Ekscelencjo Petain, nie przypominam sobie, ażebym przechodził z Ekscelencją na Ty.
Dziękuję drogi Bracie Otto, wiele dla mnie znaczą opinie moich studentów

A teraz pozwolą Wasze Ekscelencje, wysoki Trybunał, że i ja się wypowiem.
Po pierwsze, poczekajmy na oficjalne otwarcie przewodu przez Trybunów

Po drugie, jeśli już Ekscelencja Philippe Petain tak się pospieszył, to i ja powiem swoją opinię i to, co myślę na ten temat.
Przez wiele lat jestem wykładowcą, swoją karierę rozpoczynałem pod okiem bardzo surowego ale i także wspaniałego wykładowcy, Jego Eminencji kard. Victora de Zepp. Studia i profesura u Jego Wysokości były dla mnie prawdziwym zaszczytem, wszakże kształcił mnie sam Wicekról Surmenii, wspaniały wykładowca

. Potem studiowałem u kardynała du Vallon, u kardynała Miotke, u JŚ Hadriana I - kształcąc się w naukach teologicznych

. Potem studiowałem Historię i Prawo na innych katedrach, o których pisać już nie będę, gdyż szkoda czasu

.
Pozew złożony przez Jego Ekscelencję Petain znalazł by rozumienie, lecz kilka tygodni temu, gdyż jako Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Obojga Narodów źle zinterpretowałem polecenie Jego Królewskiej Mości z czego powstał ten zamęt. Jego Wysokość Jerzy II wraz z moim bratankiem Michałem Radziwiłłem wypracowali konsensus dla tej sprawy, do którego ja się ustosunkowałem pozytywnie i jego warunki spełniłem, w związku z czym Rząd Rzeczypospolitej sprawę zamknął a ja władze mojej umiłowanej Stolicy Apostolskiej przeprosiłem. Sprawa uległa przedawnieniu, zaś Prefekt Petain lubi się wyżywać.
Jego Ekscelencja Philippe Petain - oskarżyciel - sprawą tą zajął się szczególnie intensywnie po odmowie przyjęcia jego Pracy Magisterskiej, którą po rozmowie z kilkoma znajomymi osobami oceniłem na za słabą ocenę, by mogła ona zakończyć magisterium. Studia na Uniwersytecie Rotryjskim zaliczają się do ambitnych i wymagających studiów, gdzie nadane tytuły stanowią zaszczyt dla uhonorowanego - Ekscelencja Petain nie zasłużył ani na miano studenta naszej wykwintnej uczelni. Powołując się na realnych duchownych kłamał z premedytacją, gdyż błędy które przedstawię poniżej nie przeszłyby przez gardło nawet dziecku w przedszkolu, które dopiero zaczyna swoją katechizację. Brat Adrian, który te błędy ukazał, mówiąc szczerze wyręczył mnie, gdyż sam przygotowywałem podobny egzemplarz - dziękuję Brat Adrianowi po stokroć, Bóg Zapłać

. Ekscelencja oskarżyciel, podczas zaliczania u mnie egzaminu składającego się z pytań, który przeszedł każdy młody teolog kończący studia na U.R. błędnie odpowiadał na najprostsze pytania, jak np. na pierwsze pytanie które nakazuje wymienić Dekalog. Popełniając niefrasobliwe gafy i dziecięce błędy śmie twierdzić, iż ukończył realnie fakultetu na wyższych uczelniach, oraz mówi, że na co dzień ma wgląd do prac magisterskich realnych studentów, a sam takowej napisać nie potrafi. Dodatkowo, aby uściślić powiem, iż oglądanie przez osoby nieupoważnione prac "tytularnych" na uczelniach wyższych jest niedozwolone, gdyż istnieje obawa popełnienia plagiatu, tym samym śmiem obalić mit głębokiego życia na uczelniach wyższych. Osoba, która w jednej pracy magisterskiej na dwie strony o formacie A4 popełnia tyle błędów nie tylko o podłożu teologii chrześcijańskiej która Panu Petain zdaje się być obca, ale również o podłożu pierwszorzędnych błędów stylistycznych, nie może w gruncie rzeczy posiadać wyższego wykształcenia. Dodatkowo powiem, iż robiąc mi wyrzuty typu "Dlaczego praca magisterska jest tylko na 2 strony A4?" lub "Dlaczego jest w formie reportażu?" odpowiem z pełną premedytacją, iż jest to zrobione na wzgląd wykładowcy na ucznia. Czy istnieje jakakolwiek konwencja w mikronacjach, określająca ilość stron pracy magisterskiej bądź formę napisania owej pracy? Nie wydaje mi się. Jeśli natomiast kolejny raz według Ekscelencji Petain się pomyliłem, to przepraszam za niesubordynację. Kolejnym zagadnieniem naszych dzisiejszy rozważań tutaj, przed Wysokim Trybunałem, jest sposób oceniania prac. Proszę mnie zatem oświecić i powiedzieć, jak profesor ma oceniać pracę? Mnie zawsze uczono, że wykonuje się to przez czynniki następujące:
- związek pracy z tematem
- kształt słowa w pracy
- poziom zapisu
- "duch" i "przesłanie", które zawiera praca itd.
Jeśli zaś natomiast Ekscelencja oskarżyciel usiłował najpierw mi, potem Biskupowi Piotrowi (nieoficjalnie, prywatnie) a następnie Bratu Adrianowi wmówić idealność swojej pracy, to ma nierówno pod sufitem - przepraszam za kolokwializm. Jeżeli 3 kapłanów pochodzenia Rotryjskiego zauważa bzdety zapisane w tej pracy i grubo je nakreśla, to coś w tym musi być. Natomiast Ekscelencja Petain usiłował wręcz wpoić mi do głowy, że cała trójka duchownych jakich wyżej wymieniłem, że Ksiądz Dziekan mojego Dekanatu którego porady sięgałem wraz z innymi klerykami się mylą i nie widzą przesłania magicznego zawartego w tej paplaninie (pracy magisterskiej studenta Petain), to sam powinien udać się do psychiatry i odczytać przesłanie, jakie psychiatra napisze Ekscelencji Petain na zaświadczeniu o chorobie umysłowej, na którą bez wątpienia jest chory.
Jeżeli osoba, która czuje się urażona ocenom, która odrzuca wszystkie prośby o umówienie się na termin poprawy dalej brnie do swojego celu, nie może być normalna. Mimo moich wielorakich próśb do Ekscelencji Petain o korektę pracy, o umówienie się na termin poprawki, spotkałem się z oburzeniem i tą farsą jaką dzisiaj obywatel Republiki Francuskiej swoją osobą i swoim zachowaniem prezentuje.
Dziękuję.