Ja się ogólnie zastanawiam od dłuższego czasu, czy Rotrii jest w ogóle system gospodarczy potrzebny. Jesteśmy państwem kościelnym, które ma niewątpliwie inne 'cele statutowe' od państw świeckich. My mamy klimat, który stwarza nam pewne warunki i pola do działania o jakich inne (świeckie) państwa mogą zapomnieć. Nadto mikronacje odzwierciedlają to, co jest najważniejsze w państwach, na których się wzorują. Gdy się naśladuje państwo świeckie to naśladuje się tamtejszą elitę, która ma wpływ na losy państwa (polityków, biznesmenów, działaczy, naukowców). U nas, tą 'śmietankę towarzyską' stanowi duchowieństwo. A wśród duchownych nie liczy się status majątkowy, tylko ranga lub urząd.
Jakoś całościowo nie pasuje mi gospodarka do klimatu naszego.
Jeśli jednak na siłę już gospodarkę wprowadzać, to w naszych warunkach tylko opisową (chyba, że jest ktoś zdolny informatycznie, by zrobić jakieś systemy komputerowe). Dodatkowo taka gospodarka wpływa na aktywność (gdy coś się dzieje w systemie, wiem o tym ja i komputer, w gosp. opisowej wiedzą wszyscy).
Ja podchodzę sceptycznie do pomysłu, lecz jako Wicekanclerz jestem otwarty na pomysły i działania obywateli.