Popieram Brata Arthuro i Cosimo.
Każdy Trybun, Bracie Eminencjo sądził będzie tak, jak uzna za stosowane, więc wracamy do punktu wyjścia. Jako, że Jego Świętobliwość pełni swój urząd i nic mu nie zagraża, będzie mógł sądzić sprawiedliwie a nie w napływie emocji czy czegokolwiek innego. Nie mówię również tego, że Trybunał jaki jest się "przestażył" by Bratu nie daj Boże ubliżyć, Bracie Victorze, lecz takie jest moje zdanie - jak mówi przysłowie "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść".
A co do Synodu. Uważam to za dobrą nazwę - tak jak w realnym Kościele.
Sama nazwa "Synod" kojarzy się z Państwem Kościelnym, a Rotria bez wątpienia nim jest, więc jak długo jestem w mikronacjach nie zauważyłem w żadnym innym v-kraju tej nazwy z logicznego powodu - kojarzy się ona tylko i wyłącznie z Kościołem i rzec można, że jest ona dla niego "zarezerwowana".
Co do ministrów. Nazwa Prefekt wydaje mi się bardzo dobrą nazwą na kompetencje ministerialne, gdyż pochodzi ona ze starożytnego Rzymu, gdzie wysocy rangą urzędnicy nosili tę nazwę. Jest ona z pewnością łatwiej i lepiej przyswajalna dla ucha niż Strażnik - ta nazwa jest jakaś taka drętwa i nie kojarzy się z wysokim urzędnikiem, ale z jakimś podrzędnym robolem odzianym w zardzewiałą zbroję i halabardę - przynajmniej mnie się tak kojarzy.
Podsumowując:
Kościół powinien iść z biegiem czasu i ułatwiać życie swoim obywatelom. Stosując rozdrobnienie biurokratyczne i urzędowe ciężko będzie się połapać nowym obywatelom, bo to przecież przede wszystkim o nich chodzi. Poza tym musimy zważyć na to, że 99,9% obywateli, którzy przychodzą do Państwa Kościelnego, to zaraz zadają pytania co uczynić, by otrzymać obywatelstwo i święcenia. Kościół Rotrio-Katolicki powinien myśleć przede wszystkim o księżach, o kapłaństwie i o miłości, bo wszelkie inne dobro, dobro materialne, dobro polityczne czy ekonomiczne człowiek uzyskać może od każdej innej osoby w innym kraju, a kapłan jest unikatowy, jest świadkiem tego, co niewidoczne.