1
Pałac Kwirynalski / Odp: Prośba narodu trizondalskiego
« dnia: Poniedziałek, 04 Maj 2015, 23:53:18 »
Do nas informacja jeszcze nie dotarła.
Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.
Trizopolis, 4 maja 2015 r.
Dostojni !
Hasseland zagarniając nielegalnie ziemie przyległe do terytorium Trizondalu oraz ziemie kontrolowane przez Winków, nic nie robi sobie z ogólnoświatowego braku poparcia względem tych działań.
W dniach 1-6 maja organizuje, wraz z Republiką Bialeńską, manewry wojskowe na terenach tzw. Złotej Rusi oraz ziemiach byłego Królestwa Brytanii graniczących z Trizondalem.
Moje żądania wycofania wojsk i osadników z nielegalnie zagarniętych ziem Orientyki do czasu nowego Kongresu Orientyki są ignorowane, a Iwan Romanow ma się najwyraźniej za władcę całego mikroświata, mogącego samodzielnie decydować o tym, które ziemie sobie zabierze i jak zagospodaruje.
W związku z powyższym Trizondal oświadcza, że do momentu wycofania wszelkich jednostek oraz osadników Hasselandu z okupowanych ziem Kontynentu Wschodniego, będzie w każdy możliwy sposób blokował i negował jakiekolwiek postanowienia na temat przydzielenia jakiegokolwiek skrawka Kontynentu Wschodniego temu zaborczemu i niepoważnemu tworowi.
Jednocześnie informuję, że nie widzę możliwości prowadzenia jakichkolwiek rozmów bez obecności mediatorów zewnętrznych.
Mam również nadzieję, że państwa Orientyki a także inne, poznawszy sposób poważania opinii mikroświatowej i podejście do polityki zagranicznej władcy Hasselandu, powezmą odpowiednie kroki ku alienacji tego organizmu z pola działań mikroświatowych.
(-) Ciaran van Scharfschuetze
Prezydent Trizondalu


Odezwa Prezydenta Trizondalu do Państw Orientyckich
Trizopolis, 18 kwietnia 2015 r.
Dostojni !
Trizondal jest państwem, które od ponad ośmiu lat istnieje w internetowej przestrzeni mikronacyjnej próbując zachować ład i porządek przede wszystkim w swoich granicach, ale także w mikroświecie.
Wydarzenia, jakie miały miejsce na przełomie marca i kwietnia tego roku zaburzyły moim zdaniem równowagę Kontynentu Wschodniego.
Kongres Orientyki, który odbył się w surmeńskiej stolicy - Kaharonei, zamiast łączyć kraje, spowodował podziały, pogłębił wzajemną nieufność a nawet kilka krajów postawił na granicy konfliktu zbrojnego.
Głównym tego powodem było podjęcie konwencji dokonującej podziału Ziem Niczyich Kontynentu Wschodniego pomiędzy niektóre kraje.
Głęboko ubolewam, że jednym z sygnatariuszy tego aktu był Trizondal. W ramach usprawiedliwienia chciałbym wyjaśnić, że działania delegacji Trizondalu w dużej mierze opierały się nie tyle na określonej polityce państwa, co na indywidualnych domysłach w tej kwestii. Konferencja odbywała się bowiem w okresie, w którym kadencja mojego poprzednika już się zakończyła, zaś władzę sprawował nie do końca wówczas aktywny p.o. Prezydenta.
Od pierwszych dni mojego urzędowania starałem się zapoznać z dokumentami Kongresu, jednak nie było to proste z racji ich utajnienia. Jak się okazało, część rozmów dotyczących podziału ziem odbywała się nawet za pośrednictwem komunikatora GG.
Ponadto brak udziału przedstawicieli wszystkich krajów Kontynentu poddaje w wątpliwość moc konwencji podejmowanych na tym kongresie.
Sama Konwencja dotycząca podziału Ziem Niczyich Orientyki posiada również zapis mówiący o niemożności jej wejścia w życie bez podpisania przez „wszystkie państwa Kontynentu Wschodniego”.
W związku z powyższym uznaję, że nie weszła ona w życie, zaś zajmowanie Ziem Niczyich przez określone w konwencji kraje jest nielegalne. Tym bardziej rozmieszczanie wojsk Królestwa Hasselandu w pobliżu granic mojej ojczyzny.
Sprawa konwencji jest tematem dyskusji nie tylko w krajach naszego kontynentu, ale w całym mikroświecie. Oczywiście stanowi główne pole zainteresowań moich rodaków.
Zapytani o zdanie mieszkańcy mojego państwa w zdecydowanej większości stwierdzili, że winienem wycofać poparcie tejże konwencji. W tym nawet delegat, który to poparcie zadeklarował
Oświadczam zatem, jako Prezydent Trizondalu, że z całą świadomością wycofuję złożone przez delegację Trizondalu poparcie Konwencji 1/2015 ws. zgody na podział ziem niczyich między państwa Kontynentu Wschodniego.
Konstytucja Trizondalu nakazuje rozwiązywanie konfliktów w sposób pokojowy, w związku z czym nie wykluczam oczywiście innych rozwiązań dotyczących spornych ziem. Rozwiązań wypracowanych jednakże wspólnie przez aktywne i uprawnione do dyskusji kraje Kontynentu Wschodniego.
Zwracam się też do wszystkich mieszkańców i władz państw Orientyki i całego Pollinu o poparcie moich postulatów. Są nimi:
1. Natychmiastowe wycofanie wojsk Królestwa Hasselandu oraz jego osadników z ziem niczyich, które zajęli na podstawie wyżej wspomnianej konwencji,
2. Wstrzymanie zajmowania ziem niczyich przez pozostałe kraje zainteresowane rozbudową swoich włości,
3. Zwołanie Kongresu, na który zaproszone będą wszystkie aktywne państwa Orientyki i na którym w sposób jawny i rzeczowy zostaną wyjaśnione i omówione wszystkie wątpliwości dotyczące zagospodarowywania Ziem Niczyich Kontynentu Wschodniego i określony jasny program lokalizacji państw na tych ziemiach. Z racji bezpieczeństwa i kultury dialogu proponuję, by powyższe mediacje i rozmowy toczone były na terytorium orientyckiego kraju jak najbardziej neutralnego w powyższej sprawie.
Z wyrazami szacunku
i nadzieją na pokój i spokój,
(-) Ciaran van Scharfschuetze
Prezydent Trizondalu
Jako, że wśród mojej osoby krąży mnóstwo plotek w rożnych brukowcach to proszę kierować tutaj pytania, jeżeli ktoś zainteresowany jest tym co stało się.
Mam jeszcze pytanie: czy przy odkryciu znaleziono ludzkie szczątki?Na terenie osady znaleziono szczątki ludzkie, jednak wszystkie w miarę w zbliżonej lokalizacji sugerującej, że miejsce pochówku było zorganizowane. Niestety w rejonie odnalezienia enkolpionu nie było szczątków ludzkich.
Należy więc szczególną uwagę przywiązać do zbadania wnętrza znaleziska. Być może niestety posiliły się nim robaki, a może rzeczywiście nic tam nie było? Jeśli tak, to skąd cudowne wyzdrowienie Pani doktor?Ziemia w promieniu około dwóch metrów wokół lokalizacji obiektu została przebadana i przesiana. Nie odnaleziono innych elementów metalu, szczątków organicznych, ani pozostałości materiału, w który ewentualnie mogły być owinięte relikwie. Nie odnotowano również nadzwyczajnych przebarwień sugerujących pozostałości rozkładających się elementów obcych.
Faktycznie, łączenie run z chrześcijaństwem, jest nieco dziwne. Tym bardziej, że w pierwszych wiekach znano już alfabet.Tak mi przyszło do głowy... dopuszczając wszelkie możliwe rozwiązania... Zastanawiam się, czy pismo runiczne nie potwierdzałoby wcześniejszego pochodzenia obiektu. Powoli zaczynam dopuszczać też do myśli, że znalezisko może nie być wcale artefaktem chrześcijańskim. (!) W końcu krzyżowanie było znane również innym niż chrześcijańskie ludom. Persowie, Fenicjanie, Kartagińczycy... Może osoba przedstawiona na krzyżu niekoniecznie jest świętym chrześcijańskim...
W kwestii butów na obcasach, pojawiały się one najczęściej (ale nie tylko) u osób wysoko położonych, np. władców, więc mogą wskazywać na pozycję społeczną osoby przedstawionej na enkolpionie. Co do innych znaków, trudno jest badać je na tak małym zdjęciu. Gdybyście byli w posiadaniu większego obrazu, chętnie przyjrzałbym im się...
Po pierwsze należy raz jeszcze zbadać sprawę dotyczącą wieku wykonania tego znaleziska. Zważcie na fakt, iż jeszcze długo po ukrzyżowaniu chrześcijanie nie używali krzyża, jako swojego znaku. Pierwsi wyznawcy Chrystusa długo nie mogli pogodzić się z tym, że Jezus umarł właśnie na krzyżu (był on symbolem haniebnej śmierci w Cesarstwie Rzymskim), więc używali ukrytych symboli, np. ryby. Dopiero początkiem IV wieku, gdy odnaleziono drzewo, na którym zmarł nasz Zbawca, zaczęto otwarcie czcić krzyż. A enkolpiony noszono przede wszystkim w średniowieczu, więc raczej niemożliwe jest, iż to znalezisko pochodzi z I-III wieku.Stąd też znalezisko powoduje tak spore zainteresowanie i zamieszanie wśród naukowców Trizondalu. Nasi badacze doskonale zdają sobie sprawę, że symbol krzyża w pierwszych wiekach naszej ery to spora rzadkość. Pani Vãtrai potwierdza jednak, że znaleziska dokonała w warstwie odkrywki datowanej na początek naszego tysiąclecia. Cóż. Sam enkolpion nie był jednak poddany badaniom na wiek pochodzenia. Fakt, że obiekt znaleziono w warstwie pochodzącej z I-III w., nie stanowi o tym, że sam w tym wieku powstał. Ale jak to można wyjaśnić.. ?
Po drugie należy zwrócić uwagę na fakt, iż nie dostrzegamy zaczepu w górnej części enkolpionu. Jak wiemy, większość (jak nie wszystkie) enkolpiony miały zaczep, który umożliwiał powieszenie go na szyi... Dlaczego nie widać go na tym znalezisku? Odpowiedzi są trzy: nie widać go z perspektywy, z której zostało wykonane zdjęcie, został urwany lub nie było go w ogóle.Zaczepu rzeczywiście nie ma. Nie można jednoznacznie jednak stwierdzić, że nigdy go nie było. Faktura górnej części artefaktu nie jest jednolita i gładka. Posiada nierówności. Być może kiedys był a odłamał się, albo go usunięto, a być może nie było go w ogóle. Nie znaleziono dowodów na potwierdzenie żadnej z tych tez.
Po trzecie pozostaje kwestia rośliny. Trudno jest dostrzec jaki to rodzaj kwiatu, jednak kwiaty powszechnie kojarzą się z czymś dobrym. Być może chciano tutaj wspomnieć na rośliny, które opisane są w Biblii (w licznie około stu) lub te, które wraz z Jezusem złożono w grobie, a później odkryto na całunie, czyli ślady aloesu i mirry. Te ostatnie zaś nie przypominają wyglądem kwiatu ukazanego na odnalezionym krzyżu... W pierwszych wiekach kwiaty były związane z pogrzebem. Jednak najbardziej prawdopodobną teorią jest fakt, że autor tego krzyżyka prawdopodobnie chciał przyozdobić ten enkolpion. Dlaczego? Kwiaty były tam, gdzie znajdowały się relikwie świętych, więc najprawdopodobniej w tym krzyżyku znajdowała się właśnie relikwia.Dopasowane połówki obiektu z wydrążonym wnętrzem oraz pozostałościami elementów zawiasu w dolnej części pozwoliły naukowcom z naszego Rezerwatu Archeologicznego stwierdzić, że znalezisko to enkolpion, który niegdyś służył do przechowywania relikwii. Niestety obie części odnalezione zostały w odległości kilku centymetrów od siebie, rozłączone, bez śladu jakiejkolwiek zawartości.
Po czwarte napisy. Nie potrafię ich odszyfrować, ale raczej na pewno są to pierwsze litery jakichś wyrazów lub imion świętego/świętych. Gdyby ktoś z czcigodnych Braci raczył je odczytać, być może zdołałbym je rozszyfrować.Z symboliką na obiekcie, nasi naukowcy również mieli spore problemy. Największe wątpliwości spowodował ostatni z symboli "literalnych". Badano różne alfabety, poczynając od fenickiego przez głagolicę, cyrylicę, grekę... Ostatecznie stwierdzono, że być może symbole są znakami runicznymi (hagalaz, kenaz, kenaz, dagaz)
Pozostaje jedynie kwestia wyzdrowienia Pani doktor. Jeśli cudem odzyskała zdrowie, a lekarze nie potrafią udowodnić tego medycznie, najprawdopodobniej w enkolpionie znajdowały się relikwie któregoś z patronów chorych. Było ich wielu i każdy zajmował się inną dolegliwością, więc jeśli dr Dina Vãtrai nie chce ujawnić rodzaju choroby, zapewne nie dowiemy się, którego świętego cząstka znajdowała się w tym enkolpionie.Dane wrażliwe podlegają ochronie, więc nie wyjawię dokładnie nazwy choroby, ale może pozwolę sobie przybliżyć gatunek choroby... Była to dość uciążliwa i nawracająca ciągle choroba skóry. Jeśli to pomoże w rozszyfrowaniu symboliki graficznej na enkolpionie...
