Rozważanie polityczne oraz ocena panowania Piusa II
Kardynał Lorenzo de Medici zanim został wybrany na tron słynął z bycie ,,piekielnie" zdolnym dyplomatą. Co prawda czasy gdy odnosił dyplomatyczne sukcesy jako Prefekt Spraw Zagranicznych są dosyć odległe jednakże pamięć po nich pozostała, przynajmniej w umysłach kardynałów ,którzy na konklawe właśnie jego obrali.
Gdy wstępował na tron Rotrii daleko było od wzoru mocarstwa lub przynajmniej silnego państwa. Dodatkowo przeżywało kryzys zewnętrzny jakim była niechęć sporej części wirtualnego społeczeństwa do religii katolickiej w mikronacjach oraz wewnętrzny przejawiający się tym iż ogromna część mieszkańców nie przejawiała jakiejkolwiek aktywności.
Niestety ale tak najczęściej jest ,że każdy chętnie przyjmie tytuły, ordery i inne przywileje jednakże do pracy nikt się chętnie nie garnie. Na początku nowego panowania Patriarcha uważał chyba ,że tylko silna władza ( czyli absolutum dominium) może uzdrowić ten kraj. Niestety spotkał się z ostrą krytyką społeczeństwa ,które ceniło sobie swoje swobody. Z pewnością nie odpowiadało im życie we Francji Ludwika XIV.
Więc nasz władca razem ze swoimi doradcami obrał inną taktykę rządzenia krajem .
Postanowił ,że trzeba uczynić rzecz ,którą już raz zrobił Hadrian I.
Jego Świętobliwość nominował na ważne stanowisko w rządzie Kardynała Michała Miotke.
Choć dobrze wiedziano na dworze jakie ten duchowny miał ambicje ale racja stanu wymagała sprawnie działającego ministra .
Ponieważ Prefekt Generalny jakim był Aleksandro de Medici okazał się niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym stanowisku. Na początku współpraca układa się na normalnym poziomie jeżeli w ogóle mógł w tym dziwnym tandemie istnieć jakikolwiek poziom.
Niestety po niedługim czasie wybujałe ambicje polityczne oraz ostry charakter Brata Michała w zestawieniu ze stanowczością i uporem Piusa II połączyły się w ostrą rywalizacje. Oczywiście zwycięzcą musiał być Jego Świętobliwością ,która po swojej stronie miał możliwość nadawania nagród a Miotke mógł jedynie obiecać ,że jak dorwie się do władzy nagrodzi swoich popleczników.
Tak więc wyścig wygrał niekwestionowany faworyt jednak to nie wystarczyło koterii dworskiej.
Patriarcha nie chciał aby w wykazie kardynałów nadal znajdowało się nazwisko Miotke.
Chciał zgnieść raz na zawsze swego przeciwnika więc wytoczono mu proces.
Choć oznaki zdrady były jawne jednak dowody nie zostały dobrze zebrane a proces przeprowadzono z jawnym pogwałceniem zasad przyjętych w sądach. Każdy miał świadomość jak się skończy ta farsa jednak można było przynajmniej zachować pozory praworządności i sprawiedliwości.
Niezależnie od komunikatów dworu proces kardynała był doskonałym wzorem nowoczesnych procesów politycznych. Rozbrojenie stronnictwa kardynalskiego nie zajęło Piusowi II i jego świcie większych trudności ponieważ to nie była ta sama grupa jaką Miotke posiadał za czasów sprawowania funkcji pierwszego ministra Hadriana I.
Niestety próby wprowadzenie absolutyzmu oraz walka polityczna z kardynałem nadwyrężyło zaufanie społeczne w stosunku do władzy. A więc obmyślono arcyciekawy plan.
Patriarcha zamiast próbując bez powodzenia zwiększyć zakres swojej władzy oddał sporo swoich kompetencji. Jednak nie przekazał swojej władzy ludowi.
Choć przywrócił parlament to jednak zrobił z tej instytucji jego marionetkę w swoich rękach obsadzając go swymi stronnikami.
Jednakże ciągła krytyka Jego Świętobliwości była by niesprawiedliwością wobec historii oraz osoby Patriarchy.
Co prawda nasz ukochany władca nie starał się ukryć swoich licznych wad jednak próbując podczas swego panowania starał się zmienić opłakany stan Rotrii.
Stworzył wraz ze swoją ,,świtą" szereg reform ,który miały podnieść nasze państwo z ruiny.
Niestety ostra walka o wprowadzenie reform ze stronnictwem tradycjonalistów od razu zdyskredytowało pomyślność tych projektów. Dodatkowo mała aktywność obywateli i władzy spowodowała pyrrusowe zwycięstwo dworu bo reformy jednak wdrożono w życie ale ich mała efektywność oraz wroga postawa części społeczeństwa zaprzepaściła szanse na poprawienie naszej sytuacji.
Zbliżające się jednak konklawe wcale nie zapowiada przegranej obecnego Patriarchy.
Choć szczerze powiedziawszy Pius II nie jest zbytnio lubiany wśród niższego duchowieństwa to jednak stara gwardia popiera Jego Świętobliwości.
Z pewnością obecny Patriarcha nie należy do najlepszych władców Rotrii.
Jego poglądy oraz charakter skreślają możliwość dorównania władcom pokroju Klemensa II jednak wielką zasługą Jego Świętobliwości jest niedoprowadzenie do wybuchu otwartej wojny domowej a to już naprawdę dużo.
Gdybym miał porównać Patriarchę do jakiegoś władcy wybrałbym z pewnością nieszczęśliwego i skreślonego przez własny lud Karola Stuarta króla Szkocji oraz Anglii.