Przedmowa dla czytelników w Rotrii:
Poniższy tekst jest przedrukiem jednego z artykułów w Socjalistycznej Partii Pracy RSiT. Został tutaj umieszczony, nie dlatego, że zamierzam promować v-socjalizm jednak ciekaw jestem Waszych kontrargumentów - w końcu gdzie jak gdzie, ale u Was mogę liczyć na dużą merytoryczność jak mi się wydaje.
***
I Czarni i Współtwórcy
Dość długo w SPP nic nie wydano. Zarzucano nam nawet, że się już wyczerpaliśmy stąd za stosowne uważam zamieścić poniżej test o podziałach w mikronacjach, o Współtwórcach i Czarnych. Tekst został napisany kilka tygodni wcześniej, jednak jest ogólny nie zawiera przykładów konkretnych v-państw. Czekam na ciekawą, merytoryczną dyskusję.
Często mówi się, że utrapieniem wszystkich socjalistów w v-świecie jest brak klas, jest brak podziałów. Z jednej strony jest tutaj racja, w końcu jak odróżnić w mikronacji usługodawcę od posiadacza wielkiego kapitału? Tutaj jednak po przemyśleniach wyłożonych wyżej wyprowadzam także własne twierdzenia i definicje. W końcu, ktoś za ten cały bałagan musi odpowiadać.
Na początek zajmijmy się samą linią podziału. W społeczeństwie może istnieć wiele linii podziałów, czy to np. względem religi, czy to względem przekonań politycznych, czy nawet podzialy rasistowskie np. względem koloru skóry, w v-świecie jest dokładnie tak samo (abstrahując od sprawy koloru skóry jednak). A więc bardzo ważne jest znaleźć taką linię podziału, która dotyczyła by wszystkich i wszędzie (zajmijmy się jednak tylko polskim v-światem). Jest to oczywiście trudne - stąd właśnie mówi się o braku klas, o braku podziałów, gdyż wielu tej linii podziału znaleźć nie potrafi bądź nie chce. Zaś zadaniem człowieka oczywiście nie jest tworzyć podziały, ale znaleźć i zlikwidować już istniejące.
Ktoś kiedyś powiedział (jakiś v-prawicowiec w v-świecie), że lewica w mikronacjach nie ma jak reprezentować uciśnionych grup, bo one nie istnieją. Przy czym ta osoba zaznaczała, że ew. kobiety, które są w mniejszości. Ale przecież lewica nie reprezentuje tych grup, które są tylko w mniejszości, ale te, które są także większości. W końcu proletariuszy jest, było i będzie więcej niż burżuji. Lewica reprezentuje grupy słabsze przeciw mocniejszym.
Zaś państwo w świecie realnym reprezentujące wolę silniejszych - burżuazji, w v-świecie staje się jedynie sposobem przetrwania grup społecznych, tj. przetrwalnikiem całkowicie zależnym od jej udziałowców (mieszkańców). Jednak przecieć te mikronacje często mają kryzys i upadają. Najczęściej wszystko zwala się na problem braku mieszkańców. Oczywiście jestem w stanie zrozumieć taki problem, w końcu tak jak w świecie realnym katastrofy naturalne przyczyniają się do kryzysów gospodarczych i nędzy, tak taką katastrofą dla nas brak nowych mieszkańców. Tyle, że znowu jeśli mowa w świecie realnym o powodzi, to ktoś zdaje się jest odpowiedzialny za wały.
Zaś nie ukrywajmy przecież, że większość kryzysów nie ma swoich korzeni w kataklizmach (patrz kryzys gospodarczy w latach 2008-2010 w Europie i na świecie). Tak i w v-świecie państwo (utożsamiane tutaj ze społeczeństwem) może długo istnieć bez nowych mieszkańców, w końcu zawsze ma bazę wyjściową na każdy kryzys (pomijam tutaj państwa dwu lub jednoosobowe, gdzie przy odejściu jednej osoby nie ma takiej bazy), a więc ktoś musi być odpowiedzialny za te kryzysy. Są to właśnie burżuje, przy czym słowo to dość nacechowane w świecie realnym powinniśmy zastąpić słowem innym, nie przychodzi mi tutaj zbyt wiele na myśl jak "Czarni". Dlaczego? Po pierwsze czerń to kolor żałoby, a oni na mikronację sprowadzają tragedię i żałobę. Po drugie to ciemne charaktery mikronacji, zawsze niszczące jedność i porządek. Po trzecie to słowo, używając ich retoryki przeciwne czerwieni, przez jaką nas pojmują.
W moim odczuciu owi Czarni to wszyscy politycy, dziennikarze, prawnicy itd. działający na szkodę wspólnoty (państwa) przyczyniający się do jej zahamowania także przez zaniechanie działania. Są to także osoby sprzeciwiające się pomocy nowym mieszkańcom, osoby niekoniecznie dysponujące wielkim majątkiem na końcie virtualnym, a zawsze atakujące porządek prospołeczny, zawsze atakujące prawdę i wolność. W końcu osoby, które w porywach nienawiści dla własnego sukcesu starają się zniszczyć innych nie patrząc przy tym na podstawy i dobro wspólnoty.
Zaś proletariusze, ci udziałowcy wspólnoty jakim jest mikronacja, nazwijmy ich tutaj znowu inaczej "Współtwórcami", dbają o rozwój mikronacji. Tworzą różne sztuki, grafiki, ideologie polityczne. W końcu przyczyniają się, nawet kosztem starego porządku prawnego do naprawienia sytuacji w państwie. To osoby, które walczą z polityką Czarnych, a często z nimi samymi.
A więc bez wątpienia w v-świecie walka klas jest bardziej dobitna i personalna. Oczywiście, że Czarnym nie może być ten kto przyjmuje przeciw nam w dyskusji odrębne stanowisko! Czarnym jest ten, kto wykorzystuje wszystkie środki prawne i bezprawne, wszystkie swoje ciemne powiązania by zatrzymać pewne ruchy, których chce społeczeństwo, chcą Współtwórcy. Jeśli zaś Czarny mimo wszystko miałby rację nie pozwalając na osiągnięcie pewnego zamierzenia przez Współtwórców, bo to skończyłoby się źle to należy przyjąć, że każdy jest odpowiedzialnym człowiekiem i należy za dobro wspólnoty uważać, nie jej dobro przyszłości (której przecież nie znamy), a prawo do samostanowienia o sobie samej.
Ostatecznie Czarnym, burżujem nie jest ten kto się tak nazwie! Czarnym jest ten kto czyni źle, przeciw wolności wspólnoty. Tak samo jak nie każdy kto powie po polsku "jestem Polakiem" jest faktycznie Polakiem. Reszta zaś to uświadomieni Współtwórcy - jak my i nieuświadomieni Współtwórcy, jak ci nazywający się burżuazją.
Mówiłem także, że Czarni to też ci co zaniedbują obowiązki. Tak jest, bowiem każdy kto ma obowiązek względem wspólnoty i może go wypełnić, a zaniedbuje go działa przeciw wspólnocie. Ostatecznie więc swoim zaniedbaniem działa się zawsze przeciw samemu sobie. Jednak Czarni często także usiłują łamać wolność słowa to pokazującą - no ale cóż to już sprawa Współtwórców jak na to reagują.
II PODSUMOWANIE
Ze wszystkich tych moich myśli rodzi się nowe, dotąd jak podejrzewam Wam nieznane podsumowanie. Podsumowanie jakże budujące dla wszystkich socjalistów w v-świecie i tych w świecie realnym, jednak skupmy się na tych pierwszych.
Mimo wszystko także w v-świecie klasy istnieją, przy czym nie są to już proletariusze i burżuje, a współtwórcy i czarni. Współtwórcy, to wszyscy, którzy prowadzą aktywne działania na rzecz rozwoju mikronacji, które nie budzą krytyki lub mimo niej są popierane przez społeczeństwo. Czarni to zaś ci, którzy zaniechują obowiązków, linczują publicznie osoby głoszące fakty im niewygodne, czarni to także ci, którzy wykorzystują wszystko by zniszczyć człowieka tylko dla ideii własnej wygranej, a przeciw wspólnocie. Inaczje niż w świecie realnym, w świecie virtualnym czarnych należy albo zmusić do stania się współtwórcami lub całkowicie wykluczyć ze społeczeństwa lub funkcji odpowiedzialnych. Przy czym czarnym nie jest ten, kto dyskutując z nami ma inne, przeciwne nam poglądy, a potrafi je uzasadnić.
W końcu podział między klasami w v-świecie nie występuje dzięki pieniądzowi, czy stanowi w takim stopniu jak dzięki celowi zabawy w mikronacje. Istnieją dwa główne cele: rozwój wspólnoty i "ja i wyłącznie mój sukces". Ów drugi cel stoi zawsze w sprzeczności z pierwszym jeśli rozpatruje się je indywidualnie. Często rozwój wspólnoty przyczynia się do realizacji celu drugiego, jednak to tylko przy okazji. Zaś nie potępiamy tutaj ludzi, którzy chcą się realizować w świecie wirtualnym, a ludzi, którzy ZA WSZELKˇ CENĘ, nawet za cenę zniszczenia drugiego mieszkańca chcą się piąć po szczeblach państwowych i społecznych.
W reszcze inaczej niż w świecie realnym wędrówka między klasami nie jest częsta. Współtwórcy bez znacznego wysiłku mogą pozbyć się zła ciążącego na nich przez odpowiednie zabezpieczenia prawne czy też wreszcie przez rewolucje i powstania społeczne przeciw staremu porządkowi, np. detronizacja władcy w Teutonii spowodowana jego nieaktywność to najlepszy tego przykład. Współtwórcy usunęli ze szczytów władzy Czarnego. Dlaczego czarnego? Nie dlatego że był monarchą, a dlatego, że nic nie robił, zaniechał obowiązków, zaniechał opieki nad państwem.
Nie boję się tutaj powiedzieć, że wszystkie mikronacje przeżywające kryzysy (pomijając te dot. małej l. mieszkańców) powinny iść tą samą drogą i detronizować, obalać, karać Czarnych zaniedbujących swoje obowiązki, Czarnych występujących przeciwko drugiemu człowiekowi tylko dlatego, że stoi im na drodze do sukcesu. Wreszcie Współtwórcy muszą sobie wzajemnie pomagać bez względu na państwo, z którego pochodzą aby znieść wspólnie władctwo Czarnych i ich śmiertelną potęgę, a na jej miejsce zaprowadzić władzę Współtwórców!
Vivat Socjalizm!