmy przed wykonaniem pracy. A jeżeli jest jeszcze ktoś chętny to niech też spróbuje - wówczas wybierzemy to co bardziej merytoryczne i przystępne.
-
Brat Orsini ma rację, odchodzimy od tematu. Ja jedynie dałem pomysł, jego wykonanie leży w rękach osób odpowiedzialnych za edukację w Rotrii ;)
-
Ech Bracia, Bracia. Z chęcią bym tu wspomniał o fragmencie Pisma, jak to do Chrystusa
cudzołożnicę celem ukarania przyprowadzili. I co on im wtedy opowiedział...
Nie zrobię jednak tego, nie chciałbym się powtarzać znowu :( Czyż naprawdę trzeba od
nowa to wszystko zaczynać? Od nowa roztrząsać, kto winien, kto prawy? Jakiż to sens
ma, i logikę? Po co to nam, do czego?
Dlatego proszę. Powstrzymajmy się od gniewu. To tylko nam wszystkim zaszkodzić może.
Wspominajmy historyczne kwestie - ale bezstronnie, bez takich emocji, oskarżeń i jadów.
Nic to, poza wzajemnym wzbudzeniem wrogości nam nie da.
Czasu nie cofniemy bowiem.
EDIT: Żeby jeszcze Cipek do kleru Rotryjskiego takie nauki wygłaszał.
Sykstus się w grobie przewraca teraz pewnie ;)
-
Myślę, że kardynał honorowy, który ze względu na drugą część tytułu nie jest kapłanem, nie ma prawa do krytykowania innych kapłanów. Tak więc Synu, odjedź w pokoju.
Kardynał honorowy oznacza godność duchowną, a nie stan kapłański ;).
Dla Twojej wiadomości Bracie - posiadam nadane przez Jego Świętobliwość Piusa II święcenia episkopalne, których się nie zrzekłem, zaś żadne prawo nie stanowiło, że z chwilą wstąpienia na tron takowe wygasają. Kodeks Prawa Kanonicznego stanowi, że święcenia raz nadane ważne są cały czas. Mimo, że Kodeks jest nowy, to zasada obowiązuje. Co więcej, kiedy odchodziłem z Rotrii ze względu na prywatne okoliczności, zrzekłem się paliusza arcybiskupiego i wszystkich urzędów, nie zaś święceń (później tę nazwę zmieniono na nominacje). Tyle w temacie mojej działalności, dziękuję ;).
Ekscelencje Pafnucy i Orsini mają świętą rację, dlatego zrobię tak, jak radzą ;).
-
Bracie Pafnucy, nic nie poradzę że obłuda działa na mnie alergicznie.
-
W związku z tym, że poruszany był tutaj temat Uniwersytetu Rotryjskiego zabiorę głos w tej sprawie. Może niektórzy nie zauważyli, ale to nie jest wątek w UR i nie są to działa zatwierdzone czy zlecone przez moją personę. Zaraz będą głosy, że umywam od tego ręce, ale UR nie ma nic wspólnego z Cursum Latinum. Cieszy mnie aktywność i czekam na jej owoce. Mam nadzieję, że będą ciekawe i zainteresują niektóre persony do zgłębienia wiedzy z tego języka starożytnego.
Pragnę również podkreślić, że to Jego Świętobliwość Aleksander III nadał tytuł kardynała honorowego. Owszem można się z tym nie zgadzać, ale na miłość boską... nie wywlekajmy tego po raz wtóry.
-
Bracie Pafnucy, nic nie poradzę że obłuda działa na mnie alergicznie.
Hmm. Według mnie kapłan nawet splunięcie w twarz powinien umieć przyjąć z pokorą...
-
(http://i.pinger.pl/pgr414/6d19847600014e864fe9c39e/FACEPALM-1.jpg)
Nic dodać, nic ująć.
-
A jednak muszę dodać.
Może niektórzy nie zauważyli, ale to nie jest wątek w UR i nie są to działa zatwierdzone czy zlecone przez moją personę.
Nie jest to wątek w dziale UR, ale dotyczy UR. Choć Eminencja Radziwiłł tak się obruszył moimi wypowiedziami (zaledwie jedną-dwiema), że postanowił zrobić sobie ze mnie asfalt do jeżdżenia i zjechał z właściwego tematu.
-
Eminencjo de Medici, nie miałem na celu "robienia sobie asfaltu" z Waszej Eminencji ;).
Przepraszam ;).
-
(http://i.pinger.pl/pgr414/6d19847600014e864fe9c39e/FACEPALM-1.jpg)
Nic dodać, nic ująć.
Nie wiem czemu Eminencja tak sądzi. Jeśli zdecydowaliśmy się bawić w odtwarzanie
pewnego klimatu, w tym przypadku akurat klimatu Państwa Kościelnego, to i powinniśmy
również przestrzegać odpowiednich standardów, wzorców zachowań tożsamych z sytuacją.
No chyba że umawiamy się, i nie przejmujemy tym wszystkim. Wtedy Kler może sobie
nawet wykopywać na cmentarzu zwłoki staruszek i gwałcić je przy akompaniamencie
melodii disco-polo. Ja nie będę oponował.
-
(http://i.pinger.pl/pgr414/6d19847600014e864fe9c39e/FACEPALM-1.jpg)
Nic dodać, nic ująć.
Nie wiem czemu Eminencja tak sądzi. Jeśli zdecydowaliśmy się bawić w odtwarzanie
pewnego klimatu, w tym przypadku akurat klimatu Państwa Kościelnego, to i powinniśmy
również przestrzegać odpowiednich standardów, wzorców zachowań tożsamych z sytuacją.
No chyba że umawiamy się, i nie przejmujemy tym wszystkim. Wtedy Kler może sobie
nawet wykopywać na cmentarzu zwłoki staruszek i gwałcić je przy akompaniamencie
melodii disco-polo. Ja nie będę oponował.
W złą stronę Brat idzie. Facepalm odnosi do zachowania Eminencji Radziwiłła.
-
Wróćmy zatem do łaciny w Rotrii. Proszę o konkretne pomysłu, propozycje?
-
Jeśli tak, to przepraszam oczywiście. Ale mimo to apelowałbym do zachowania umiaru
w dyskusji. Największym wrogiem Rotrii jest bowiem niezgoda. Już raz życie nam
taką lekcję dało, powinniśmy z tego umieć wyciągnąć wnioski.
-
Łaciny nie znam, ale chętnie się na kurs zapiszę gdy taki będzie w Rotrii dostępny.
-
Ja miałem łacinę na studiach, więc mogę coś wyskrobać.
-
Dobrze, w takim razie myślę że należałoby porozmawiać w tej sprawie z dyrektorem Liceum Salezjańskiego, by móc otworzyć tam takie warsztaty z łaciny :) Moim zdaniem to jest właściwe miejsce dla nauki łaciny na poziomie podstawowym.
-
To już wy musicie sami ze sobą poustalać kwestie organizacyjne. Ja mogę tylko wyskrobać kilka lekcji/wykładów.
-
Czy ktoś jeszcze zainteresowany pomóc?
-
Czy ja nie wyraziłem sie jasno? Nic takiego nie będzie miało miejsca. LS prawnie podchodzi pod UR. Stanowczo się nie zgadzam na mieszanie uniwersytetu w sprawy kursu. Może być on przeprowadzony w Offtopicu, albo w Rozważaniach. Powtarzać więcej nie będę.
-
Moim skromnym zdaniem, to chyba lepiej byłoby, aby wszystkie tematy związane
z edukacją były umieszczane w jednym miejscu, w dziale Uniwersytetu naprzykład.
Jakiż sens bowiem ma rozwlekanie tego po zakamarkach forum?
Jednak tutaj decyzja w rękach Rektora leży. Jaka by nie była, trzeba się jej
podporządkować.
-
Będąc złośliwym - to nie decycja Rektora a Dyrektora Liceum.
§ 3.
Dyrektor Liceum Salezjańskiego odpowiedzialny jest za opracowanie ogólnej tematyki kursów i dopilnowanie stworzenia kursów przygotowawczych przez wykwalifikowanych pracowników naukowych dla nowych członków społeczności Rotrii.
§ 5.
Egzaminy oraz wszystkie inne aspekty życia szkoły określać będą decyzje dyrektora placówki.
-
Jak dla mnie cacy. Nie wnikam w modus operandi waszej administracji. Ale egzaminów też przeprowadzać nie zamierzam, bo i jak? :D
-
Szanowny Bracie, chodzi o to by łacinę na poziomie podstawowym włączyć do programu Liceum Salezjańskiego, a to jest jakby autonomiczną częścią UR, wspomaganą jedynie przez rektora. Niech może dyrektor Liceum zadecyduje o tym, co w murach jego szkoły będzie wykładane ;) Brat sprzeciwia się inicjatywie, która nie jest jeszcze sprecyzowana, to chyba dość pochopne posunięcie.
-
Bracie Orsini, to Rektor UR powołał do życia Liceum Salezjańskie i LS bezpośrednio podlega UR.
Ideą LS jest przede wszystkim wykonanie podstawowych dyskursów, tak by "zieloni" wiedzieli o co chodzi. Kategorycznie odmawiam wprowadzenia łaciny jako obowiązkowego kursu do zaliczenia.
-
Bracie Orsini, to Rektor UR powołał do życia Liceum Salezjańskie i LS bezpośrednio podlega UR.
Rektor powołał i oddał kompetencję zarządzania Liceum dyrektorowi Liceum. I na gruncie obowiązujących przepisów może sobie tylko poskrzeczeć, bo na tym jego kompetencje się kończą. DO czasu, kiedy przepisy nie zostaną zmienione, to nie Rektor a dyrektor Liceum o tym decyduje.
A co do samego Liceum - proponuję powołać oddzielną instytucję. Skoro i tak ma być tam dyrektor to po co ma być to zależne od czegokolwiek - niech dyrektora powołuje JŚ a projekt ustawy uchwali Signoria. I będzie koniec tego całego "rektor może wszystko". Poza tym - postawa Rektora jest mi całkowicie niezrozumiała bo wygląda to tak jak by ks. się nie zgadzał na to, czego sam nie wymyślił. Pomimo tego, że jest to pomysł z korzyścią dla każdego członka Rotrii.
-
Nawet nie wiecie, jak bardzo się mylicie. Wszyscy. Ale kontynuujcie. Zrobiłem popkorn i oglądam z zapartym tchem!
-
Kategorycznie odmawiam wprowadzenia łaciny jako obowiązkowego kursu do zaliczenia.
Ale my nie chcemy aby był to obowiązek. Niech będzie dostępne dla tych, którzy chcą się łaciny pouczyć.
-
A co do samego Liceum - proponuję powołać oddzielną instytucję. Skoro i tak ma być tam dyrektor to po co ma być to zależne od czegokolwiek - niech dyrektora powołuje JŚ a projekt ustawy uchwali Signoria. I będzie koniec tego całego "rektor może wszystko". Poza tym - postawa Rektora jest mi całkowicie niezrozumiała bo wygląda to tak jak by ks. się nie zgadzał na to, czego sam nie wymyślił. Pomimo tego, że jest to pomysł z korzyścią dla każdego członka Rotrii.
Bracie Orsini, miał brat taką możliwość. Zgodnie z I Synodem Plenarnym w Pałacu Kwirynalskim (temat 3, "Dostępność nominacji kapłańskiej) LS odpowiada WYَCZNIE za przygotowanie podstawowych kursów, które mają pomóc w odnalezieniu się w rotryjskiej rzeczywistości. Projekt był konsultowany z Jego Świętobliwością i zaakceptowany. Również zasadą jest, że dyrektorem LS jest wykładowca UR. Ja, natomiast, łaciny nie zaliczam do podstawowych kursów. Nie mam nic przeciwko samego pomysłu. Może być równie dobrze przedstawiony w wątku Rozważania albo w innym.
PS. Jeżeli Brat nie wie o pewnych sprawach, to lepiej żeby Brat milczał.
-
Bracie, UR i LS zostały powołane jako jednostki edukacyjne. Nie ma więc chyba sensu, by po karczmach wykładać łacinę. Poza tym, Panie kolego, to chyba nie wypada, żeby język macierzysty dla naszej kultury, nauczany był między piwem, a kiełbasą. Nie sądzę by był sens otwierania całej katedry łaciny, zatem najlepszym wyjściem jest przedstawienie kursu w LS niekoniecznie będącym materiałem egzaminowym, a jedynie źródłem wiedzy dla wszystkich ludzi w Rotrii. Nie chodzi Nam o to by robić egzaminy i testy z tegoż języka, a jedynie dać ludności możliwość jego poznania i przyswojenia. Nie wiem zatem czemu się Bracie temu przeciwstawiasz.
-
Bo na siłę chcecie wprowadzić łacinę do LS. Nie uważam, że to było dobre miejsce na to. Tam ma znajdować się minimum z minimum, tak by ludzie nowo przybyli nie zostali zasypani wiedzą im nieprzydatną. Łacina, owszem, jest językiem macierzystym - z tym nie ma co dyskutować, ale bez niej też można żyć. Poza tym, sądzę, że do łaciny sięgnęliby przede wszystkim starsi obywatele a nie młodziki, którzy dopiero co zapoznają się z naszą kulturą.
Proponowałbym więc Bibliotekę Narodową i tam przedstawienie całego dyskursu naukowego z łaciny. Również i ta jednostka kulturowa winna pełnić jakąś rolę.
-
Nie ma więc chyba sensu, by po karczmach wykładać łacinę. Poza tym, Panie kolego, to chyba nie wypada, żeby język macierzysty dla naszej kultury, nauczany był między piwem, a kiełbasą.
Jeszcze mało wiesz o studiowaniu. Ja całkiem dobrze wspominam wykłady, które odbywały się w różnych barach i kawiarniach. Zwłaszcza, że miały miejsce w małej grupie i były dużo bardziej swobodne niż wtedy, gdy od wykładowcy oddzielała nas katedra lub pulpit.
-
Bracie, może u Was w realu na UJ takie rzeczy się praktykuje. Ja wychowany zostałem w przekonaniu, że nauczyciel czy wykładowca to nie kumpel, z którym jest się na Ty. ;) Poza tym w warunkach mikronacyjnych, po to mamy Uniwersytety, Akademie, Licea i inne ośrodki kulturalno-naukowe, by tam takimi kwestiami się zajmować.
-
Kumpel raczej nie, ale nie oznacza to od razu, że trzeba chodzić na uczelnię z kijem między pośladkami. Z niektórymi wykładowcami można pozwolić sobie na dużo więcej, a z innymi na dużo mniej. A wykład w zadymionym lokalu w piwnicach ma swój niepowtarzalny urok ;)
-
Zgadzam się z księciem Aleksander :) O wiele więcej nauczyłem się od tych nauczycieli, z którymi można też było normalnie pogadać, niż od tych, którzy trzymali sztywno dystans. Prawda jest taka, że dystans miał służyć utrzymaniu dyscypliny. Ale spotkałem takich nauczycieli, którzy mogli z nami żartować i opowiadać o bzdurach, ale jak zmarszczyli czoło to wszyscy siedzieli posłusznie jak trusie.
-
A ja najlepiej zapamiętałem nauczyciela, który trzymał wszystkich na dystans, był dość rygorystyczny i chłodny w relacjach z uczniami, przestrzegał żelaznej dyscypliny i był bardzo wymagający. Ze względu na to że uczył chemii, miał ksywkę "Snape", która chyba najlepiej oddawała jego relacje z uczniami. Mimo wszystko miło go wspominam, bo jako jedyny w szkole wzbudzał lęk nawet w dyrektorze ;D Na każdy semestr z chemii było po 15-20 zagrożeń w 28-osobowej klasie :D Później się wszyscy wyciągali na 2, ale nigdy nie zapomnę tego człowieka. Natomiast nauczycielom, którzy się zbytnio spoufalali z uczniami było czasem ciężko zapanować nad klasą. Choć mój wychowawca, profesor od historii, miał świetny z nami kontakt, a jednak potrafił Nas "okrzesać". Był jak ojciec. Ale to są nauczyciele starej daty. Dziś takich "już się nie robi".
-
Ale to są nauczyciele starej daty. Dziś takich "już się nie robi".
Ano niestety, Bracie Arturze, ano niestety. :(
Dobry pedagog winien być nie tylko znakomitym fachowcem od wykładania wiedzy, ale też
wychowawcą, autorytetem, wzorcem do naśladowania, przykładem. Dziś nie jest to już w
cenie, niestety. A wręcz przez niektórych skazane na potępienie, jako niepotrzebne wtrącanie
się w życie ucznia, w jego prywatność i autonomię... Liczy się tylko mechaniczna sprawność
w przekazywaniu niezbędnych informacji, i tyle. Równie dobrze mógłby to robić komputer,
albo jaka inna maszyna...
Efekty widać. Ale może o to rządzącym nami chodzi...
-
A mnie ten stan rzeczy odpowiada. Mniejsza konkurencja ;)
-
Eeech. O tempora, o mores.
Na nas wszystkich się to odbije niestety. Na Was też, Aleksandrze. Jak mówi przysłowie -
"obyś dożył ciekawych czasów" ;) My początku takich czasów dożyliśmy właśnie :D
-
Czy ja wiem, czy na nas wszystkich? Na szczęście idioci pozostaną tam, gdzie jest ich miejsce, więc będę mógł starannie ich unikać.
-
Idioci wmieszają się wśród nas skrycie, i zakamuflują. Nastaną niczym terminatorzy z filmu -
atak ich będzie bezwzględny i niespodziewany, nie będzie przed nim ratunku.
-
Akurat to jest bardzo wątpliwe.