Rotria

NAUKA, KULTURA I SZTUKA => Biblioteka Narodowa => Rozważania => Wątek zaczęty przez: Michael apo Zep w Sobota, 01 Wrz 2012, 20:14:44

Tytuł: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Sobota, 01 Wrz 2012, 20:14:44
Chciałbym sprowokować dyskusję na temat kary śmierci. Jest Nam potrzebna, czy nie i dlaczego? Sądząc po różnorodności ideałów, przekonań i wartości Szanownych Braci, spodziewam się gorącej dyskusji. Zapraszam ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Sobota, 01 Wrz 2012, 21:02:42
Kiedyś byłem zwolennikiem. Teraz jestem przeciwny. Życie mamy tylko jedno, a pozbawienie go kogoś jest największym aktem zła. Zwłaszcza, że sytuacje, gdy po latach okazało się, że skazano niewinnego człowieka, nie są wcale takie rzadkie. Poza tym, czy śmierć nie jest dużo znośniejszą perspektywą, w porównaniu do dożywotniego więzienia? Zamiast kolejnych suchych lat spędzonych w odosobnieniu, zwykła i szybka śmierć.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Cesare Francesco de Medici w Sobota, 01 Wrz 2012, 21:08:17
Zgodzę się z przedmówcą, tylko więzienia/cele dla takich ludzi powinny mieć odpowiedni rygor. Cela w jakiej wyrok odsiedzi Breivik to po prostu kpina z wszystkich norweskich podatników. Im cięższa zbrodnia, tym warunki surowsze.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vincenzo Botticelli w Sobota, 01 Wrz 2012, 21:37:05
Ja zaś pozwolę sobie poprzeć stanowisko Kościoła katolickiego w tej kwestii, które głosi, że winna być ona stosowana tylko w szczególnych okolicznościach, kiedy człowiek nie znajduje już innych metod zmierzających do resocjalizacji, zaś sama działalność osadzonego w więzieniu może przynosić zło i w dalszym ciągu łamanie prawa.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Sobota, 01 Wrz 2012, 21:54:50
Nie przesadzajmy. Kara izolacji jest dla człowieka już wystarczająco straszna. Nie chodzi o to, żeby człowieka upodlić i zmieszać z błotem, ale by go odizolować. Wyobraźcie sobie jak straszną karą dla umysłu i ducha jest zamknięcie kogoś w jednym miejscu. Nie może on stamtąd wyjść, pojechać na wakacje, rozmawiać z kim chce. Ba! Nawet takie drobne sprawy, jak wyjście do kiosku po papierosy i gazetę stają się niedostępne. I tak przez długie i suche lata. To już wystarczająco straszne. I to właśnie jest cel kary. Nie zamknięcie człowieka i pozbawienie go praw jednostki, a pozbawienie wolności.

Wielu ludzi myśli, że pobyt w "komfortowym" więzieniu to śmieszne. Ale zapominacie, że w Norwegii takie warunki są normalne. Większość ludzi mieszka w wygodnych domach, więc na nich takie warunki jakie ma mieć Breivik nie robią wrażenia. Zamknięcie go w takiej celi, jak w polskim więzieniu nie jest zwyczajną karą, a zwykłym bestialstwem. Które prowadzi do fizycznej degeneracji człowieka. A to nie jest celem kary ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vincenzo Botticelli w Niedziela, 02 Wrz 2012, 01:00:09
Tak...
Breivik jest najlepszym przykładem tego, o czym mówisz, Mości Książę  ;). Samotność tak niewyobrażalnie mu doskwiera, że w celi ma laptopa i pisze książkę  ;).

W krakowskim więzieniu jest dość podobnie. W innych również. Często mam wrażenie, że więzienie staje się kurortem, a nie miejscem do namysłu i zastanowienia nad swoją głupotą.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Niedziela, 02 Wrz 2012, 09:16:53
Ja natomiast pozwolę sobie wtrącić, że prywatnie jestem za karą śmierci. Otóż wyjątkowo okrutni mordercy, gdy trafia do więzienia mogą zabić współwięźnia, strażnika, kogokolwiek. Poza tym mogą stać się obiektem żądań innych zbirów, którzy wezmą zakładników i zabiją kilkoro ludzi tylko po to, by zbir wyszedł na wolność. Aby temu zapobiec można zastosować karę śmierci.

Wytłumacz mi proszę książę, jak można zresocjalizować osobę, która siedzi w celi 2x2 i odchodzi od zmysłów? Wariuje, mówiąc kolokwialnie. Nie sądzę by było to możliwe. A koszt utrzymania takiego człowieka też jest niemały. Czy nie tańszy jest bezbolesny zastrzyk, który "usunie element niepożądany ze zdrowego organizmu społeczeństwa"?
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Niedziela, 02 Wrz 2012, 13:18:46
Tak...
Breivik jest najlepszym przykładem tego, o czym mówisz, Mości Książę  ;). Samotność tak niewyobrażalnie mu doskwiera, że w celi ma laptopa i pisze książkę  ;).

Skąd wiesz? Może w rzeczywistości jest, i był, bardzo samotnym człowiekiem? Tego, dopóki sam Breivik nam nie powie, nikt nie wie na pewno.

W krakowskim więzieniu jest dość podobnie. W innych również. Często mam wrażenie, że więzienie staje się kurortem, a nie miejscem do namysłu i zastanowienia nad swoją głupotą.

Ty chyba więzienia na Montelupich nie widziałeś :D Zresztą, to co ty nazywasz kurortem, to w większości przypadków i tak warunki egzystencji poniżej tzw. standardu. Wyjaśnij mi zatem, jak więzienia mają wyglądać wg ciebie? Mają one przypominać kadr z "Ziemi Obiecanej"?

Ja natomiast pozwolę sobie wtrącić, że prywatnie jestem za karą śmierci. Otóż wyjątkowo okrutni mordercy, gdy trafia do więzienia mogą zabić współwięźnia, strażnika, kogokolwiek.

Biorąc pod uwagę obowiązujące w więzieniach procedury, to jest to praktycznie niemożliwe. Strażnicy więzienni nawet mają wsuwane, żeby nikt ich nimi nie udusił. Oprócz tego tacy więźniowie o których mówisz i tak są trzymani w odosobnieniu, a nie siedzą w jednej celi z niepłacącym alimentów, czy skorumpowanym urzędnikiem. Zazwyczaj nie znajdują się nawet w obrębie tego samego zakładu.

Poza tym mogą stać się obiektem żądań innych zbirów, którzy wezmą zakładników i zabiją kilkoro ludzi tylko po to, by zbir wyszedł na wolność. Aby temu zapobiec można zastosować karę śmierci.

Chyba za dużo filmów amerykańskich się naoglądałeś. W takim nudnym kraju jak Polska, to najgorsze co może się przytrafić, to przykucie ekologów do Doliny Rozpusty, w proteście przeciwko ścięciu brzozy na spacerniaku.

Wytłumacz mi proszę książę, jak można zresocjalizować osobę, która siedzi w celi 2x2 i odchodzi od zmysłów? Wariuje, mówiąc kolokwialnie. Nie sądzę by było to możliwe. A koszt utrzymania takiego człowieka też jest niemały. Czy nie tańszy jest bezbolesny zastrzyk, który "usunie element niepożądany ze zdrowego organizmu społeczeństwa"?

A czy nie tańsza byłaby prywatna służba zdrowia? Nie tańsza byłaby prywatna edukacji? A nie są tańsze drogi budowane przez przedsiębiorców i przez nich zawiadywane? "Taniość" danego rozwiązania nie oznacza, że jest ono automatycznie lepsze od wszystkich pozostałych ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Pafnucy von Pyongyang w Niedziela, 02 Wrz 2012, 13:24:00
Mój pogląd w tej kwestii jest taki:

Kara śmierci powinna być dopuszczalna, lecz jej orzekanie i wykonywanie należałoby
 zawęzić do naprawdę ekstremalnych przypadków, gdzie z różnych względów
  niemożliwym jest zastosowanie innej kary  - np. podczas wojny, znacznej destabilizacji   
   państwa, wielkiej katastrofy naturalnej etc.

Pamiętać należy, iż nawet największy zbrodniarz jest człowiekiem, a człowieka można
 pozbawić życia tylko w ostateczności, tylko i wyłącznie jeśli nie ma żadnych innych
  sposobów ustrzeżenia się przed nim i jego wrogimi wobec nas zamiarami.

A warunki w zakładach karnych? Powinny być zróżnicowane. Zależne od zachowania,
 chęci do pracy, ogólnej postawy takiego "pensjonariusza". Kilka klas, podobnie jak w 
  hotelach. Jeśliby kto siedział w brudzie, zimnie i ciasnocie - to tylko na własne życzenie ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vincenzo Botticelli w Niedziela, 02 Wrz 2012, 13:53:05
Mości Książę, poniżej pozwolę sobie przedstawić wniosek z katalogu MSWiA a także Ministerstwa Sprawiedliwości, dotyczący kosztów utrzymania więźnia.

Cytuj
"Wedle danych za rok 2011 koszt utrzymania osadzonego w zakładach karnych i aresztach śledczych wzrósł w stosunku do roku 2010 i wynosi obecnie 80,57 zł.(wzrost o 2,27 zł.) dziennie. Daje nam to 2450,79 zł miesięcznie i 29409,42 rocznie."

Czy sądzi Pan zatem, że więzień, który miesięcznie kosztuje Skarb Państwa 2450,79 zł, żyje poniżej jakichkolwiek standardów? Nie wspominając już o tym, że w polskich zakładach karnych stosuje się ok. 50 diet więziennych, dopasowanych względem warunków żywieniowych, a także większość sal wyposażona jest w urządzenia multimedialne. Są to potwierdzone dane dotyczące kosztów utrzymania osadzonych w zakładach resocjalizacyjnych, ogłoszenie przez Ministerstwo Sprawiedliwości w przeddzień planu budżetowego. Czy godzi się zatem mówić, że więźniowie prosperują poniżej standardów  ;)? Pytany przez redakcję "UWAGI" jeden z osadzonych, kiedy usłyszał pytanie dotyczące warunków lokalowych w zakładach, odpowiedział, że woli być w ośrodku resocjalizacyjnym niźli w domu, bowiem ma tutaj znacznie godniejsze warunki życia, niż poza jego murami. Wszystkie te dane są ogólnodostępne. Wystarczy jedynie wpisać w wyszukiwarkę  ;).
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Pafnucy von Pyongyang w Niedziela, 02 Wrz 2012, 14:10:34
Że tak się wtrącę Eminencjo ;) Ja myślę, że w ten "koszt utrzymana więźnia" wlicza się
 również szereg innych wydatków niezwiązanych bezpośrednio z warunkami bytowania
  osadzonego. Coś jak równanie: Ogólne nakłady na więziennictwo : wszystkich
   więźniów = koszt utrzymania pojedynczego więźnia.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vincenzo Botticelli w Niedziela, 02 Wrz 2012, 14:33:10
Mimo to, sami więźniowie nie zaprzeczają, że jeśli nie są milionerami, to w więzieniach bytuje im się wyśmienicie  ;). Dlatego między innymi - w Polsce i nie tylko - borykamy się z problemami zapełnionych więzień  ;). Jakkolwiek mało szkodliwe przestępstwo, które ukarane zostało więzieniem - daje dom nad głową i godziwą opiekę temu, który wykroczenia się dopuścił  - "żyć, nie umierać"  ;D.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Niedziela, 02 Wrz 2012, 14:55:11
Mości Książę, poniżej pozwolę sobie przedstawić wniosek z katalogu MSWiA a także Ministerstwa Sprawiedliwości, dotyczący kosztów utrzymania więźnia.

Cytuj
"Wedle danych za rok 2011 koszt utrzymania osadzonego w zakładach karnych i aresztach śledczych wzrósł w stosunku do roku 2010 i wynosi obecnie 80,57 zł.(wzrost o 2,27 zł.) dziennie. Daje nam to 2450,79 zł miesięcznie i 29409,42 rocznie."

I twoim zdaniem to jest dużo? Weź pod uwagę, że średnia wynagrodzenie w gospodarce krajowej wynosi obecnie 3700,01 zł brutto, czyli netto 2644,39 zł. A zatem na korzyść osoby wolnej wychodzi 193,6 zł. Przy czym w kwotę utrzymania osoby wolnej nie wchodzi personel więzienny, za to wchodzi możliwość pójścia do teatru, zjedzenia obiadu w restauracji czy wyjazdu za granicę na urlop. Więzień jest tego pozbawiony, zatem jego egzystencja jest obiektywnie gorsza jakościowa od egzystencji osoby wolnej. W tym tkwi istota kary ;)

Nie wspominając już o tym, że w polskich zakładach karnych stosuje się ok. 50 diet więziennych, dopasowanych względem warunków żywieniowych

Rozumiem zatem, że należy więźnia chorującego na cukrzycę karmić produktami o wysokim indeksie glikemicznych, chorych na fenyloketonurię wieprzowiną, a buddystów soczystym mięsem?

a także większość sal wyposażona jest w urządzenia multimedialne.

Słodki Jezu... Twoim zdaniem posiadanie pudła w sali jest wyznacznikiem luksusu? Przecież telewizor każdy już posiada, a niektórzy ludzie posiadają po jednym w każdym pokoju. To nie są lata 60, że telewizja dopiero dociera pod strzechy. To jest taki sam standard, jak mydło w łazience czy, używając nomenklatury PRL, "punkt świetlny w izbie mieszkalnej".

Są to potwierdzone dane dotyczące kosztów utrzymania osadzonych w zakładach resocjalizacyjnych, ogłoszenie przez Ministerstwo Sprawiedliwości w przeddzień planu budżetowego. Czy godzi się zatem mówić, że więźniowie prosperują poniżej standardów  ;)?

Jeżeli pozbawienie wolności jest dla ciebie standardem, to ciężko mi coś na ten temat jednoznacznie orzec. Podobnie jak gnieżdżenie się w jednej celi z kilkoma osobami, albo jedzenie tego, co w więzieniach serwują. Nie wiem czy próbowałeś, ale ja akurat nie chciałbym być tak żywiony.

Pytany przez redakcję "UWAGI" jeden z osadzonych, kiedy usłyszał pytanie dotyczące warunków lokalowych w zakładach, odpowiedział, że woli być w ośrodku resocjalizacyjnym niźli w domu, bowiem ma tutaj znacznie godniejsze warunki życia, niż poza jego murami.

Tacy ludzie się wszędzie znajdą. Ale to nie oznacza, że z powodu takich jednostek, należy obniżyć standard odbywania kary do poziomu celi Gawriło Principa, albo jeszcze niżej.

Wszystkie te dane są ogólnodostępne. Wystarczy jedynie wpisać w wyszukiwarkę  ;).

Trzeba je jeszcze umieć zinterpretować. Najlepiej z otwartym umysłem, a nie powtarzając komunały jak nośne hasła na wiecu Jana Mikke.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Pafnucy von Pyongyang w Niedziela, 02 Wrz 2012, 15:32:02
Ale jakby nie patrzeć, jakaś tam prawda w słowach Eminencji Ferdynanda jest:
Cytuj
Mimo to, sami więźniowie nie zaprzeczają, że jeśli nie są milionerami, to w więzieniach bytuje im się wyśmienicie ;) .

Trzeba wziąć pod uwagę, iż spora część osób tam przebywających pochodzi z nizin
 społecznych, są oni prości, mało wymagający i niewiele im do szczęścia potrzeba. Takie
  warunki bytowania zatem (łózko, zupa, kaloryfer, tv - wszystko podane za darmo, na tacy)
   rzeczywiście mogą być dla nich w jakiś tam sposób atrakcyjne i w zupełności
    wystarczające. ;)


EDIT: A to, to nie wiem skąd wytrzasnęliście, Książę: ;D
Cytuj
Rozumiem zatem, że należy więźnia chorującego na cukrzycę karmić produktami o wysokim indeksie glikemicznych, chorych na fenyloketonurię wieprzowiną, a buddystów soczystym mięsem?

Przecież to są zalecenia żywieniowe z Prokto-Hemolańskich przedszkoli.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Niedziela, 02 Wrz 2012, 17:44:25
Jeśli chodzi o pobyt w więzieniu. Cóż, niestety dużym minusem jest fakt, że więźniowie nie pracują. Powinni oni wykonywać prace, których zwykły człowiek się nie podejmie z racji na ich nieopłacalność i w ten sposób "opłacać" swój pobyt. Oglądałem program, jak to w więzieniu w Meksyku zainstalowano dwa rowerki, takie jak na siłowni, które wytwarzały prąd. Zainteresowanie więźniów było na tyle duże, że dokupiono kolejnych 10 rowerów i planuje się ich dalszy zakup. Są same plusy takiej akcji, albowiem miasto ma prąd (niewiele, bo niewiele, ale zawsze coś) do oświetlania ulic, więźniowie spędzają czas na dbaniu o kondycję, zamiast się nudzić, a dodatkowo, za "wyjeżdżenie" jakiegoś tam czasu (bodaj 20 godzin), odsiadka skracana jest o 1 dzień.

Co się tyczy kary śmierci. Myślę, że o ile w przypadku morderców byłbym w stanie (gdybym był sędzią) odstąpić od najwyższego wymiaru kary, o tyle w przypadku zdrajców narodu (trudno jednoznacznie ten termin uściślić, ale mniej więcej chodzi o osoby działające na niekorzyść Ojczyzny, nie państwa) nie wahałbym się ani minuty, tylko skazał na śmierć. Nawet w Piśmie Świętym jest przyzwolenie na skazywanie na śmierć morderców (zabójca =/= morderca).
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vincenzo Botticelli w Niedziela, 02 Wrz 2012, 18:40:54
Mości Książę, w dalszym ciągu się nie zgadzam. Absolutnie  ;).
Ta dyskusja mogła by trwać wieki, a na to niestety mam średnio czas na chwilę obecną  ;).

Popieram Brata Artura  ;).
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Niedziela, 02 Wrz 2012, 19:02:59
osoby działające na niekorzyść Ojczyzny, nie państwa) nie wahałbym się ani minuty, tylko skazał na śmierć.

Straszliwy trybalizm bije z twoich wypowiedzi.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Faust w Sobota, 08 Wrz 2012, 21:45:00
Uważam że kara śmierci nie powinna zostać wprowadzona. Zastanówmy się jaka jest funkcja/cel kary. Kara ma "edukować" tak jak wcześniej wspomniano resocjalizować daną jednostkę. Śmierć takiego człowieka nie rozwiązuje do końca sprawy bo skoro kara ma uczyć czego nauczy człowieka śmierć. Oczywiście są jednostki których nie da się zresocjalizować jednak mimo to uważam że kara śmierci nie jest dobrym rozwiązaniem w tym przypadku. Żyjemy w XXI wieku przez lata kształtowały się koncepcje praw człowieka gdzie jednym z ad prior uważa się prawo człowieka ( jednostki ) do życia, wprowadzając teraz karę śmierci powstało by pytanie o słuszność praw człowieka....
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Niedziela, 09 Wrz 2012, 11:04:21
Bracie, innym prawem człowieka jest również wolność. Dożywotnie jej pozbawianie też jest łamaniem praw jednostki ;) Poza tym, jaki cel ma resocjalizacja osoby, która na wolność i tak nigdy nie wyjdzie? Poza tym, nie do końca się zgadzam z tym, żeby kara miała resocjalizować. Kara przede wszystkim ma być komunikatem dla jednostki i społeczeństwa, że popełniony czyn jest zły i grożą za niego pewne konsekwencje (które mają m.in. odstraszyć). Resocjalizacja ma sens, gdy jest możliwa, tj. gdy demoralizacja danej jednostki nie jest zbyt głęboka i da się wszystko "naprawić". Natomiast w przypadku morderców (nie zabójców), nie można mówić o resocjalizowaniu, gdyż stopień demoralizacji jest wyjątkowo wysoki. Kara śmierci, ma więc zatem oddzielić tych niegodziwców od ludzi i zapewnić większe bezpieczeństwo obywateli (morderca może uciec i zabijać dalej, lub zabić któregoś z pracowników więzienia, współwięźnia, etc...) Nawet Pismo Święte dopuszcza możliwość stosowania kary śmierci.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Cesare Francesco de Medici w Niedziela, 09 Wrz 2012, 11:07:11
Szczerze mówiąc, śmierć to za wielka kara. Za najcięższe zbrodnie powinna być specjalna cela o zaostrzonym rygorze.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vincenzo Botticelli w Niedziela, 09 Wrz 2012, 11:39:59
Bracie, innym prawem człowieka jest również wolność. Dożywotnie jej pozbawianie też jest łamaniem praw jednostki ;) Poza tym, jaki cel ma resocjalizacja osoby, która na wolność i tak nigdy nie wyjdzie? Poza tym, nie do końca się zgadzam z tym, żeby kara miała resocjalizować. Kara przede wszystkim ma być komunikatem dla jednostki i społeczeństwa, że popełniony czyn jest zły i grożą za niego pewne konsekwencje (które mają m.in. odstraszyć). Resocjalizacja ma sens, gdy jest możliwa, tj. gdy demoralizacja danej jednostki nie jest zbyt głęboka i da się wszystko "naprawić". Natomiast w przypadku morderców (nie zabójców), nie można mówić o resocjalizowaniu, gdyż stopień demoralizacji jest wyjątkowo wysoki. Kara śmierci, ma więc zatem oddzielić tych niegodziwców od ludzi i zapewnić większe bezpieczeństwo obywateli (morderca może uciec i zabijać dalej, lub zabić któregoś z pracowników więzienia, współwięźnia, etc...)

W pełni popieram  ;).
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Niedziela, 09 Wrz 2012, 11:50:03
Szczerze mówiąc, śmierć to za wielka kara. Za najcięższe zbrodnie powinna być specjalna cela o zaostrzonym rygorze.
I co to da? Po co?
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Pafnucy von Pyongyang w Niedziela, 09 Wrz 2012, 12:05:50
Może więc takiemu skazańcowi dać wybór? Pobyt w takiej celi do końca życia, albo...
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Niedziela, 09 Wrz 2012, 17:22:11
Bracie, innym prawem człowieka jest również wolność. Dożywotnie jej pozbawianie też jest łamaniem praw jednostki ;)

Myślę, że pozbawienie wolności jest mniej drastycznym przykładem łamania praw jednostki, niż pogwałcenie jej prawa do życia, które jest, przynajmniej dla mnie, aktem najwyższego zła. Bez znaczenia jest tutaj kwalifikacja prawna, tj. śmierć zadana bezprawnie, w obronie własnego życia czy w majestacie prawa. Zabójstwo jest po prostu złem, które należy wyrugować.

Poza tym, jaki cel ma resocjalizacja osoby, która na wolność i tak nigdy nie wyjdzie?

Jako katolik powinieneś to lepiej wiedzieć ode mnie. Chociażby taka osoba może pojednać się z absolutem. Może także starać się uczynić zadość swoim zbrodniom. Wreszcie, taka osoba będzie mogła zrozumieć co zrobiła źle. Mordując ją pokażemy jedynie siłę wymiaru sprawiedliwości, a nie pokażemy, że czynimy słusznie wymierzając karę.

Poza tym, nie do końca się zgadzam z tym, żeby kara miała resocjalizować. Kara przede wszystkim ma być komunikatem dla jednostki i społeczeństwa, że popełniony czyn jest zły i grożą za niego pewne konsekwencje (które mają m.in. odstraszyć).

To jest koncepcja z XIX wieku, która została już przez naukę odrzucona. Oczywiście, nadal istnieje aspekt odwetowy kary, ale dużo istotniejszą funkcją jest funkcja resocjalizacyjna. Bo tak naprawdę, o wiele większy pożytek ze społeczeństwa jest w sytuacji, gdy jednostka zostanie dlań odzyskana, a nie bezpowrotnie stracona. Nawet Jezus w jednej z przypowieści wskazywał na to, że cieszy się z powrotu zagubionej owcy ;)

Resocjalizacja ma sens, gdy jest możliwa, tj. gdy demoralizacja danej jednostki nie jest zbyt głęboka i da się wszystko "naprawić". Natomiast w przypadku morderców (nie zabójców), nie można mówić o resocjalizowaniu, gdyż stopień demoralizacji jest wyjątkowo wysoki.

Wybacz, ale nie tobie to oceniać. Nad tym problemem pochylają się profesorowie, ludzie nauki i nie są w stanie jednoznacznie orzec, czy dana jednostka jest na tyle zdemoralizowana, że nie jest w stanie się poprawić. Istnieją takie przypadki. Nawet Hans Frank żałował za swoje czyny i pewnie, gdyby nie został skazany na śmierć, starałby się w jakikolwiek, chociażby ograniczony sposób, zadośćuczynić swoim ofiarom. A dla odmiany zdarza się często tak, że nastoletnie złodziejki sklepowe są już tak zdemoralizowane, że po wyjściu z więzienia dalej uprawiają swój proceder.

Kara śmierci, ma więc zatem oddzielić tych niegodziwców od ludzi i zapewnić większe bezpieczeństwo obywateli (morderca może uciec i zabijać dalej, lub zabić któregoś z pracowników więzienia, współwięźnia, etc...)

Wystarczającym środek w oddzieleniu jednostek niebezpiecznych od społeczeństwa jest pozbawienie wolności. Nie myśl, że tacy skazańcy trafiają do więzień typu półotwartego i siedzą w jednej celi z uchylającymi się od płacenia alimentów, albo przyjmującymi łapówki.

Nawet Pismo Święte dopuszcza możliwość stosowania kary śmierci.

Szczęśliwie od czasów Deuteronomium ludzkość w rozwoju moralnym poczyniła pewien postęp i poszła "dalej".

Może więc takiemu skazańcowi dać wybór? Pobyt w takiej celi do końca życia, albo...

Tak, niech sam sobie wybierze karę, a potem sam ją zastosuje :D
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vittorio Paolino w Czwartek, 13 Wrz 2012, 22:35:20
Kara śmierci - nie.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Piątek, 14 Wrz 2012, 08:37:18
Kara śmierci - nie.
Nie ma to jak w dyskusji wypowiedzieć się argumentami ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Piątek, 14 Wrz 2012, 11:37:10
To zabawne, bo na ostatni merytoryczny post, notabene mój, nikt jeszcze merytorycznie nie odpowiedział ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Piątek, 14 Wrz 2012, 15:39:53
Myślę, że pozbawienie wolności jest mniej drastycznym przykładem łamania praw jednostki, niż pogwałcenie jej prawa do życia
To już zależy od tego jaką kto ma hierarchię wartości.

Poza tym, jaki cel ma resocjalizacja osoby, która na wolność i tak nigdy nie wyjdzie?

Jako katolik powinieneś to lepiej wiedzieć ode mnie. Chociażby taka osoba może pojednać się z absolutem. Może także starać się uczynić zadość swoim zbrodniom. Wreszcie, taka osoba będzie mogła zrozumieć co zrobiła źle. Mordując ją pokażemy jedynie siłę wymiaru sprawiedliwości, a nie pokażemy, że czynimy słusznie wymierzając karę.
Cóż, przed śmiercią też jest do tego okazja (przychodzi ksiądz, rabin, imam, czy kto co chce), z drobną różnicą, jest szybciej i taniej (nie trzeba wrzoda utrzymywać przez 50 następnych lat)

Kara śmierci, ma więc zatem oddzielić tych niegodziwców od ludzi i zapewnić większe bezpieczeństwo obywateli (morderca może uciec i zabijać dalej, lub zabić któregoś z pracowników więzienia, współwięźnia, etc...)

Wystarczającym środek w oddzieleniu jednostek niebezpiecznych od społeczeństwa jest pozbawienie wolności. Nie myśl, że tacy skazańcy trafiają do więzień typu półotwartego i siedzą w jednej celi z uchylającymi się od płacenia alimentów, albo przyjmującymi łapówki.
Tak tylko morderca, który ma przez 50 lat siedzieć w więzieniu, przez cały ten czas może próbować uciec i zrobić to nawet. Co wtedy? Taka osoba do końca swojego życia (nawet jeśli nie ucieknie) jest niebezpieczna. Kara śmierci nam pięknie ten problem rozwiązuje. Uczciwi obywatele mają prawo do tego by czuć się bezpiecznie, by mieć poczucie, że seryjny morderca i gwałciciel, który został skazany, nie ucieknie i im nie zagrozi.

Poza tym, morderca, który wie jaka mu kara grozi, sam na siebie wymierza wyrok śmierci.
Nawet Pismo Święte dopuszcza możliwość stosowania kary śmierci.

Szczęśliwie od czasów Deuteronomium ludzkość w rozwoju moralnym poczyniła pewien postęp i poszła "dalej".
Pewne wartości nigdy nie ulegają (lub nie powinny) zmianie czy zatarciu, pomimo upływu czasu. Jeśli coś raz było czarne, to takim pozostanie.


PS: Wybacz, że długo nie odpowiadałem, ale jakoś ostatnim czasem byłem zmęczony i zwyczajnie po ludzku mi się nie chciało. Jako że jestem zawsze chętny do dyskusji - odpowiadam Ci teraz ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Piątek, 14 Wrz 2012, 16:18:43
Myślę, że pozbawienie wolności jest mniej drastycznym przykładem łamania praw jednostki, niż pogwałcenie jej prawa do życia
To już zależy od tego jaką kto ma hierarchię wartości.

Myślę, że szacunek do życia jest, a przynajmniej powinien być, wartością uniwersalną. Szczególnie ważne powinno to być dla katolików ;)

Poza tym, jaki cel ma resocjalizacja osoby, która na wolność i tak nigdy nie wyjdzie?

Jako katolik powinieneś to lepiej wiedzieć ode mnie. Chociażby taka osoba może pojednać się z absolutem. Może także starać się uczynić zadość swoim zbrodniom. Wreszcie, taka osoba będzie mogła zrozumieć co zrobiła źle. Mordując ją pokażemy jedynie siłę wymiaru sprawiedliwości, a nie pokażemy, że czynimy słusznie wymierzając karę.

Cóż, przed śmiercią też jest do tego okazja (przychodzi ksiądz, rabin, imam, czy kto co chce), z drobną różnicą, jest szybciej i taniej (nie trzeba wrzoda utrzymywać przez 50 następnych lat)

Skąd w twoich wypowiedziach tyle żółci i nienawiści? To nie jest wrzód, tylko człowiek. Niezależnie od jego czynów, to my powinniśmy nadal pozostać ludźmi. Chyba, że chcemy, przynajmniej moralnie i mentalnie, być tacy jak przestępca. Inna sprawa, że nie każdy musi przejść khatarsis w tym samym czasie. Niektórym, może to zająć nawet i 50 lat ;) A poza tym nadal jest to demonstracja mocy, a nie słuszności wymiaru sprawiedliwości :)

Kara śmierci, ma więc zatem oddzielić tych niegodziwców od ludzi i zapewnić większe bezpieczeństwo obywateli (morderca może uciec i zabijać dalej, lub zabić któregoś z pracowników więzienia, współwięźnia, etc...)

Wystarczającym środek w oddzieleniu jednostek niebezpiecznych od społeczeństwa jest pozbawienie wolności. Nie myśl, że tacy skazańcy trafiają do więzień typu półotwartego i siedzą w jednej celi z uchylającymi się od płacenia alimentów, albo przyjmującymi łapówki.

Tak tylko morderca, który ma przez 50 lat siedzieć w więzieniu, przez cały ten czas może próbować uciec i zrobić to nawet. Co wtedy? Taka osoba do końca swojego życia (nawet jeśli nie ucieknie) jest niebezpieczna. Kara śmierci nam pięknie ten problem rozwiązuje. Uczciwi obywatele mają prawo do tego by czuć się bezpiecznie, by mieć poczucie, że seryjny morderca i gwałciciel, który został skazany, nie ucieknie i im nie zagrozi.

Jak już mówiłem. Zakłady karne, w których osadzeni są szczególnie niebezpieczni przestępcy, to nie są przedszkola położone nad rozlewiskiem, z których można wyjść udając przed sprzątaczkami, że jest się rodzicem dziecka.

Poza tym, morderca, który wie jaka mu kara grozi, sam na siebie wymierza wyrok śmierci.

No tak, bo przecież każdy popełnia przestępstwo z myślą, że zostanie ukarany.

Nawet Pismo Święte dopuszcza możliwość stosowania kary śmierci.

Szczęśliwie od czasów Deuteronomium ludzkość w rozwoju moralnym poczyniła pewien postęp i poszła "dalej".

Pewne wartości nigdy nie ulegają (lub nie powinny) zmianie czy zatarciu, pomimo upływu czasu. Jeśli coś raz było czarne, to takim pozostanie.

Dzięki Mancaladze, to nie jest prawda.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Piątek, 14 Wrz 2012, 17:49:20
Myślę, że pozbawienie wolności jest mniej drastycznym przykładem łamania praw jednostki, niż pogwałcenie jej prawa do życia
To już zależy od tego jaką kto ma hierarchię wartości.

Myślę, że szacunek do życia jest, a przynajmniej powinien być, wartością uniwersalną. Szczególnie ważne powinno to być dla katolików ;)
Dla katolików są rzeczy ważniejsze od życia, czego przykładem są rzesze męczenników i świętych.


Poza tym, jaki cel ma resocjalizacja osoby, która na wolność i tak nigdy nie wyjdzie?

Jako katolik powinieneś to lepiej wiedzieć ode mnie. Chociażby taka osoba może pojednać się z absolutem. Może także starać się uczynić zadość swoim zbrodniom. Wreszcie, taka osoba będzie mogła zrozumieć co zrobiła źle. Mordując ją pokażemy jedynie siłę wymiaru sprawiedliwości, a nie pokażemy, że czynimy słusznie wymierzając karę.

Cóż, przed śmiercią też jest do tego okazja (przychodzi ksiądz, rabin, imam, czy kto co chce), z drobną różnicą, jest szybciej i taniej (nie trzeba wrzoda utrzymywać przez 50 następnych lat)

Skąd w twoich wypowiedziach tyle żółci i nienawiści? To nie jest wrzód, tylko człowiek. Niezależnie od jego czynów, to my powinniśmy nadal pozostać ludźmi. Chyba, że chcemy, przynajmniej moralnie i mentalnie, być tacy jak przestępca. Inna sprawa, że nie każdy musi przejść khatarsis w tym samym czasie. Niektórym, może to zająć nawet i 50 lat ;) A poza tym nadal jest to demonstracja mocy, a nie słuszności wymiaru sprawiedliwości :)

W znacznej większości przypadków (99%) wizja nadchodzącej śmierci wymaga skruchę nawet na największych przestępcach.
Nienawiści? Raczej miłości do życia. Nienawidzą raczej Ci, którzy pozwalają mordercom być bezkarnymi, dają im możliwość popełniać dalej swoje zbrodnie, tym samym mają oni krew na rękach.
Podam przykład odnośnie kary. Dzieci bywają niesforne. Najczęściej wówczas rodzice mówią "Kaziu, teraz pójdziesz do swojego pokoju i przemyślisz swoje zachowanie. Jak to zrobisz to przyjdź do Nas z powrotem". To coś jak kara więzienia (pod przymusem siedzi dziecko w pokoju i ma czas na przemyślenia, a gdy się "SamoMiniZresocjalizuje" to może wyjść na wolność. Czasem jednak, dzieci robią takie rzeczy, które wymagają ostrzejszej kary, bo "areszt" nie jest karą ani adekwatną, ani odpowiednio surową.

Jesteś przeciwny karaniu śmiercią, co zatem powiesz o wyroku w Norymberdze- słuszny, niesłuszny?

EDIT:
Pozwolę sobie dodać. Lubię psy. Gdy piesek narobi mi na dywan, to go skrzyczę, gdy pogryzie kanapę, skrzyczę, ale gdy rzuci się na dziecko i będzie próbował je zagryźć, to albo złapię za jakiś przedmiot (laga, kołek, noga od krzesła) i ubiję na miejscu, albo uśpię.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Piątek, 14 Wrz 2012, 18:09:27
Myślę, że szacunek do życia jest, a przynajmniej powinien być, wartością uniwersalną. Szczególnie ważne powinno to być dla katolików ;)

Dla katolików są rzeczy ważniejsze od życia, czego przykładem są rzesze męczenników i świętych.

Czym innym jest poświęcenie własnego życia, a czym innym odbieranie je komuś innemu.

Skąd w twoich wypowiedziach tyle żółci i nienawiści? To nie jest wrzód, tylko człowiek. Niezależnie od jego czynów, to my powinniśmy nadal pozostać ludźmi. Chyba, że chcemy, przynajmniej moralnie i mentalnie, być tacy jak przestępca. Inna sprawa, że nie każdy musi przejść khatarsis w tym samym czasie. Niektórym, może to zająć nawet i 50 lat ;) A poza tym nadal jest to demonstracja mocy, a nie słuszności wymiaru sprawiedliwości :)

W znacznej większości przypadków (99%) wizja nadchodzącej śmierci wymaga skruchę nawet na największych przestępcach.

Jakieś badania naukowe na potwierdzenie tej tezy?

Nienawiści? Raczej miłości do życia. Nienawidzą raczej Ci, którzy pozwalają mordercom być bezkarnymi, dają im możliwość popełniać dalej swoje zbrodnie, tym samym mają oni krew na rękach.

Destynatariuszowi zakładu karnego raczej ciężko kogoś zabić. Chociażby z tego powodu, że znajduje się pod całodziennym nadzorem.

Podam przykład odnośnie kary. Dzieci bywają niesforne. Najczęściej wówczas rodzice mówią "Kaziu, teraz pójdziesz do swojego pokoju i przemyślisz swoje zachowanie. Jak to zrobisz to przyjdź do Nas z powrotem". To coś jak kara więzienia (pod przymusem siedzi dziecko w pokoju i ma czas na przemyślenia, a gdy się "SamoMiniZresocjalizuje" to może wyjść na wolność.

To akurat nie wynika z tego, że dzieci są zamykane w swoim pokoju, ale z samego faktu, że dziecko podświadomie czuje, że zawiodło swoich rodziców.

Czasem jednak, dzieci robią takie rzeczy, które wymagają ostrzejszej kary, bo "areszt" nie jest karą ani adekwatną, ani odpowiednio surową.

Tak, następnym razem jak dziecko stłucze wazon, to je powiesimy.

Jesteś przeciwny karaniu śmiercią, co zatem powiesz o wyroku w Norymberdze- słuszny, niesłuszny?

O którym? Tam zapadło wiele wyroków.

Pozwolę sobie dodać. Lubię psy. Gdy piesek narobi mi na dywan, to go skrzyczę, gdy pogryzie kanapę, skrzyczę, ale gdy rzuci się na dziecko i będzie próbował je zagryźć, to albo złapię za jakiś przedmiot (laga, kołek, noga od krzesła) i ubiję na miejscu, albo uśpię.

Porównanie człowieka z psem ociera się o granicę dobrego smaku. I to od zewnętrznej strony.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Piątek, 14 Wrz 2012, 18:18:20
No cóż, kara śmierci dla Goringa, Franka, Ribbentropa, Bormmana i wielu innych zbrodniarzy, była słuszna czy nie?
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Piątek, 14 Wrz 2012, 18:29:31
Bormanna skazano in absentia, co moim zdaniem jest już proceduralnie wątpliwe. Ale nie, kara śmierci nigdy nie jest słuszna.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Pafnucy von Pyongyang w Piątek, 14 Wrz 2012, 20:07:11
Jeśli chodzi o Norymbergę - moim zdaniem była to zemsta bardziej, niż kara -
 ale to tak na marginesie.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Vittorio Paolino w Sobota, 15 Wrz 2012, 00:53:38
Kara śmierci - nie.
Nie ma to jak w dyskusji wypowiedzieć się argumentami ;)

Wybacz, Bracie, ale przyznaję się bez bicia, że za dużo do czytania.  A w argumenty nie chcę się wdawać, bo zanim się odniosę do nich, to będę je musiał przeczytać :D.

Życie jest darem od Boga i tylko Bogu o nim decydować.  Nawet jeśli państwo zasłania się literą prawa przy wykonywaniu morderstw, i tak jest mordercą.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Wtorek, 02 Paź 2012, 23:08:01
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Zq4LLpREAHQ[/youtube]

Przyznaję, że zupełnie przypadkowo trafiłem na filmik o Karze Śmierci, i jeszcze bardziej przypadkowym jest obecność Pana JKM na tym filmie. Wydaje mi się jednak, że filmik jest wyjątkowo godny uwagi, a referat przedstawiony dość sensownie i rzeczowo. Może dyskusja odżyje ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Środa, 03 Paź 2012, 08:59:43
Filmiki z Janem Mikke mają taką wartość merytoryczną i estetyczną, że po jego obejrzeniu miałem ochotę wyrwać sobie oczy i zatkać nimi uszy.
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Cesare Francesco de Medici w Środa, 03 Paź 2012, 17:05:34
Ja mam podobne odczucia ;)
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Michael apo Zep w Środa, 03 Paź 2012, 20:36:50
Nie wiem czemu zwracacie uwagę na to kto, a nie co mówi. Zasadniczo liczy się treść, przesłanie, a nie jego autor, nadawca. Nawet głupiec, może powiedzieć coś mądrego ( w końcu musi mu się udać :P).
Tytuł: Odp: Kara śmierci - tak, czy nie?
Wiadomość wysłana przez: Superfluum w Środa, 03 Paź 2012, 20:43:16
Toteż odniosłem się zarówno do warstwy estetycznej jak i merytorycznej tego filmiku.