Kwestie tych regulacji jak widzę spotykają się z gorącą polemiką

A to bardzo dobrze - każda rzeczowa dyskusja przynosi pozytywne owoce.
Pozwolę sobie wypowiedzieć się tym razem jako prawnik:
Obecna konstytucja normuje tę problematykę w następujący sposób: sprawy tworzenia/znoszenia a także nadawania i odbierania godności oraz tytułów tak państwowych jak i kościelnych - należą do kompetencji wyłącznych każdoczesnego Patriarchy. Ponadto, jako iż właśnie Konstytucja jest najwyższym hierarchicznie aktem prawnym, zasadniczo tworzącym podwaliny całego systemu prawnego w państwie - wszelkie stojące w sprzeczności z nią akty niższej rangi są z mocy prawa nieważne. O tym właśnie fakcie należy pamiętać przy tworzeniu jakichkolwiek regulacji.
Idąc dalej tym tropem można z całą śmiałością twierdzić - że jakiekolwiek ograniczenia czasowe czy prawne kompetencji Patriarchy w w/w sprawach, biorąc pod uwagę iż są one jasno i wyraźnie określone - bez zmiany konstytucji, będą najzwyczajniej prawnie nieskuteczne. (tu skutki będą takie, że nawet pomimo zapisu wyznaczającego w bulli konkretny termin, Patriarcha mógłby mianować Arcybiskupa w dowolnym innym dniu i byłaby to nominacja ważna)
Co więcej, nawet uchwalając bullę która krępuje swobodę nadawania tytułu wyznaczając jedynie jeden dzień w roku w którym można to zrobić, zapomina się o jednym - Patriarcha posiadając kompetencje ustawodawcze może takową ograniczającą bullę po prostu zmienić/znieść.
Nie chciałbym jednak zostać źle zrozumiany: nie piszę oczywiście tego z pozycji Patriarchy w celu obrony jego kompetencji, a jedynie w formie pewnej ciekawostki zwracając uwagę na to konkretne przeoczenie zasadniczo prawnej kwestii.
Osobiście mam jedną dość ciekawą radę: nie twórzmy przepisów sztywnych, na siłę precyzujących najdrobniejsze sprawy - pamiętajmy o czymś takim jak prawo zwyczajowe, zrąb przyjętych i zachowywanych praktyk oraz tradycji.
Np. ja jestem zwolennikiem raczej stopniowych, zdobywanych krok po kroku awansów - za pracę, zasługi, nieczęstych ale słusznych

Od najniższego stopnia do wyższych - przechodząc przez każdy po kolei a wraz z osiągnięciami rosną obowiązki i wymagania ku następnej nagrodzie. Stąd oczywiście pokrywa się to z koncepcją mianowania Arcybiskupów jedynie raz w roku (bowiem jest to naprawdę BARDZO wysoka ranga i pod warunkiem że ktoś się odpowiednio zasłuży)

Nie ma też przeszkód by czynić to w dzień symboliczny i tradycyjny - co w prosty sposób ukazuje, że regulacji prawnych w tym zakresie nie potrzebujemy.
