1. Jakie sposoby wspólnej kontemplacji zaproponowałbyś Zakonowi Rotryjskiemu?
Proponuje dwa rodzaje spotkań (na zmianę raz w tygodniu).
Jedno to kontemplacja Słowa Bożego. Bierzemy fragment (może z dnia jak nam Kosciół daje lub innym kluczem).
Otwieramy najlepiej Biblię Jerozolimską. Medytujemy dany fragment. Potem poruszamy się po scieżkach
odnośników tak jak nam Duch podpowiada. Po drodze spisujemy co czytalismy i co nam to mówi.
Można, ale nie trzeba moim zdaniem, potem przedstawić na forum albo wszyscy albo rotacyjnie.
Drugie spotkanie to kontemplacja Tradycji czyli studium dokumentów Koscioła (np. Encykliki, Konstytucje)
na zmianę z tekstami Ojców kościoła lub teologów (Tomasz z Akwinu).
Ew. krótkie podsumowanie na koniec kazdy lub rotacyjnie.
2. Jak widzisz dzielenie się owocami kontemplacji z innymi ludźmi?
W sumie br. Mateusz dość zgrabnie ten punkt przedstawił. Dodam tylko, że
kontemplacja jeśli będzie dobra i rzetelna to jej owoce dojrzeją do zebrania czasie
z góry przewidzianym.
3. Co sądzisz o misjach ewangelizacyjnych? Powinniśmy je prowadzić? Gdzie i jak?
Dość krótko jestem w v-świecie i nie wiem jak to wygladało do tej pory.
Jeśli jest zgoda na Kościół w danym państwie to powinniśmy brać odpowiedzialność
za powstanie (obudowanie) i prowadzenie parafii.
Jeśli nie ma oficjalnej zgody to i tak dobrze jeżeli misjonarz bedzie uczestniczył w życiu
v-nacji ewangeizujac przykładem życia i dobrym słowem. Taka praca wśród ludu.
4. Jakie znasz sposoby ewangelizowania?
Pan nasz Jezus Chrystus dał nam przykład. Dostrzec można dwie zasadnicze drogi:
1) ewangelizowanie przykładem własnego życia (w pokorze i dobroci na sposób franciszkański)
2) ewangelizowanie mocnym słowem (na sposób dominikański)
Można a nawet trzeba stosować obie na raz.
5. Podziel się z nami krótką refleksją na temat wybranego przez Ciebie fragmentu Pisma Świętego.
Jeden z moich ulubionych fragmentów, stale przypominajacy mi, że powinienem uczyć się hebrajskiego.
1 Krl 3, 7-10
Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody.
Brak mi doświadczenia!
Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać,
z powodu jego mnóstwa.
Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła,
bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny?»
Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił.O co prosi Salomon i dla czego to sie Panu spodobało?
Tyśąclatka jak widać tłumaczy tu "serce pełne rozsadku". Co nie oddaje pełni użytych słów.
W hebrajskim jest napisane "lew shomea" czyli serce słuchające.
Kogo serce ma słuchać?
Albo słuchamy Boga i natchnień jego aniołów albo ulegamy podszeptom demona.
Bogu spodobała się prośba Salomona gdyż z serce słuchajace to serce pełne prawdziwej madrości,
rozsądku, sprawiedliwości, zdolne własnie odróżnić dobro od zła.
W rzeczy samej tylko serce wsłuchane w Boga jest w stanie wsłuchać się w drugiego człowia.